Wiecie, co mnie wkurza najbardziej?

A rzadko coś mnie bardzo denerwuje.

Nie lubię, gdy inni mówią mi jak mam żyć!!!

Do jakiej pracy mam chodzić.

Ile pieniędzy mam zarabiać.

Co mam kupować, czego nie.

Wysłucham ich zdania. Serdecznie podziękuję za dobre rady. Jeśli faktycznie są wartościowe, to jakiś ich ułamek wcielę do swojego bytu jednak przeważnie wynikają one nie z troski o moje postępowanie, lecz z faktu, iż inni, którzy przecież nie są w mojej skórze, chcieli by za mnie przeżyć moje życie.

A przecież to nie oni są szczęśliwi tylko ja.

Dlaczego inni tak często narzucają nam swoje opinie?

Dlaczego włażą z buciorami do naszego życia i myślą, że mają prawo wypowiadać się na tematy, o których nie mają zielonego pojęcia?

To, że ja np. kocham ciuchy, książki i nienawidzę prasować raczej się nie zmieni.

Dlaczego więc zdążają się takie historie, że ktoś krytykuje fakt, że mam za dużo ubrań w szafie lub pogniecioną bluzkę?

Przecież do cholery to jest tylko i wyłącznie moja sprawa!!!

Jeśli lubię, gdy z mojej szafy wylewają się lumpy, bo każdego dnia ubieram się w coś innego, a pognieciony ciuch absolutnie mi nie przeszkadza, to za przeproszeniem „gówno to kogo obchodzi”.

Co zrobić w takich sytuacjach?

Moja mama zawsze mówiła, że „trzeba mieć szerokie plecy, po których wszystko spływa”.

A wiadomo, że mama ma zawsze rację.

Nie dajmy się zmanipulować przez tych, którzy nie siedzą w naszych głowach, a przede wszystkich w naszych sercach.

I już na pewno nie pozwólmy im, aby gasili ogień, który w nas płonie.

Nie chodzi tu już tylko o przyziemne przedmioty, ale także o plany, marzenia i cele.

Nie warto za dużo opowiadać i dzielić się swoimi snami.

Każdy ma swoje podejście i inną perspektywę.

To, co dla nas jest na wyciągniecie ręki innym może wydawać się mało realne a nawet naiwne.

Grunt to nie słuchać, mieć w dupie i konsekwentnie realizować swój plan.

Dlatego jeśli ktoś w Twoim życiu ciągle Cię krytykuje i mówi Ci co masz robić, to po prostu go olej.

Ja tak robię i na dobre mi wychodzi.

Kiwać głową, a za plecami robić swoje i już.

Pamiętaj, że życie jest krótkie i że nic z tego świata nie zabierzesz ze sobą do trumny.

Mi radość sprawia kupowanie ubrań.

Ponieważ dużo czytam kocham też nabywać nowe książki.

Nie lubię ich wypożyczać, bo potem nie mogę nic w nich podkreślać, ani do nich wracać, gdy zachodzi taka potrzeba.

Jeśli ktoś lubi kisić kasę w skarpecie na „gorsze czasy”, to niech kisi, a na pewno „gorsze czasy” kiedyś do niego przyjdą.

Ja też kiedyś skrzętnie odkładałam pieniądze, a potem….. zamieszkałam w Warszawie i nauczyłam się , że „pieniądze szczęście dają”.

Nie ma nic złego w tym, aby zamiast odkładać na „czarną godzinę” przeżyć „miłą godzinę” na kawie z przyjaciółką w fantastycznej atmosferze w kawiarni, albo pójść razem do kina czy w inny sposób wykorzystać pieniądze, na które tak ciężko pracujemy.

I co z tego, ż nie zostaje NIC przecież i tak na końcu każdy z nas „pójdzie boso”.

Nie twierdzę, że nie należy mieć ŻADNYCH oszczędności jednak nie warto hodować „węża w kieszeni” i pozwolić mu urosnąć do gigantycznych rozmiarów.

Krótko: „Róbmy swoje, róbmy swoje Moi Drodzy” to jedyna droga do bycia szczęśliwym i usatysfakcjonowanym.

A Wy?

Czy na Waszej drodze także pojawiają się „życzliwi” ludzie, którzy mówią Wam jak żyć?

Dziś życzę Wam pięknego, samodzielnie przeżytego dnia.

Wszystkiego dobrego.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Sofia Iivarinen