Czterdzieści lat!!!

Tyle czasu potrzeba (według teorii japońskiej filozofii IKIGAI), aby zostać mistrzem w jakiejś dziedzinie, jeśli wykonujesz ją codziennie (no dla ścisłości pięć razy w tygodniu) przez godzinę.

O wile lepiej wygląda natomiast sytuacja, jeśli daną czynność odbywasz przez osiem godzin pięć razy w tygodniu. Wtedy stajesz się specem w danym temacie już po pięciu latach.

Czyli, że w wersji najgorszej potrzebujesz aż czterdziestu lat, aby kultywować swoje rzemiosło, a najlepszej już po pięciu latach stajesz się specjalistą w wybranej przez siebie dziedzinie.

Zatem pracując osiem godzin dziennie już po pięciu latach ze spokojem możesz zmieniać robotę, bo jeśli pilnie wypełniałaś swoje obowiązki, to powinnaś zostać guru w swoim zawodzie.

I tak z resztą często się zdarza.

Co odważniejsi zmieniają pracę, przekwalifikowują się, szukają nowych dróg.

Inni zostają tam, gdzie im dobrze ciągle zgłębiając temat, który lubią.

Albo nie daj Boże siedzą po uszy w miejscu, z którego nie mogą się wydostać. (Z różnych powodów, o których nie będę się tutaj rozpisywać.)

Dlaczego poruszam ten temat?

Ano dlatego, że niedługo stuknie mi czterdziestka ha ha ha

Jeszcze trochę mi zostało do osiągnięcia tego wspaniałego wieku- bo aż (albo zaledwie) całe dwa lata, ale myślę sobie, że przecież ja przez prawie całe swoje życie pisałam pamiętniki dlatego to właśnie tworzenie tekstów jest tym, „rzemiosłem”, które udało mi się ukształtować na przestrzeni prawie całego mojego życia.

Robiłam także inne rzeczy- chociażby przez te osiem godzin dziennie, pięć dni w tygodniu- czyli jak normalny człowiek chodziłam do pracy i nie sposób nie przyznać, że tam również wiele się nauczyłam i są takie obszary mojego życia, które opanowałam śpiewająco.

Potrafię zrobić niejedno i wypełniam wiele zadań jak prawdziwa specjalistka.

Jednak to, co sprawia mi największą przyjemność na dzień dzisiejszy, to waśnie pisanie.

I nie ważne czy chodzi o napisanie posta na facebook’a , treści na strony internetowe czy tekstu na tego bloga- ja po prostu uwielbiam to.

Choć prawda również jest taka, iż ten proces często bywa cholernie trudny.

Dlaczego?

Bo natchnienie, podobnie jak pieniądze, nie leży na ulicy h ah aha

Różnie bywa. Czasem nie nadążam wstukiwać słów w klawiaturę, a czasem wręcz przeciwnie- każde słowo boli, jak świeżo zadany cios i jątrząca się ropą rana.

Pisać fenomenalne teksty nie jest wcale łatwo.

Nawet nie twierdzę, że moje wpisy takie są.

Przeczytałam po prostu kiedyś w książce o prowadzeniu bloga, że każdy tekst powinien być właśnie feneomenalny.

I…. zryło mi to czachę.

Teraz za każdym razem, gdy siadam do komputera zastanawiam się czy mój tekst jest wystarczająco dobry.

Jednak czasem po prostu piszę to, co dyktuje mi serce i myślę, że Wy to doskonale czujecie.

Nie puszczam ściemy.

Jestem autentyczna.

I wiecie co?

Nie ukrywam, że kiedyś, kiedyś, w odległej przyszłości bardzo chciałbym „popełnić” książkę, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że to wcale nie jest takie proste.

Im więcej piszę, tym bardziej wiem, jak trudny to proces.

Jednak rozumiem też doskonale, co trzeba zrobić, by dochodzić do celów, które się samemu sobie wyznacza.

A to już jest bardzo dobry początek……

Nie podejmuję na razie jednak tego wyzwania- jest ono po prostu dla mnie zbyt trudne i nie dałabym na dzień dzisiejszy rady czasowo, by ziścić ten sen.

Jednak, gdy spoglądam w lustro, to czuję się jak prawdziwa MISTRZYNI.

Możesz mnie osądzić.

Możesz zarzucić mi nieskromność i skrytykować moje teksty.

Jednak to nie zmieni faktu, iż ja na to miejsce, gdzie jestem teraz pracowałam bardzo długo.

I jestem z siebie naprawdę dumna.

Bo codziennie robię krok do przodu pisząc kolejny tekst.

Jak prawdziwa MISTRZYNI dbam o to, by nie wypaść z wprawy.

A TY?

W czym jesteś najlepsza?

Co kultywujesz w sobie?

Nad czym pracujesz od czterdziestu lat godzinę dziennie przez pięć dni w tygodniu?

A może od pięciu lat osiem godzin dziennie, pięć dni w tygodniu wykonujesz pracę którą kochasz?

Podziel się ze mną swoją prawdziwą radością.

Życzę Ci nieugiętości.

Wspaniałego dnia i wszystkiego dobrego.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD.

Fot.: Lubos Houska