Nie wiem czy zdążyliście się już zorientować, czy jeszcze nie, ale minął już rok (a nawet trochę więcej) od kiedy prowadzę ten blog.

Co to dla mnie oznacza?

Jest to dla mnie bardzo ważny moment.

Dużo się zmieliło od chwili, gdy podjęłam decyzję o tym, że odsłonię się przed światem i zacznę nie tylko opisywać swoje podejście do życia jako osoba chora na ChAD (Choroba Afektywna Dwubiegunowa), ale również rozpocznę pomoc ludziom z tym samym schorzeniem, co moje i ich bliskim.

Co jeszcze uległo zmianie?

Z pewnością bardzo mocno powiększyło się grono osób z dwubiegunówką, jakie znam.

Przez ten czas zgłosiło się do mnie wiele kobiet (bo to do nich kieruję swoje teksty), ale także kilku mężczyzn.

Z większością z nich utrzymuję stały kontakt. I chociaż w znacznej mierze nigdy ich nie widziałam na oczy, to nasza zażyłość jest na bardzo wysokim poziomie.

Dzięki temu, że ustawicznie poszerzam swoją wiedzę związaną z pomocą osobom chorym na ChAD jestem w stanie odpowiedzieć na różne problemy, które trapią ludzi zgłaszających się do mnie.

Zatem z pewnością przez ten rok nie stałam w miejscu.

Wręcz przeciwnie bardzo mocno się rozwinęłam.

Myślę, że bardzo ważnym momentem było dla mnie również znalezienie pracy, którą wykonuję obecnie- jestem specjalistą od social mediów w fundacji, która zajmuje się aktywizacją zawodową niepełnosprawnych.

Nie ukrywam, że marzyłam o takim zajęciu.

Pracuję niestacjonarnie dlatego sama planuję „co”, „jak” i „kiedy” zrobię.

Tak rozkładam swoją pracę, by sprostać WSZYSTKIM obowiązkom, a równocześnie znaleźć także czas na to, by czerpać przyjemność z ugotowanie mojej rodzinie pysznego obiadu czy z zabawy z dziećmi, gdy już skończę pracować.

Dzięki temu, że sama ustalam sobie czas pracy jestem bardziej skupiona na celu i wykonuję swoją pracę bardziej efektywnie niż w biurze, gdzie człowiek jest zmuszony siedzieć osiem godzin z czego wydajny jest i tak tylko powiedzmy przez pięć, może sześć. Resztę czasu szlaja się od ekspresu do kawy do ubikacji albo przegląda internet.

Moja praca również każdego dnia sprawia, że „otwierają mi się oczy” na to, z czym na co dzień nie mam do czynienia.

Co to oznacza?

Jest to świat ludzi niepełnosprawnych fizycznie (bo świat ludzi niepełnosprawnych psychicznie znam dość dobrze-  pobyty w pięciu szpitalach psychiatrycznych robią swoje).

Niestety jest tak, że dopóki nie dotyka nas konkretny problem, to nie zwracamy na niego uwagi.

Ja mam okazję poznawać, za sprawą mojej pracy, ludzi, którzy codziennie niosą pomoc tym, którzy nierzadko w pewien sposób są wykluczeni z naszego społeczeństwa.

Dlaczego?

Bo nie są w stanie sami pokonać barier architektonicznych lub spotykają się z innymi przeszkodami, które są dla nich nie do przeskoczenia bez pomocy osób pracujących w fundacji.

Jak to wszystko wpływa na fakt, iż właśnie mija rok od kiedy zaczęłam prowadzić mój blog.

Ano w ten sposób, że moja praca oprócz tego, że mnie uwrażliwia , to także mocno mnie inspiruje.

A bez inspiracji trudno by było co drugi dzień siadać do komputera i pisać.

Jestem pewna, że pomoc, którą niosę innym nie ograniczy się tylko do następnego roku, bo jest to droga, którą chcę iść.

Czy będzie to w formie bloga czy też innej, to jeszcze się okaże.

Na ten moment jednak ja również potrzebuję wsparcia.

Waszego wsparcia.

Piszcie proszę w komentarzach jak odbieracie moje teksty.

Dziękuję.

Życzę Wam wspaniałego dnia i do zobaczenia w komantarzach.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Free-Photos