„Nie mój cyrk nie moje małpy.”

Takie słowa bardzo często słyszę od mojej młodszej siostry, która zdecydowanie nie lubi się wpierdalać w życie innych ludzi. Sama też jest BAAAARDZO asertywna i zdecydowanie nie pozwala na to, żeby ktokolwiek decydował za nią, co ma w życiu robić.

Wiemy o tym wszyscy bardzo dobrze, że najlepiej wychowuje się cudze dzieci, a doradców i znawców, którzy bardzo chętnie powiedzą nam jak żyć, jest od chuja i ciut, ciut.

Najlepiej „zmień prace i weź kredyt” ha ha ha.

Ale tak na serio, to nie jest wcale proste wejść w czyjeś buty, zrozumieć to, co kto inny przechodzi i co czuje. Często osoba, która z nami rozmawia wcale tego nie oczekuje zwierzając się nam ze swoich problemów. Wystarczy jej bowiem sam tylko fakt, iż została wysłuchana.

Nie prosi o złote rady i sposoby na całe zło tego świata- najzwyczajniej w świecie chce tylko, by ktoś poświęcił jej czas i uwagę.

Przeważnie i tak nie jesteśmy w stanie zrozumieć, co się z nią dzieje, jeśli sami wcześniej nie przeszliśmy przez podobne sytuacje.

Odniosę się do przykładu który jest mi najbliższy.

Ponieważ, jak już dokładnie wiecie, od 16 lat mam zdiagnozowany ChAD, to ani stany depresyjne, ani stany maniakalne, nie są mi obce.

Depresje dziecięce towarzyszyły mi od 13 roku życia. W dorosłym życiu to raczej stany maniakalne wiodły prym.

Moim zdaniem nikt, kto nie ma na koncie takich doświadczeń, nie jest w stanie w 100% pojąć czym jest czas, który spędzasz przykuta do łózka, nie mogąc zrobić totalnie nic. Gdy Twoje myśli nadają bezsens dosłownie wszystkiemu, co Cię otacza, gdy wybawieniem jawi się tylko jedno możliwe wyjście. Jeśli znajdziesz w sobie takie pokłady odwagi i będziesz na tyle zdesperowana, by nie myśleć już o dobrze swoich bliskich, tylko o tym, by jak najszybciej uciąć swoją udrękę, to podejmiesz to działanie.

A co jeśli się obudzisz, co jeśli karetka przyjedzie w porę? Jeśli Cię uratują? Jeśli skacząc z okna połamiesz sobie tylko kręgosłup zamiast ……?

Gdyby nie te wszystkie „a co jeśli….”, „a co gdyby..” pewnie już dawno znalazłabyś w sobie tyle siły i odwagi by nie cofnąć się przed tą ostatnią decyzją.

Czy Ty, zdrowy jesteś w stanie to zrozumieć?

Albo s kolei wiesz jak to jest, gdy patrzysz w niebo i czujesz, że twoje myśli łączą się z Absolutem? Wiesz, że jesteś jednością z kosmosem? Czujesz niesamowitą świadomość siebie i otaczającego Cię świata? Jesteś silna jak nikt inny. Wszystko Ci się udaje. Wszyscy śmieją się z Twoich dowcipów, a pomysły masz zaiste genialne. Ten stan trwa kilka tygodni, a potem…..potem zaczyna się robić nieciekawie. Bo to, że do tej pory byłaś Bogiem nie znaczy wcale, że ten stan będzie trwał wiecznie. Zmęczona ciągłym działaniem, brakiem snu, realizacją tysiąca pomysłów i tym, że rozmawiałaś ze wszystkimi o wszystkim wyrzucając z siebie słowa z prędkością karabinu maszynowego, zaczynasz być agresywna, niezrozumiała w swych działaniach dla innych. Zatracasz się w stanie, który kochasz lecz dla innych to, co robisz jest niepojęte, dziwne, a czasem nawet przerażające. Wtedy przychodzi moment na decyzję- albo sama zgłaszasz się do szpitala, albo Twoja rodzina pakuje Cię na siłę do karetki i w ten sposób kończy się Twój kolejny spektakularny występ.

I co? Przeszłaś coś takiego?

Jeśli tak, to zostaw komentarz proszę.

Dzisiaj moim celem jest pokazanie tego, że ludzi łączą wspólne doświadczenia. Dlatego jeśli jesteś chory na chorobę afektywną dwubiegunową, to pomocy możesz szukać u mnie, na innych blogach, na fora internetowych- wszędzie tam, gdzie znajdziesz ludzi, którzy przeszli przez to samo.

