Dziesiąty stycznia 2020r – TU I TERAZ!!!

Kim DZISIAJ jestem?

Dobrze wiecie!!!!

Ale przypomnę, gdyby ktoś był tu po raz pierwszy- jestem mamą dwóch chłopców, żoną, (kochanką?- być może),  z wyksztalcenia: nauczycielem języka francuskiego, kulturoznawcą, psychologiem społecznym, absolwentem Design Thinking, trenerem, a oprócz tego pasjonatem fotografii, ostatni ogromnym molem książkowym, kiedyś podróżnikiem, znam trzy języki obce- francuski, angielski i hiszpański, a moje doświadczenie zawodowe to: Sales Manager, Event Manager, Produkt Manager, troszeczkę tez wiem o marketingu i zarządzaniu. Aha i bym prawie zapomniała teraz to jestem przecież również BLOGERKĄ, choć wolę określenie- PROWADZĘ blog.

Po co to piszę?

Po co tak się chwalę?

Bo jest czym się chwalić!!!!

A wiecie dlaczego?

Bo uważam, że osiągnęłam bardzo wiele i w sumie to chyba wcale z wielkim trudem mi to nie przyszło. Oczywiście, że gdybym nie była zacięta, pracowita i konsekwentna, to bym tego wszystkiego nie dokonała, ale te wszystkie osiągnięcia w trakcie kiedy do nich dążyłam sprawiały mi OGROMNĄ przyjemność.

Ale jedno chciałabym bardzo mocno podkreślić- nie zawsze było tak, że mój mózg funkcjonował na tak wysokich obrotach jak dzisiaj. Fakt, iż myślę normalnie zawdzięczam mojemu specjaliście- psychiatrze, który zastosował taką terapię farmakologiczną (i psychologiczną), że osiągnęłam stan umysłu, jaki dziś reprezentuję. (Chyba nie ma się na co skarżyć. Jak myślicie?)

Bywały niestety takie momenty w moim życiu, kiedy sklecenie poprawnie jednego zdania przychodziło mi z ogromnym trudem, miałam po prostu „dziury w mózgu”, nie mogłam znaleźć odpowiednich słów , byłam totalnie otępiała.

Po pierwszym szpitalu śliniłam się tak mocno, że nie mogłam wypowiedzieć jednego zdania. Wstydziłam się sama siebie, bo przytyłam dziesięć kilo, a jak mijałam jakikolwiek sklep, gdzie można było nabyć coś do jedzenia, to ślina uciekałam mi do dupy. Miałam tak wielki apetyt, że praktycznie nie robiłam nic oprócz jedzenia. To było okrutne uczucie nie móc zapanować nad głodem.

Zdarzyło się też i tak, że po ostatniej hospitalizacji chodziłam jak naćpana, miałam przykurczone ręce i raczej nie kontaktowałam, co do mnie mówiono. Nie byłam w stanie zaopiekować się sama sobą , a co dopiero moimi własnymi dziećmi.

Nie pisze tego po to, by roztrząsać przeszłość.

Piszę to , aby dać nadzieję tym, którzy teraz czują się podobnie jak ja wtedy.

Słuchajcie Moje Drogie chore na ChAD (Chorobę Afektywną Dwubiegunową) taki stan nie jest wieczny (przynajmniej nie powinien być) z tego można wyjść czego ja jestem najlepszym przykładem.

Skończyłam trzy kierunki studiów na psychotropach więc nikt mi nie powie , że nie można.

Jeśli Ty lub Twój bliski czujecie, że leki nie działają tak , jak powinny REAGUJCIE!!!

To lekarz ma być dla was, nie wy dla lekarza. Tak samo jak i leki!!!

O wszystkich skutkach ubocznych należy informować specjalistę i razem podejmować decyzję co zrobić, by je eliminować lub ograniczyć. Absolutnie nie zgadzajcie się na ignorowanie ich.

Jeśli wasz lekarz wzdryga ramionami w odpowiedzi na wasze uwagi, to czas zmienić lekarza!!!

Pamiętajcie, że to jest wasze ŻYCIE, tu gra toczy się o najwyższa stawkę- wasze ZDROWIE!!

A sekunda płynie za sekundą, minuta za minutą, z tygodnia robi się miesiąc z miesiąca rok.

Ile lat chcesz przeżyć otępiała, z nadwagą, nie potrafiąc skupić uwagi na czytanym tekście w książce?

Z ChAD naprawdę da się żyć- pięknie żyć, ale leki – dobrze dobrane to podstawa!!!!!

Wiem, że są różne przypadki- cyklotymia, lekooporność- tym bardziej nie trać czasu na kiepskiego psychiatrę!

Zadbaj o to, by Twój specjalista nie miał Ciebie w dupie.

KASA? No tak wiem, że to kosztuje.

Ale zastanów się za co płacisz?

Płacisz za swoje zdrowie, za swoje dobre samopoczucie, za to, że być może wyjdziesz z mroku, w którym żyją ZOMBIE  i zaczniesz żyć w normalnym świecie razem z resztą ludzi.

Zdaję sobie sprawę, że czasem wyjście z takiego świata bywa trudne, bo łatwo się zakotwiczyć tam, gdzie jest ciepło i przytulnie- bo to już znasz- niby tego nie lubisz, ale cholernie boisz się zmiany.

Dlatego oszukujesz samą siebie , że pieniądze, że za daleko, że nie wiem co tam jeszcze…..

Odważ się!

Zrób ten krok- zadbaj o siebie i tak jak ja zacznij żyć w równowadze.

A do tego niezbędna jest Ci fachowa pomoc.

Jeśli nie wiesz do jakiego specjalistą się zgłosić skontaktuj się ze mną na pewno razem uda nam się go znaleźć.

Dzisiaj życzę wam Kochane, żebyście porzuciły skórę ZOMBIE i odsłoniły swoje prawdziwe, piękne „ja”- ja zdiagnozowane na ChAD, ja które będzie się mogło naturalnie cieszyć życiem bez skutków ubocznych, jakie niesie ze sobą działanie leków.

Dobrego dnia.

Julka Malecka praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Emilia Staszków

Makijaż: Anna Szlązak Studio Wizażu i Pielegnacji