Podczas jednego z ostatnich, jesiennych, pięknych, słonecznych spacerów z moim młodszym synem poprosiłam go, aby opowiedział mi o tym, co dzieje się u niego w szkole i tak ogólnie w życiu, bo raczej nie rozmawia ze mną na te tematy. (Chyba wszystko, co ma do powiedzenia o swoich radościach i smutkach powierza babci, bo z nią spędza bardzo dużo czasu.) Ze mną rozmawia na bieżące, „spacerowe” tematy- „Czy można jeść trawę, chrzan, pokrzywy?” , „Z czego jest zrobiony ten i ten kamień”, „Co rośnie na tym, a na tym polu” itp. Itd.

I tak jakoś skojarzył mi się tekst przepięknej piosenki Zbigniewa Wodeckiego, który teraz w częściach Wam zacytuję , bo ponownie urzekła mnie jego ponadczasowość i to , jak idealnie pasował do tamtej sytuacji:

” Opowiadaj
Nikt nie opowiada tak, jak ty, (..)

Siądź naprzeciw

Niech tam sobie leci, płynie czas,
Chcę usłyszeć wszystko jeszcze raz.(…)

Lecą liście
No i oczywiście jesień już

Zaraz spadnie znowu biały puch
No i naturalnie wiatr i mróz

Cóż to dla mnie,
Odkąd ciebie tylko odkąd znam
łatwo sobie z zimą radę dam.”

I tak właśnie dokładnie jest!!!

Nie straszna mi ani jesień, ani zima kiedy przy mnie jest moje „słoneczko”, a nawet dwa lub trzy „słoneczka”, a może „księżyce”, bo jeśli już tak bardzo chcemy trzymać się nomenklatury to przecież ja tu jestem rodzaju żeńskiego, a cała reszta mojej rodziny jest rodzaju męskiego.

No chyba, że weźmiemy pod uwagę fakt, iż ostatnio to ja zaczynam wyglądać jak „księżyc w pełni” ha ha ha

Ale lepiej jak „księżyc w pełni” niż „ja pół dupy za krzakiem”….

Przepraszam tak mi się jakoś na skojarzenia zebrało ha ha ha

Jedno skojarzenie goni drugie skojarzenie i tak można w nieskończoność.

No właśnie a co jeśli myśli biegną zbyt szybko czy jest to już podstawa do tego, by zacząć być zaniepokojonym?

TAK!!!

Każdy najmniejszy objaw będący związany z tym, że może się zbliżać martwiący stan maniakalny lub depresyjny może być podstawą do tego, aby zatrzymać się i uważnie przyjrzeć się sobie samemu.

Piszę o tym dlatego, że jako osoba od 17 lat zdiagnozowana na ChAD (Choroba Afektywna Dwubiegunowa) doskonale już znam siebie i jestem BAAARDZO uważna na WSZYSTKO, co się ze mną dzieje i staram się również momentalnie reagować.

Dzisiaj np. miałam taki flow, że wiem, że mogłabym spokojnie pracować do rana, bo temat pracy był tak interesujący i inspirujący, że porywałby mnie całkowicie.

Jednak zupełnie świadomie i z totalną odpowiedzialnością za siebie i swoją chorobę z pewną dozą niechęci (bo na serio byłam ogromnie natchniona) powiedziałam STOP- konieczna jest przerwa na regenerację!!!

Jeśli miałaś/ miałeś kiedyś manię, to wiesz doskonale o czym piszę- ten stan, kiedy coś robisz i idzie Ci tak wspaniale, że nie musiałbyś ani spać, ani jeść, ani pić- za to mogłabyś/ mógłbyś bez przerwy działać….

Ja już wiem- na początkowym etapie- już czuję , dozuję sobie atrakcje, planuję, nie robię wszystkiego na hura, nie nadużywam siebie.

Miał opowiadać mój syn tymczasem opowiadam ja.

I opowiadać bym mogła jeszcze długo i bardzo wiele…..

Nie tylko o tym jak ważne jest wyłapywanie tych momentów, które poprzedzają stany maniakalne, ale również tych chwil, które zapowiadają depresje.

Konieczna jest ogromna samoświadomość i akceptacja faktu, że jest się chorym.

To, że nie chce się przeżywać górek i dołków więc jest się wrażliwym na wszystkie sygnały, które je zapowiadają.

A teraz Ty opowiadaj….

O czym?

O czym tylko chcesz…..

A najlepiej o tym , jak sobie radzisz z rozpoznawaniem swoich stanów.

Czy już potrafisz to robić?

Czy umiesz nazywać swoje emocje?

Jeśli nie, to co sprawia Ci największą trudność?

Życzę Ci dzisiaj, abyś miał codziennie co opowiadać.

Aby Twoje życie było pełne wspaniałych chwil, godnych zapamiętania i opowiadania.

Wszystkiego dobrego.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Madalin Calita