Ten tekst jest dedykowany Moim Ulubieńcom.

Podobno codziennie czytają moje wpisy, więc bez trudu zorientują się, że o nich właśnie chodzi- pozdrawiam was serdecznie.

Opowiem wam trochę o nich.

To wspaniali, młodzi, piękni ludzie- młode małżeństwo, dotknięte diagnozą- ChAD zaledwie kilka miesięcy temu.

Ona- przepiękna dziewczyna, On- szalenie przystojny mężczyzna.

Epizod maniakalny świeżo upieczonej Panny Młodej przyszedł kilka miesięcy po tym, jak powiedzieli sobie „tak”.

Rodzina przerażona.

Skontaktował się ze mną najpierw jego brat- absolutnie załamany i totalnie zatroskany o to, co będzie dalej z szwagierką i jej mężem.

Jednak kiedy zadzwonił do mnie partner życiowy dziewczyny, która już została umieszczona w szpitalu, odniosłam wrażenie, że do problemu- a raczej zagadnienia podchodzi z zimną krwią, bardzo zadaniowo i odważnie.

Zaczęliśmy się systematycznie kontaktować- młody mężczyzna dużo czyta, dowiaduje się i podejmuje trafne działania.

Jego żona nadal przebywa w szpitalu, ale ich wola walki jest ogromna- wspiera ich cała rodzina.

Opowiadam wam tę historię dlatego, że jestem pełna podziwu dla tej pary.

Moim zdaniem są niesamowici, godni podziwu i naśladowania.

Ich ścieżka jest bardzo wyboista, bo leki, cały czas są dobierane, a okres, który młoda żona spędza w szpitalu przedłuża się i przedłuża.

Jednak nie poddają się.

Szukają pomocy na różny sposób- u lekarzy, psychologów, a także u mnie.

I szczerze wam powiem, że są moimi ulubieńcami, bo jestem dumna z tego, jak wspaniale sobie radzą mimo ogromu trudnych doświadczeń, jakie związane są z diagnozą- Choroba Afektywna Dwubiegunowa.

Dla każdego, kto ją usłyszy, jest z początku szokiem, ale niestety nie każdy ma w sobie taką wolę walki, siłę i motywację, by toczyć bój tak, jak para, o której piszę.

BRAWO dla was Moi Drodzy Ulubieńcy.

Chylę przed wami swoje czoło.

Zawsze z radością odbieram sms od was i chętnie z wami rozmawiam jeśli tylko mogę.

Martwią mnie wasze trudne sytuacje, ale jestem przekonana, że idzie ku lepszemu.

Mam nadzieję, że nie obrazicie się na mnie za ten tekst, ale wczorajsza rozmowa z wami była bardzo spontaniczna i wniosła ona do mojego życia to poczucie, że walkę, którą zaczęliśmy razem, toczyć będziemy aż do końca.

Moje serce przepełnia radość, gdy słyszę każdą nawet najmniejszą dobrą wiadomość od was.

A gdy coś idzie nie tak, staram się znaleźć rozwiązanie.

Na waszym przykładzie chciałabym dzisiaj pokazać wszystkim tym, którzy właśnie się dowiedzieli o okrutnej chorobie- ChAD, która dotknęła ich bliskich, że wyjścia są dwa- albo się załamać, albo robić to, co wy robicie każdego dnia.

Edukujecie się, dowiadujecie coraz więcej, korzystacie z wszelkiej dostępnej pomocy, bierzecie pod uwagę moje sugestie, ale wybieracie te rozwiązania, które są najlepsze wedle waszego przekonania, dopasowujecie je do waszej sytuacji.

W proces leczenia zaangażowana jest cała wasza rodzina- BRAWO – tak właśnie być powinno.

Kibicuję wam z całego serca, ale chcę też ośmielić tych, którzy wahają się przed skontaktowaniem się ze mną- zapraszam was Moi Drodzy- możecie być pewni, że droga, która jest przed wami nie należy do łatwych, lecz dzięki mojemu doświadczeniu możecie uniknąć wielu błędów- warto zastanowić się nad moją propozycją. Zapraszam na konsultacje telefoniczne, na skaypie bądź bezpośrednie.

Dziś Moi Drodzy życzę wam dobrego czasu przed nadchodzącymi świętami.

Obyśmy się wszyscy nie pozabijali w trakcie przedświątecznych porządków i podczas kuchennej krzątaniny.

A Moim Ulubieńcom życzę SPOKOJU i  ZDRWIA.

Wszystkiego dobrego dla wszystkich.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

 Fot.: Peggy und Marco Lachmann-Anke