Każda historia jest inna

INACZEJ 

PO DRUGIEJ STRONIE KRAT CZ.IV

 

Zakończyłem poprzednie refleksje stwierdzeniem byście nie myśleli, iż szpital psychiatryczny jest miejscem, gdzie wszyscy chcieliby przebywać.

Jednym z zagrożeń jest nuda.

Chodzi mi o negatywne zjawisko psychiczne, a nie o nagość  po łac. gola-nudyzm.

Nuda nie musi mieć charakteru negatywnego, może być motywacyjna, by od niej uciec lub relaksacyjny np.: na urlopie.

W szpitalu jest na ogół przeżyciem negatywnym, co wiąże się z przymusem przebywania w jednym miejscu przez wiele nieznających się osób. Monotonia  dnia codziennego, brak wyboru. Łatwo sobie wyobrazić jaki to ma wpływ na osoby w kryzysie i jak pogłębia wszystkie negatywne objawy.

W Instytucie sprawę nudy traktowano bardzo poważnie. Nie czekano aż deszcz przestanie padać, gdyż jak wiadomo w czasie deszczu dzieci się nudzą. Czy jak w piosence Agnieszki Osieckiej popełnia się zbrodnie.

Na Oddziale był pokój-pracownia plastyczna i biblioteka w jednym. Przeszkolona, bardzo mila z wykształceniem plastycznym Pani prowadziła zajęcia i uczyła chętnych różnych technik malarsko-plastycznych w zależności od zainteresowań. Bylem tam w czasie Świąt, gdy z pomocą swych podopiecznych udekorowała cały oddział.

Biblioteka z uwagi na wielkość pomieszczenia nie była zbyt duża ale i tam można było znaleźć coś ciekawego. Nasza opiekunka od zajęć miała również dużą ilość różnych gier, starych jak szachy czy warcaby lub karty do zupełnie nowych, był także sprzęt sportowy. Miałem w tym organizowaniu czasu swój udział, gdyż zorganizowałem turniej warcabowy, cieszący się powodzeniem, brydżowego niestety nie udało się zorganizować gdyż ta popularna za mojej młodości gra jest teraz słabo znana. Nauczanie gry w szachy również pozwalało w moim przypadku zając się czymś.

Dlaczego pisze o nudzie. Powodem jest co już wcześniej podnosiłem długość czasu który się spędza w szpitalu.

W szpitalach z którymi się wcześniej spotykałem problem nudy i wolnego czasu był traktowany marginalnie. Pacjenci tam przebywający nie spotykali się z problemami egzystencjalnymi chyba że efekt choroby mógł mieć taki skutek.

Na oddziale odsetek osób młodych do osób starszych był przeważający.

Z moich obserwacji wynika że osoby starsze łatwiej sobie radzą ze stresem wywołanym nudą, łatwiej  im jest się zajmować sobą. Maja więcej wspomnień. Temat dzieci a czasem wnuków i wspomnienia o nich zajmuje im czas. Osoby młodsze bardziej szukają towarzystwa, łatwiej się integrują, są bardziej otwarte (osoby młode to do 25lat).

Nie są to tezy specjalnie odkrywcze tym bardziej, że zdarzały się liczne odstępstwa od tych zasad. Inaczej na nudę reagowały osoby mogące wychodzić z oddziału, a inaczej te tej możliwości pozbawione.

W szpitalach problem ten nie występuje gdyż opuszczać oddziału nie mogą ci którzy nie mogą się poruszać lub są do czegoś podłączeni. Dla młodych to, że byli tak ograniczeni, było z małymi wyjątkami wywołanymi przerażeniem powrotu do świata zewnętrznego tak, jak w Czarodziejskiej Górze Tomasza Manna, motywacja do przestrzegania zasad leczenia, brania leków itp.            

 

Autor: Tomasz Dejdo

Fot.: Vlada Karpovich z Pexels

PO DRUGIEJ STRONIE KRAT CZ.IV
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x