Podobnie jest z rodzinami chorych.

Kontaktuje się ze mną wiele osób chorych na ChAD i udało mi się stworzyć grupę, która wzajemnie się wspiera. Jest to grupa na Messengerze. Jeśli masz ochotę dołączyć to daj znać przez fb.

Często też zwracają się do mnie ludzie prosząc o  pomoc w sytuacji, gdy ich bliski doznał pierwszego epizodu maniakalnego- dzięki konsultacjom ze mną łatwiej jest ominąć błędy, kt popełniłam ja i moja rodzina 16 lat temu.

Kochani mam doświadczenie- chcenie się nim podzielę.

Ten tekst jest o wchodzeniu w cudze buty- o depresji , manii, ale nie tylko.

Troszkę się rozpisałam na temat moich doświadczeń związanych z ChAD, ale chcę wam również pokazać dzisiaj, jak ja wykorzystuję empatię , którą mam w sobie. W jaki sposób staram się zrozumieć ludzi, których spotykam na co dzień, ich postawy, problemy, sytuacje w jakich się znajdują.

Nie zdziwię chyba nikogo jeśli napisze, że moją metodą na poznawanie położenia innych ludzi jest lektura związana z ich sytuacją bytową (oprócz oczywiście szczerej rozmowy z nimi podczas, której staram się zrozumieć dany problem).

I tak, chciałabym dzisiaj polecić wam trzy bardzo wartościowe książki, które poruszają bardzo istotne kwestie: problem diagnozowania raka u młodych kobiet, status osób chorych na autyzm w naszym kraju oraz , chyba najtrudniejsza dla mnie, położenie dziecka, które wychowywane zostało przez matkę degeneratkę, nieuleczalną alkoholiczkę.

Pierwszą: „Niezwykłe dziewczyny. Rak nie odebrał im marzeń”. Agnieszki Witkowicz- Matolicz przeczytałam dlatego, że moja bliska znajoma podczas jednej z rozmów poinformowała mnie, że miała raka. Była to dla niej normalna informacja- nie wiadomo czy tak samo, czy nawet mniej istotna, od tego , że ma ChAD i że zraz może się zacząć epizod maniakalny , a do tego jeszcze całkiem możliwe , że ma przerzuty.

I co ja miałam jej powiedzieć?

Co się tyczy wchodzenia na górkę, to jeszcze dam radę się odnaleźć w temacie.

Ale rak?

Wzięłam się więc za lekturę i mimo, że książka opisywała tylko raka piersi , to dowiedziałam się z niej bardzo wiele. Przede wszystkim utwierdzałam się w przekonaniu , że żyć trzeba chwilą. Nie zdawałam sobie do końca z tego sprawy, ale moment golenia głowy na łyso dla każdej z tych kobiet był traumatyczny. I można sobie robić z tego swoistego rodzaju wydarzenie, podczas którego także mąż lub przyjaciółka w akcie solidarności również obetną włosy na łyso , ale to nic nie zmieni. Kobieta chora na raka nie dość , że traci włosy- swój atrybut piękna, to także nierzadko pozbawiona zostaje jednaj z piersi!!!

Oczywiście, że samo przeczytanie książki nie czyni mnie nikim odpowiednim do wypowiadania się na temat przeżyć kobiet , które przechodzą przez tę straszną chorobę. Ale….mogłam przecież nigdy w życiu po te książkę nie sięgnąć i żyć w błogiej nieświadomości. Dzięki tej lekturze chociaż w ułamku zrozumiałam co czuje młoda kobieta (ledwo przed lub krótko po trzydziestce), gdy jej świat nagle zatrzyma się w obliczu choroby, która tak naprawdę może Cię „pochłonąć” w całości- „pożreć” na podwieczorek. Myślę, że moment diagnozy i dla chorej na raka i dla chorej na ChAD jest takim samym szokiem i takim samym nieszczęściem. Z tą jednak różnicą , że na dwubiegunówkę się nie umiera.

Cieszę się, że mogłam dowiedzieć się o raku piersi i tak samo chciałabym, żebyście wy troszeczkę wiedzieli o ChAD. Nie musicie być specjalistami.

Wystarczy tyko, że ktoś wspomni przy was choroba afektywna dwubiegunowa, wtedy wy jesteście zdolni skojarzyć- aha Julka to ma – nie ma się czego bać!!!!

