Czy ja zawsze tryskam energią?

Czy na mojej twarzy permanentnie widnieje uśmiech, a obowiązki wykonuję bez narzekania, wręcz śpiewająco?

Przeważnie tak, ale zdarzają się chwile takie, jak ta teraz.

Mimo, że cały dzień był wspaniały i przeminął w bardzo dobrej atmosferze, to pod koniec po prostu „złapałam doła”’.

Tak, tak i mnie się zdarza być w melancholijnym nastroju.

Wiem doskonale, z czego wynika moje samopoczucie, jednak z pewnych ważnych względów nie zdradzę Wam o co dokładnie chodzi.

Chciałabym bardzo się uśmiechnąć i uwierzyć, że to minie ….

Tak, to minie- jutro rano, gdy wstanę skoro świty- wyspana i pełna nowego, walecznego ducha, rozpocznę ćwiczenia, które sprawią, że będzie mi łatwiej. To jednak nie rozwiąże problemu.

Moją zagwozdkę (bo wyjątkowo nie lubię słowa „problem”) rozwiązać mogą tylko i wyłącznie moje działania.

Im prędzej je podejmę tym lepiej.

Nie ma co filozofować, rozkminiać i mnożyć w głowie scenariuszy- tu trzeba działać – szybko i precyzyjnie.

Należy obrać właściwy kierunek i zmierzać ku odpowiedniemu  rozwiązaniu.

Zyskam czy stracę?

I to i to, ale najważniejsze jest, że nie będę już w zawieszeniu – gdzieś pomiędzy jednym a drugim – niezdecydowana w którą stronę mam pójść.

Tak właśnie wygląda dorosłe życie. Codziennie podejmujemy decyzje od których zależy nasza przyszłość. I choć czasem nie są one dla nas wcale wygodne, to po prostu trzeba stawić czoło temu, co się nieuchronnie zbliża.

Kiedy intuicja podpowiada nam, że droga którą kroczymy prowadzi nad przepaść warto posłuchać swojego wewnętrznego głosu i szybko spierdalać w przeciwnym kierunku. Albo chociaż natychmiast zboczyć. Obojętnie co – tylko nie pozwolić sobie, by spaść w dół.

Ja nie przyjmuję do wiadomości takiego scenariusza, w którym miałabym tragicznie zginąć, więc jeśli  już od dłuższego czasu z mojego wnętrza zaczyna dochodzić do mnie pewna refleksja dotyczące właśnie moich działań lub ich braku, to czas najwyższa wziąć dupę w troki i zacząć coś robić.

Żadna zmiana nie jest łatwa, bo wymaga wyjścia poza strefę swojego komfortu, bo skazuje nas na NOWE. Ale nowe nie znaczy gorsze. Nowe znaczy nieznane, inne czyli również ekscytujące i czekające na odkrycie.

Tyle razy już w życiu zmieniałam swoje miejsca zamieszkania środowisko, pracę, znajomych, mieszkania itd., że myślę, że także tym razem nie będzie niczym strasznym wejście przez mnie w nową rolę.

Na wszystko w życiu jest czas- odpowiedni czas. Ja głęboko czuję, że dla mnie właśnie teraz nadszedł czas transformacji i chcę jej dokonać.

Wkrótce powiadomię Was czy się udało czy nie i czego dotyczyła zmiana.

Piszcie jak wygląda wasze życie?

Czy jest stabilne, a może cały czas się zmienia?

Pozdrawiam Was dzisiaj bardzo serdecznie życzę wszystkiego najlepszego.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Jan Vašek