Już miałam glebnąć się do łózka i z kubkiem czerwonej herbaty przy boku (a właściwie całym jej dzbankiem) zatopić się w lekturze jednak jakaś ogromna, wewnętrzna siła zmusiła mnie do tego, aby zasiąść przed komputerem i napisać ten tekst.

O czym będzie dzisiaj?

O czymś pięknym i całkiem dla mnie niespodziewanym.

O tym, jak ludzie często zaskakują mnie swoją serdecznością.

A za przykład podam okres przedświąteczny i poświąteczny kiedy to od wielu osób otrzymałam z nienacka przepiękne, niewielkie aczkolwiek ogromnie dla mnie ważne i wile znaczące podarunki.

Wymienić mogę krwistoczerwoną pomadkę. Identyczną do tej, którą zakupiłam przed pięciu laty, a którą niestety już zużyłam.

Pięknie pachnące płatki do kąpieli ze świeczką o zapachu różanym w komplecie.

A największym zaskoczeniem była chyba paczka, która przyszła do mnie pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem wypchana podarkami.

Tu nie chodzi o to, że lubię coś dostawać. Chociaż oczywiście jak każdy chyba jestem zadowolona, kiedy otrzymuję prezenty. Tu znaczenie ma fakt totalnego zaskoczenia.

Serdeczność otaczających mnie ludzi jest dla mnie zaskakująca i wzruszająca tym bardziej, że wymienione przeze mnie przykłady to nie jedyne dowody na to, że ludzie mnie szanują i doceniają.

Największym szczęściem były dla mnie słowa: „Dziękuję.”

Od tych wszystkich osób usłyszałam właśnie to wyjątkowo ważne słowo. Potwierdza ono to, że moje działania są potrzebne i mają sens.

Nie ważne czy ofiaruję komuś swoją przyjaźń, czy uczę nowych rzeczy lub podtrzymuję na duchu- robię ro szczerze i ludzie to czują.

Kiedy oglądam się wokół siebie widzę świecę i czuję je piękny zapach.

Co ranek biorę do ręki czerwoną pomadkę i przypomina mi ona o tym, że to podarunek od bliskiej mi osoby.

A kiedy myśli ciemniejsze kołują w mojej głowie sięgam po telefon i wybieram numer osoby od „dziękuję”, bo ja również jestem jej wdzięczna- za to właśnie, że potrafiła wypowiedzieć swoje uczucia.

Mam wokół siebie ludzi- tych w realu i tych w necie.

Wielu wniosło do mojego życia ogromne wartości, których nie spodziewałam się zupełnie  doświadczyć.

Mam tu na myśli wszystkie kobiety z moich wywiadów z cyklu „Akceptuję, nie ignoruję.”

Oprócz tego, że napisałam o nich teksty, to niejednokrotnie nawiązały się między nami więzi.

Wiem, że mogę się do nich zwrócić o radę czy pomoc i to właśnie robię.

To niesamowite uczucie wiedzieć, że ma się na kogo liczyć, że są wokół Ciebie osoby, z których doświadczenia możesz czerpać.

Ty możesz dawać, ale możesz też brać.

I nie ważne czy są to znajomości w realu czy w inetrnecie- więzi są tak samo mocne.

Obecnie nie mamy zbyt dużego wyboru- zamknięci w domach poniekąd skazani jesteśmy na nawiązywanie kontaktów między innymi przez media społecznościowe.

I wiecie do?

Mnie jak najbardziej odpowiada taka opcja.

Uwielbiam ludzi.

Na żywo…. Ale też online.

I już nie mogę się doczekać kiedy będę miała okazję poznać na żywo tych, których poznałam za pośrednictwem internetu , bo jestem pewna, że będzie to nie lada gratka zobaczyć ich na żywo.

Pogadać, pośmiać się, a może też i wzruszyć……

Pewnie i wy czekacie już na ten czas…..

Czas kiedy będzie NORMALNIE.

Ale prawda jest taka Moi Drodzy, że nic już nie będzie normalnie.

A przynajmniej nie tak , jak kiedyś.

Nauczyliśmy się żyć inaczej- ma to swoje cienie, ale też ogromne blaski.

Więcej czytamy, gotujemy, spędzamy czas z rodziną……

Nagle okazuje się, że tyle rzeczy można zrobić nie wychodząc z domu…

Więc po co wracać do tego, co było NORMALNE?

Może lepiej zaanektować plusy tego, czego nauczyliśmy się w dobie COVID 19 i wykorzystać je do ułatwienia sobie życia?

We mnie na pewno zaszły zmiany- zmiany nawyków i przyzwyczajeń.

O wiele więcej czytam, kupuję mniej ubrań, a jeśli już, to w lumpeksie bo wolę kasę wydawać na nowości książkowe.

Gotuję wyszukane dania, bo mam na to czas.

Koniecznie po obiedzie nie zapadam w sen tylko wychodzę na spacer, żeby w ogóle się ruszać.

Nauczyłam się wielu rzeczy, które pozwalają mi z dnia na dzień wykonywać coraz lepiej moją zdalną pracę.

Rozwijam swoją „markę własną” z lekkością i bez katorżniczej pracy, za to z dobrym planem i obmyśloną strategią.

Co mi w tym wszystkim pomaga?

ZASKAKUJĄCA, LUDZKA SERDECZNOŚĆ.

Zatem co mogę jeszcze napisać?

Otóż to, że DZIĘKUJĘ Ci bardzo, że tu ze mną jesteś.

Za to, że czytasz moje teksty.

Za Twoją serdeczność.

Życzę Ci dzisiaj NORMALNOŚCI, ale nie tej „normalnej” tylko takiej, jaką sobie wykreujesz, takiej, jaka jest dla Ciebie wygodna i przez Ciebie pożądana.

Wszystkiego dobrego.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: congerdesign