Masz w domu lustro?

Ja mam!  I to nie jedno.

Często się w nich przeglądam, bo lubię.

Nie zawsze jestem zadowolona ze swojego odbicia, ale przeważnie, jak już sobie „zrobię twarz”, to efekt jest całkiem niezły. Staję tak przed jednym z moich zwierciadeł i co widzę? Kobietę zbliżającą się do 40 (!!!) z krótką fryzurą, która odkrywa jej twarz okrutnie odsłaniając wszystkie wady, ale też podkreślając zalety jej urody. Kobietę pewną siebie, świadomą oraz zadowoloną z tego, w jakim miejscu życia teraz jest.

Na ile lat się czuję?- na 37!

Ile dokładnie mam- 37 lat!

Na ile wyglądam?- nie wiem- oceń sama.

Mój wiek metaboliczny organizmu- 27 lat.

Generalnie wszystko w zgodzie z tym, jak być powinno.

W przeciwieństwie do sytuacji sprzed siedmiu lat, kiedy to chodziłam na terapię, której celem było osiągnięcie przeze mnie DOJRZAŁOŚCI. Ja tę dojrzałość osiągnęłam stosunkowo niedawno , bo cztery lata temu.

Co ona dla mnie oznacza?

Moim zdaniem jest to świadomość, że człowiek w życiu jest samotny i odpowiedzialny za swoje czyny. Musi samodzielnie podejmować decyzje, których konsekwencje będzie ponosił nikt inny, jak on sam!!!

Na tej terapii psycholog pytał mnie za każdym razem: ”Na ile lat Pani się czuje?” A ja odpowiadałam zależnie od samopoczucia: „Na 27.”, „Na 21.” Mając na karku 30 lat!!!

Ale dziś już nie czuję się jak dziewczynka. (Przepraszam, ale myślę, że w wieku dwudziestu kilku lat jesteśmy jeszcze tak naprawdę dużymi dziećmi.) Już  nie nawijam na włosy loków, nie chodzę w opaskach z kokardkami i nie czuję się na mniej lat niż mam w rzeczywistości.

Lubię siebie i moje obecne życie.

Zdarza się oczywiście, że „się za kogoś przebiorę”, bo moja garderoba jest tak przepastna, że nie brakuje w niej ubrań i eleganckich i bardzo kobiecych i „artystycznych”. Przez ubiór wyrażam siebie i swój nastrój. Noszę się barwnie i oryginalnie, ale też stosownie do sytuacji.

Jeśli ktoś akceptuje mnie taką, jaka jestem, to luz. Jeśli natomiast komuś się nie podoba, że myślę samodzielnie, że godzinę lektury przedkładam nad godzinę oglądania bzdurnych seriali, to trudno.

Czasem tak sobie myślę, że zmieniły mi się bardzo priorytety. Piękna figura i sexy ciuchy przestały mnie bawić.

Liczy się inteligencja, samorozwój i moje wszelkie działania, które często pochłaniają tyle czasu, że często nie starcza go już na szykowanie specjalnych dań przewidzianych w diecie.

Dla chcącego nic trudnego!

Ale czy ja faktycznie chcę?

Czy świadomie mogę wybrać np. życie bez słodyczy?

Otóż nie! Nie palę, rzadko piję, codziennie ćwiczę, ograniczam spożycie kawy, generalnie dba m o siebie.

To dlaczego miałabym katować się jeszcze kolejnym zakazem?

Jeśli zjem na śniadanie kawałek własnoręcznie upieczonego ciasta, to świat się chyba nie skończy co?

Dlaczego o tym piszę?

Wiem, że skoro czytasz ten tekst, to pewnie jesteś do mnie podobna- jesteśmy mniej więcej w tym samym wieku, może mieszkamy niedaleko siebie, albo jesteś tak jak ja zdiagnozowana- ChAD.

Zastanawia mnie jak Ty radzisz sobie z upływającym czasem?

Czy jesteś zadowolona z miejsca, w którym dziś jesteś, czy też może ze łzami w oczach wspominasz chwile, gdy Twoja skóra była jędrna, włosy gęste, brzuch płaski a rozmiar nosiłaś XS?

Myślę, że w społeczeństwie, które każe nam być fit, gdzie Zenek Martyniuk dostaje w telewizji więcej czasu antenowego niż Olga Tokarczuk, gdzie zewsząd bombardują Cię zawsze zadowoleni, młodzi i zgrabni ludzie, dość trudno przyznać się do tego, że bardziej od swojego średnio zadbanego ciała (które przeszło może dwa porody) bardziej jednak cenisz swój umysł (który przeszedł przez cztery kierunki studiów i zdecydowanie ogarnia więcej książek niż Twój rozmówca „przyjmuje na klatę”).

Opisałam swój przykład po to, by pokazać Ci, że można mieć 37 lat, na tyle się czuć i brać życie pełnymi garściami.

Jest piękna piosenka Krystyny Łobaszewskiej, na której słowa może jeszcze jestem trochę za młoda, ale je przytoczę, bo uważam, że tak właśnie dojrzałe kobiety powinny podchodzić do swojego życia:

„Tyle lat przeżyłam i wiem
Co ważne a co mniej
Spokój swój odkryłam i sens
Mogę chcieć lub nie (…)

Nad rzeką marzeń ty i ja
Nie wejdziemy do niej drugi raz
Spadłe liście chwil
Przeminą
Leniwym nurtem płynie czas
Zawsze chętny żeby pomóc nam
Urodę prostych prawd
Zrozumieć
Nad rzeką marzeń ty i ja
Odkrywamy siebie w niej
Co dnia

Tyle lat przeżyłam i wiem
Lubię życia smak
Cudem każda chwila
O tak
Chwalę dzień za dnia(..)

Zaplątany w życie co dzień
Z czasem ściga się
Myśli jak ulice
Ich zgiełk
Przekrzykuje mnie(….)

Tak łatwo z rąk
Wypada to
Co ważne jest
I gubi się
W sercu na dnie
Wieczność w nas jest
W sercu na dnie
Wieczność w nas jest”
Pozwólcie, że tym pięknym tekstem zakończę mój wpis.

Będę bardzo szczęśliwa jeśli odpowiedzcie na pytania, jakie wam zadałam.

Z całego serca dziś wam życzę dojrzałości i szczęścia bez względu na to, ile macie lat i na ile się czujecie. Najważniejsze, żebyście były w zgodzie ze sobą.

Dobrego dnia.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Alexas_Fotos