„Przepraszam, przecisnę się?”- zapytałam grzecznie przechodząc między regałami sieciówki z ubraniami.

„No ja jestem szczupła”- usłyszałam w odpowiedzi.

„A ja seksowna”- przyszło mi do głowy następnego dnia rano.

Tak, tak …jestem MISTRZEM CIĘTEJ RIPOSTY.

Dlaczego najlepsze odpowiedzi przychodzą do głowy tak późno?

Tekst starej, zasuszonej raszpli nie był zbyt miły delikatnie mówiąc.

Mogłabym jej się odwdzięczyć pięknym za nadobne ale… mój błyskotliwy intelekt akurat wtedy, kiedy był potrzebny zrobił sobie mała przerwę, na chwile zasnął – obudził się za to następnego dnia za to z jaką kontra. Olśniewająca, ale trochę poniewczasie.

Nie przejęłam się za to zbytnio uwagą źle wychowanej pani z kompleksami, bo oprócz tego, że jestem piękna jaka jestem, to potrafię się jeszcze ubrać.

Co to znaczy , że potrafię się ubrać?

To znaczy, że w magiczny sposób wiem jak uwypuklić zalety, a ukryć wady (tak, tak posiadam również nieciągłości) mojej urody.

Dzisiaj rano mąż pytał czy już wychodzę?

Odpowiedziałam, że świat nie jest gotowy zobaczyć mnie bez makijażu.

Uwielbiam się malować. A już w ogóle satysfakcjonuje mnie chwila, kiedy skończę swoje arcydzieło i z uśmiechem na twarzy mogę zacząć dzień, bo sztuka makijażu przyrównana może być do malarstwa (tak przynajmniej powiedział mi kiedyś jeden z profesorów na studiach).

Czyż nie tak samo jak artysta dobierasz kolory, zastanawiasz się nad kompozycją i proporcją.

Twoim efektem jest dzieło- i to nie byle jakie.

Od tego, co tam sobie nagrzebiesz na twarzy wiele zależy, przede wszystkim Twoje własne samopoczucie.

Dzięki makijażowi możesz codziennie wyglądać inaczej .

Tak samo jak dzięki garderobie.

„Codziennie zastanawiam się w co dzisiaj przyjdziesz ubrana do pracy” usłyszałam niedawno.

Ucieszyły mnie te słowa. Bo z nich wynika, że nie tylko ja przejmuję się swoim wyglądem.

 A znacie mnie dobrze i wiecie , że mam bzika na punkcie ciuchów.

Jeszcze do niedawna co wieczór szukałam inspiracji na Pnterescie.

Teraz jestem tak zajęta i tak zadowolona z tego w jakim momencie życia jestem, że zupełnie nie potrzebuję podpowiedzi z internetu.

 Natchnienie przychodzi samo.

Strój jest dla mnie niezmiernie ważny.

Dzięki niemu wyrażam siebie. Swój dobry lub zły nastrój.

Mogę wyglądać elegancko, sportowo, romantycznie lub jak tylko mam ochotę.

„Ty i te Twoje szpilki…” Słyszę zawsze mijając na ulicy koleżankę ,z którą nigdy nie mogę się nagadać. Tak to prawda kocham szpilki. (Ale nie bardziej niż torebki J).

„O cześć. Nie poznałem Ciebie” „To dobrze, będę bogata.”

Ile to ja milionów, miliardów właściwie powinnam mieć już na koncie , gdyby to powiedzenie miało się ziścić.

Zmieniam się jak w kalejdoskopie.

Nowa fryzura, zupełnie inny image, outfit odpowiedni do okazji.

Raz na różowo, pstro, radośnie i wesoło.

Innym razem poważnie, na wysokim obcasie, elegancko jakbym była prezesem niemałej korporacji w jednej z europejskich stolic.

Uwielbiam się bawić modą.

Śledzić ją. Wybierać to, co mi odpowiada na ten moment najbardziej.

Kratka, panterka , wężowa skórka- śledzę trendy, czasem nawet udaje mi się je wyprzedzać ;).

Bazar, Vogue, Fashion , Avanti- ja nie czytam tych gazet, ja ich nie przeglądam, ja je wnikliwie studiuję.

Mam taką przypadłość, ze gdy wchodzę do obojętnie jakiego sklepu z odzieżą nie ważne czy do normalnego butiku czy tez sklepu z odzieżą używaną , zawsze od razu do ręki chwycę najdroższą rzecz o najwyższej jakości.

I wiem dokładnie dlaczego tak się dzieje i jak to wytłumaczyć.

Miłość do ciuchów wyniosłam z domu.

Moja babcia była krawcową, mama umiała szyć, a młodsza siostra również poszła w ich ślady.

Kiedy miałam około ośmiu lat w sklepach nie było za dużo ubrań. Natomiast istniało coś takiego, jak dary z Holandii. Przysyłano je do szkół. Były to używane ubrania z zagranicy dla polskich uczniów. Tak się składało, że w  tym czasie akurat moja mam pracowała w szkole i jako intendentka miała prawo do przeglądania ubrań jako jedna z pierwszych. Co to było za szaleństwo!!!! Nurkowałyśmy dosłownie w górach lumpów i wyławiałyśmy co lepsze okazy.

To były pierwsze kroki do pielęgnowania kunsztu, jakim stało się kupowanie odzieży w secend hendach.

W związku z tym, kiedy otwarto pierwszy w Poznaniu lumpeks na Górczynie, ja już dawno wiedziałam co w trawie piszczy.

Liczy się faktura, jakość materiału i wzór. Dobrze tez mieć miarę w oczach, żeby trafić odpowiedni rozmiar. Kwestia wprawy.

Wierzcie lub nie, ale w lumpeksach potrafię znaleźć wszystko!

Oczywiście niekoniecznie akurat w tym momencie, kiedy tego potrzebuję , ale perły, jakie nabywam są tak oryginalne, że nie sposób im się oprzeć. (A już na pewno nie można przejść obok nich obojętnie gdy weźmie się pod uwagę ich cenę.).

„Świat szmat”- jak to mówi moja siostra.

Dla mnie jednak to coś więcej.

Dla mnie moje stroje to cała ja.

Spodnie z lampasem, przewiewna sukienka w kwiaty,  szorty wiązane na kokardę…..

Są rzeczy, które kojarzą mi się z miejscami, zdarzeniami itd.

Przez ubiór wyrażam swoja oryginalność.

Lubię się od czasu do czasu za kogoś przebrać, a czasem być po prostu sobą- ubrania mi to umożliwiają.

To mój świat- sukienki, żakiety, torebki, buty, akcesoria…..

Cóż mam począć, że takiego mam właśnie bzika.

Dzisiaj moje Drogie życzę wam pięknego czwartku , a tym Panią, które mieszkają tam, gdzie ja – udanych połowów w lumpeksach bo czwartek , to u nas dzień całkowitej wymiany towaru.

Powodzenia zatem!!!

Wszystkiego dobrego.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.:Emilia Staszków (Zdjęcie, tak jak i tekst, pochodzą z archiwum)