Zmiana nawyków nie jest łatwa….

Bzdura!!!

Jeśli jesteś zdeterminowana, przekonana o tym, że odejście od dotychczasowego schematu wyjdzie ci na dobre, to zmiana nie musi być wcale trudna.

Dowód?

Uwielbiałam popołudniowe drzemki- szczególnie te poobiednie- stał się to jeden z moich ukochanych, codziennych rytuałów.

Ja w ogóle kocham spać- sen jest dla mnie niezwykle ważny i bardzo dbam o to , by w moim życiu była jego odpowiednia ilość.

Uważam, że stanowi on podstawę do zdrowego funkcjonowania.

Ale wracając do meritum- wyrobiłam sobie ostatnio NAWYK chodzenia na poobiednie spacery zamiast zapadania w sen borsuczy tuż po posiłku.

Bez względu na to, jaka jest pogoda- czy wieje, leje- ja maszeruję…

I wyobraźcie sobie, że tak mi to weszło w krew, że teraz rano, już od razu po przebudzeniu myślę o tym jak fajnie będzie po obiedzie pójść na spacer.

Moja decyzja o tych przechadzkach była spowodowana prostym faktem- ze względu na kwarantannę niestety okazji do wyjść z domu zrobiło się coraz mniej (nie licząc zakupów żywieniowych i podstawowych spraw do załatwienia w mieście praktycznie w ogóle nie wychodziłam z domu).

Zdecydowałam więc, że co by się nie działo- ja idę po obiedzie na spacer!!!

Jestem z siebie dumna, że udało mi się wypracować ten nawyk, a właściwie zamienić poprzedni na ten- zdrowszy.

Czasem spaceruje ze mną starszy lub młodszy syn , czasem idę sama.

Czasem gadam ze znajomymi przez telefon, czasem w samotności zastanawiam się nad różnymi sprawami.

Ostatnio w jednym z wywiadów, który udzielała mi pewna wspaniała kobieta, padło zdanie na temat szczęścia.

Szczęście, zdaniem mojej rozmówczyni, jest wtedy, gdy możesz zadzwonić do kogoś i ta osoba ma dla Ciebie wystarczająco dużo czasu i uwagi, żeby odebrać i posłuchać tego, co chcesz jej powiedzieć. Mało tego, ma również chęć odpowiedzieć na Twoje słowa.

I tak sobie myślę, że to było bardzo trafne stwierdzenia.

Ile masz takich osób w swoim życiu, do których możesz zadzwonić o dowolnej porze dnia i nocy, a oni odbiorą i są gotowi Cię wysłuchać?

No właśnie….

Ja mam wrażenie, że tak, jak kiedyś można było (za czasów mojego dzieciństwa) niezapowiedzianie kogoś odwiedzić- po prostu wpaść do kogoś z wizytą , bo akurat przechodziło się nieopodal, tak nieco później trzeba było każdą wizytę ustalić telefonicznie.

Dziś to już prawdziwe faux pas, gdy ośmielisz się wpaść z wizytą do kogoś niezapowiedziana!!!

Mało tego, na rozmowy telefoniczne też się trzeb umawiać.

Prawda jest taka, że obecnie czas jest na wagę złota i wielu z nas rozważnie go dzieli.

Ja osobiście sama należę do osób, które z większością ludzi umawiają się na telefon na konkretną datę i godzinę, bo w ten sposób wiem, że mogę poświęcić im konkretny czas- ale to są raczej rozmowy „służbowe”.

Kiedy dzwoni do mnie ktoś spontanicznie BAAARDZO się staram znaleźć czas na rozmowę.

Jednak prawda jest taka, że ten właśnie CZAS, który tak skrzętnie planuję, nie zawsze da się nadrobić i wielokrotnie jest tak, że aby zrobić jedną rzecz musisz poświęcić coś innego.

Nawet jeśli jesteś mega dobrze zorganizowana (a ja jestem), to niestety „nie ma ch…ja na Mariolkę” czasem coś wyskoczy i ……. skrzętnie budowany plan musi lec w gruzach.

Dlatego właśnie rozumiem to absolutnie, że w momencie , gdy spontanicznie dzwonię do ludzi- znajomych- w środku dnia ( bo mam ten przywilej, że mogę sobie iść na spacer w środku dnia, kiedy przeważnie słonko pięknie świeci, a nie tak jak niektórzy witać dzień o świcie, gdy jest jeszcze ciemno i wracać z pracy, gdy na dworze już mrok) oni mogą akurat albo być zajęci, albo pracować, albo najzwyczajniej nie mieć czasu na rozmowę ze mną tak, jak ja nie mam czasu na rozmowy ze wszystkimi tymi, których nie mam zapisanych w grafiku danego dnia.

Ale to mi nie przeszkadza.

Nie załamuję się faktem, iż nie będę miała się komu wypaplać.

Najbardziej cieszy mnie oczywiście, gdy mogę sobie pogadać „o pierdołach” z moją siostrą lub gdy towarzyszy mi jeden z moich synów.

Nie ważne czy starszy czy młodszy- uwielbiam słuchać ich obu.

Jednak lepiej, gdy spaceruję z każdym z osobna, bo gdy są razem wtedy nie skupiam całej swojej uwagi tylko na jednym z nich i przeważnie sprzeczają się między sobą, co raczej nie jest dla mnie relaksujące, a przecież o to głównie chodzi w tym spacerze.

Zdarza się więc i tak, że spaceruję samotnie.

Odrzucona przez wszystkich, którzy nie chcą ze mną gadać przez telefon, sama przemierzam puste pole i rozmyślam nad różnymi sprawami.

To nie jest wcale takie proste być samej ze sobą i ze swoimi myślami po prosu w ciszy.

Sprawić, by natłok tego wszystkiego, co zbiera się tam- pod mózgownicą, uspokoił się i nadać temu właściwy, zrównoważony tor.

Jednak po półgodzinnej wędrówce po wsi udaje mi się nabrać świeżego spojrzenia na wiele spraw.

Siadam wtedy ożywiona i z nową koncepcją do moich zawodowych obowiązków i nagle okazuje się, że zadania do rozwikłania nie są wcale takie trudne, jak się zdawały, kreatywność idzie  w górę, pomysły same pukają do moich drzwi, a zmęczenie odchodzi w siną dal.

Czy warto więc zmieniać nawyki?

Oczywiście, że TAK!!!

No i oczywiście, że te złe na te dobre.

Nie odwrotnie ha ha ha…

To, co?

Spotykamy się na spacerze?

Czy może wolisz pospacerować w samotności?

Zaręczam, że obydwie opcje dobrze Ci zrobią.

Nie ważne czy w towarzystwie, samotnie, czy mając przy sobie telefon i prowadząc konwersację z przyjacielem… spaceruj codziennie, to bardzo wiele daje!!!

Życzę Ci dnia pełnego świeżego powietrza, powiewu wiatru i promieni słonecznych, które poczujesz na własnej skórze wychodząc może na pierwszy z wielu spacerów ….

Wszystkiego dobrego.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot: cameradud