Ta radość, to podniecenie i ten dreszcz niepewności za każdym razem, gdy zaczynam nowe działania.

Uwielbiam tworzyć odmienne projekty. Przecież nie bez kozery mówią o mnie, że jestem kreatywna, chociaż ja wolę myśleć o sobie, że jestem pomysłowa, bo kreatywność już się nieco wyświechtała moim skromnym zdaniem.

Ale należy być niezwykle ostrożnym w tym całym konstruowaniu kolejnych planów, bo to, co dla „zwykłego” człowieka stanowi wyzwanie wiążące się  z napływem adrenaliny, zwiększoną motywacją i przyjemnym zapałem do pracy, dla chorych na ChAD (Chorobę Afektywną Dwubiegunową) może być niebezpiecznym początkiem hipomanii lub jeszcze gorzej- epizodu maniakalnego.

Kilka tekstów temu wspomniałam, że zdaję sobie sprawę z tego, że „lekki” marazm, którego doświadczałam niedługo dobiegnie końca- i nie myliłam się. Teraz dzieje się tak wiele, że nie jestem pewna czy nie „za” wiele.

Konieczna jest niezwykła ostrożność i umiejętność obserwacji samego siebie tak, aby się zbytnio nie rozpędzić. Trzeba to wszystko wziąć na spokojnie i dosłownie zamienić się w oazę spokoju.

Ale jak można zachować spokój, gdy wokół dzieje się tyle przeróżnych, fascynujących rzeczy?

Mimo wszystko, jeśli tak jak ja, cierpisz na ChAD i podobnie do mnie masz teraz gorący czas, to skup się rówiez na tym, by poza wciągającymi Cię zdarzeniami zadbać również , a może raczej przede wszystkim o swoją higienę psychiczną- sen, ruch, dietę, wodę- i wtedy możesz działać na spokojnie.

Myślę, że to samo tyczy się ludzi zdrowych. Aby się łatwo nie wypalić, warto dbać o te, wymienione przeze mnie czynniki.

Niezbędne są też nie tylko umiejętności wyciszania się, ale też stymulowania odpowiednio do sytuacji.

Trudno jest bowiem czasem, w tym całym pędzie, uspokoić się, złapać oddech i odpocząć- moim sposobem na wyciszenie są krótkie drzemki w ciągu dnia, wieczorne kąpiele, spacery……Dbam też mocno o takie drobnostki jak świeczki zapachowe w miejscu pracy, dzbanek pysznej herbaty na podgrzewaczu oraz pracuję w systemie pomodoro (50 minut pracy 10 minut przerwy) co bardzo zwiększa wydajność pracy.

Ale czasem zdarza się i tak, że zamiast chilaut’u potrzebny jest kop w dupę – na mnie najlepiej działa energetyczna muzyka, świeże powietrze i woda, no i oczywiście KAWA.

Pewnie każda z was ma różne sposoby na to, jak się zrelaksować i to, jak s kolei się zmobilizować do pracy. Możecie o nich napisać. Chętnie się od was czegoś nauczę.

Jak więc widzicie w moim życiu nareszcie znowu zaczyna się bardzo intensywny okres. Jestem jednak świadoma, że aby to wszystko zagrało konieczna jest wyjątkowa uwaga z mojej strony.

Wszystkim tym, którzy również zaczynają nowe projekty życzę powodzenia.

Ja jeszcze nie zdradzam co i jak, żeby nie zapeszyć, ale jeśli wy chcecie się czymś pochwalić to dawajcie. Na pewno ucieszą mnie wasze sukcesy.

Życzę wam miłego niedzielnego poranka, popołudnia i wieczoru.

Julka Małecka praktyk Wyzdrowienia ChAD.

Fot.: pixabay