MASZ TO DAJ
MASZ TO DAJ

Poznań, lata 90-te, Rynek Łazarski.

Kilkunastoletnia dziewczynka z wielkim plecakiem ze stelażem u boku mamy przemierza stragany rosyjskich sprzedawców.

Dlaczego z plecakiem?

Bo mama jest chora- mam miażdżycę tętnic i nie może nosić nic ciężkiego- amputowano jej już jeden palec u stopy nie może więc pozwolić sobie na najmniejsze zagrożenie.

Dlaczego rosyjskie stragany?

Bo wtedy „u Rusków” można było kupić wszystko (za odpowiednią cenę oczywiście).

Scyzoryk dla kuzyna- „skolko?”

Zabawkowy wózek – „’Skolko?”

Obrus dla kuzynki – „Skolko?”

I tak mijało sobotnie przedpołudnie.

Masa przedmiotów, które można było tam nabyć była ogromna. Do wyboru do koloru. A mama dziewczynki miała dla kogo wybierać.

Nie ważne czy akurat zbliżały się czyjeś imieniny, urodziny czy tez jakakolwiek inna okazja – jeśli znalazła odpowiedni prezent kupowała go bez zastanowienia. Potem chowała do go szafy gdzie podarunek grzecznie czekał na odpowiednią datę.

Taka była mama dziewczynki, taka też stała się jej córka będąc dorosłą kobietą.

Łatwo odgadnąć, że dziewczynką z opowiadania jestem ja. I choć mamę straciłam bardzo wcześnie (bo już w wieku trzynastu lat), to zdążyła mnie nauczy tego pięknego nawyku- obdarowywania ludzi małymi prezentami, a tym samym okazywanie im miłości.

W książce „5 języków miłości” Gary Chapman językiem miłości nr 3 jest „przyjmowanie małych podarunków” i to jest zdecydowanie ten język miłości, którym ja mówię. Nie działa to jednak w obie strony. Bo moim językiem miłości zdecydowanie jest dotyk. Jednak jeśli chodzi o sposób w jaki ja okazuję sympatię i zainteresowanie moim bliskim to z pewnością są małe podarunki.

Masz? To daj!!!

Pamiętam to jak dziś. Mama, która miała prezent na każdą okazję. Mama, która przed I Komunią Świętą kupiła mi chyba z dwadzieścia podarunków wszystkie na cześć tego wspaniałego wydarzenia i w końcu mama, która tylko na mnie spojrzała i już wiedziała czego pragnę.

Podobno nie można obdarowywać innych podarkami, które sami otrzymaliśmy.

Dlaczego nie?- zapytam.

Jeśli dostałam w prezencie perfum, który jest dla mnie „zbyt ciężki”, ale sam fakt, że zostałam nim obdarowana sprawił mi ogromną radość i z wielką wdzięcznością za niego podziękowałam , to czy nie mogę tego podarunku „przekazać” dalej?

Jeśli komuś może się podobać i tym samym radość pomnożyć razy dwa.

Otrzymywanie cieszy, ale dawanie raduje jeszcze bardziej. (Przynajmniej mnie.)

Mam ogromną świadomość tego, jak wielu ludzi, jak wiele mi daje- i tu nie tylko mowa o przedmiotach.

Dostaje wspaniałe wiadomości: „Julka, jesteś zarąbista. Jestem Twoim fanem.”, „cieszę się że to Ty się pojawiłaś jak szukałam nauczyciela Kocham Cię słodkich snów ” Takie słowa i inne pokrzepiają i są najpiękniejszym prezentem, jaki mogę sobie wyobrazić. Miło jest słyszeć, czytać, ale jeszcze lepiej pisać, bo przecież ja również daję.

Daję swoje teksty, a one mają wartość.

Masz? Daj!!!

Oprócz wszystkich rzeczy materialnych, które mogę kupić lub przekazać dalej, mam do zaoferowania o wiele, wiele więcej- mam swoje słowa, zmaterializowane myśli- moje teksty, które całkiem za darmo daję za każdym razem, gdy je publikuję.

Czy przynoszą one komuś korzyść? Mam ogromną nadzieję, że tak- inaczej bym tego nie robiła.

Zbieram zatem całe moje doświadczenie, całą moją wiedzę, wszystkie uczucia oraz to, co chcę i mogę dać i ofiaruję je Tobie.

Mam. Więc daję.

Co Ty z tym zrobisz, to już Twoje sprawa.

Możesz to zachować tylko dla siebie.

Możesz wyciągnąć wnioski i czegoś się nauczyć.

Możesz podzielić się tym ze swoim bliskim.

Możesz przekazać dalej i dalej jako podarunek nie tylko mój dla Ciebie, ale też Twój dla osoby, którą być może kochasz, szanujesz, o której dobro się troszczysz…..

Mam, więc daję …

Wszystkiego najlepszego.

Mam nadzieję, że podoba Ci się mój prezent.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Zdjęcie ślubne moich rodziców Barbara i Zdzisław Grzybowscy- jedna z najcenniejszych rzeczy, jaka mi została jako pamiątka po rodzicach.

 

4
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x