Zostały jeszcze dwie książki, o których chciałbym wspomnieć: „Deszczowi ludzie. Prawdziwe historie osób z autyzmem.” Anny Kaik i „Nie zostawia się dziecka w niebie.” Ewy Jarockiej.

Dlaczego po nie sięgnęłam?

Z tych samych przyczyn co po tę o raku. Aby zrozumieć.

Zrozumieć koleżankę, która ma dwójkę małych dzieci z autyzmem i spróbować chociaż wyobrazić sobie, jaki koszmar w dzieciństwie mogła przechodzić moja inna przyjaciółka, której matka była degeneratką- alkoholiczką w najgorszym wydaniu.

To z pewnością są bardzo trudne tematy. Jednak tak, jak warto nie pozostawać ignorantem w kwestii edukacji na temat ChAD, tak również warto dowiadywać się jak najwięcej o świecie, który nas otacza.

A ten świat to nie tylko galerie handlowe z modnymi ciuchami, najnowsze filmy w kinie czy bajkowe historie o świeżym powietrzu na moim policzku i spokoju , jaki mam na wsi.

Życie lubi pleść różne historie. Założę się, że także i z waszej można by było napisać książkę jeśli nie nawet nie nakręcić porządny film.

Ja chcę zrozumieć. Chce wiedzieć, że na dzień dzisiejszy najbardziej polecana metodą na poskromienie zachowań autystycznych jest terapia behawioralno poznawcza , a w przypadkach dużej agresji – holding. Chcę mieć tę świadomość, że w Polsce istnieje tylko jeden ośrodek dla dorosłych osób z autyzmem, który ma ogromne problemy, aby się utrzymać. I kto wie, może zostanie w ogóle zlikwidowany, a wtedy chorzy trafią po prostu do szpitali psychiatrycznych, gdzie jedyną terapią będzie nafaszerowanie ich lekami.

Mimo, że ta wiedza mnie głęboko dotyka, to chcę ją mieć.

Właśnie po to, by lepiej zrozumieć ludzi i świat wokół siebie.

A „Nie zostawię dziecka w niebie”?

Przerażające!!! To, co matka może wyrządzić dziecku powodowana nałogiem dla mnie jest niewyobrażalne. Książka napisana jest na szczęście z zastosowaniem czarnego humoru , bo gdyby nie ten fakt, to można by było spokojnie załapać wielkiego doła po tej lekturze.

Moja przyjaciółka nigdy mi z detalami nie opowiadała o tym, jak wyglądało dokładnie jej dzieciństwo, jednak za każdym razem, kiedy wracam chociażby na krótką chwilę do tego tematu, w jej oczach widzę WSZYSTKO, co się wtedy wydarzyło.

Książka daje niezłego kopa w dupę.

Dzięki niej jednak orientujesz się, dlaczego na świecie jest tylu skrzywdzonych, już dorosłych, ale ciągle niedojrzałych ludzi, którzy nie potrafią nawiązać relacji, stworzyć normalnego domu, wytrwać w związku.

Nie chcę wchodzić w cudze buty i tego nie robię.

Ja po prostu przymierzam jego skarpetki.

Doświadczenia depresji, manii, choroby nowotworowej, autyzmu czy uzależnienia od różnych substancji psychoaktywnych- mogą sprawić, że nasze życie jest niezmiernie trudne.

A jeszcze często łączą się one w różne konfiguracje, gdyby nie było mało , że same w sobie są już wystarczając groźne.

Cieszmy się kochani tym, co mamy.

Nawet jeśli padła diagnoza, nawet jeśli nasze dziecko jest chore, nawet jeśli pojawiają się niepowodzenia, to najważniejsze jest ŻYCIE- NASZE ŻYCIE!!!!

Nie sąsiadki, nie córki, nie przyjaciółki- tylko właśnie TWOJE.

Nie właź więc z buciorami do cudzego życia. Nie żyj życiem innych.

Jeśli chcesz, spróbuj tylko ZROZUMIEĆ.

Już dzisiaj docenimy każdy najmniejszy szczegół naszej egzystencji.

Życzę wam, w tym środku tygodnia, umiejętności dostrzegania pozytywów w negatywach.

Radości, mimo niepowodzeń i utrapień.

Wdzięczności za to, co daje nam los.

Dobrej środy.

Julka Malecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Beata Wróblewska