„Życie to nie jest bajka.”- słyszałaś pewnie nie jeden raz. No i nie można odmówić tej maksymie racji.

Przecież od czasu Twoich narodzin spotkało Cię już trochę rozczarowań, bólu, niesprawiedliwości i chwil, o których wolałabyś zapomnieć.

Tak, to prawda na życie nie można patrzeć tylko przez różowe okulary i zapędzając się w hop- optymizmie nie zauważać tego, co istotne- realnych problemów, które dotyczą nas lub ludzi wokół nas żyjących. Nie można ich ignorować ani lekceważyć.

Jednak….moim zdaniem (choć JESZCZE nie byłam w niebie) to „Na ziemi jest o niebo lepiej.”

Uwielbiam Mieczysława Szcześniaka. Kocham go miłością absolutną- i za teksty, które tworzy i za muzykę, którą komponuje i za to jak skromnym jest człowiekiem. Wiem, że moja miłość jest odwzajemniona ha ha ha (albo przynajmniej mam taką nadzieję ha ha ha).

Na ziemi (mojej Ziemi, na tej, na której ja mieszkam) „Każdy cud niezwykły jest- codziennie zdarza się”.

Tak Moi Drodzy w moim życiu , na mojej Ziemi cuda zdarzają się każdego dnia. Jestem za nie bardzo wdzięczna – kosmosowi, wielkiej energii, ludziom, którzy żyją blisko mnie i oczywiście BOGU.

Nie znaczy to oczywiście, że nie mam trudno.

Nieprzyjemne sytuacje, zagwozdki do rozwiązania (bo nie używam słowa problem!!!) także stanowią moją codzienność, ale od pewnego czasu zaczęłam stawiać im odważnie czoło. Nie chowam się przed tym, co idzie nie tak, jak bym tego chciała. Konfrontuję to, co mi nie sprzyja. Czasem wygrywam bitwę, niekiedy przegrywam wojnę- trudno – na tym również polega życie.

Życie nie jest czarno- białe. Nie jest też szare.

Więc jakie jest?

Moje jest kolorowe jak tęcza!!!!

Kiedy nawet na zewnątrz hula zawierucha ja w sercu mam słońce. Nie przywdziewam czarnego koloru lecz staram się nosić na sobie żywe barwy, które podkreślą mój optymistyczny charakter.

Codziennie przebieram się za kogoś innego w zależności od sytuacji i ochoty. Bywa, że jestem Panią na szpileczkach, zdarza się również, że baladuję po ogrodzie jakbym przechadzała się po francuskiej riwierze w ciemnych okularach i kapeluszu z wielkim rondem. A mam tych kapeluszy…oj całkiem sporo- mój kolejny znak rozpoznawczy.

Ale to, co najbardziej lubię zakładać na siebie i to po czym najszybciej rozpoznają mnie inni, to bez wątpienia mój uśmiech.

Nie śmieję się jednak nigdy przez łzy. Kiedy mam zły humor nie udaję, że wszystko jest w porządku. Rozpędzona jak burza gradowa jestem w stanie zmieść z powierzchni Ziemi wszystko to, co stanie na mojej drodze. Rzadko kiedy mam takie stany, ale kiedy już się zdarzy, to raczej nie życzę nikomu, by wtedy właśnie pojawił się na mojej ścieżce. Po prostu zachodzi całkiem duże prawdopodobieństwo , że nie ujdzie z życiem.

Daję sobie też przyzwolenie na smutek i łzy- bo one też są niezwykle potrzebne.

Po co?

Po to właśnie, by się oczyścić i móc szczerze śmiać się, gdy przychodzi czas na zabawę.

Bo w życiu jest czas na wszystko- na ciszę, na taniec, na śpiew, na spokój, na niczym nieskrępowaną radość dziecka….. na to, na co masz ochotę i….na to, do czego czasem zmusza Cię los.

Czas i miejsce na wszystko. Grunt to zrozumieć siebie i dać sobie przyzwolenie na przeżywanie swoich emocji jedna po drugiej- naturalnie tak, jak one do nas przychodzą.

„Na ziemi jest o niebo lepiej”- dla mnie to prawda.

A dla Ciebie?

Jakie jest Twoje życie?

Zauważasz jego blaski czy raczej przytłaczają Cię jego cienie?

Umiesz się cieszyć tym, co „TU I TERAZ”? czy raczej rozpamiętujesz porażki sprzed lat?

Czy jesteś niepoprawną optymistką czy może wszędzie szukasz ukrytych pułapek, jakie zastawia na Ciebie los?

Napisz w komentarzach jakie jest Twoje życie.

Chętnie dowiem się jak to wygląda u Ciebie.

Życzę Ci, aby dziś Twoja szklanka była do połowy pełna.

Dobrego dnia.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Anja🤗#helpinghands #solidarity#stays healthy🙏