Pamiętasz ten szczególny dzień?

Ten moment, w którym powiedziałaś „tak”?

Tę chwile, w której on rzekł to samo?

Ile to już lat minęło od waszego ślubu?

To było dawno temu, bardzo dawno temu czy za czasów, gdy po Ziemi chodziły dinozaury?

Staż Twojego związku jest tak samo ważny, jak powód dla którego wyszłaś za mąż.

Czy motyle, które tańczyły Ci wtedy w brzuchu robiły to tak mocno, że musiałaś się od nich uwolnić, a jedynym rozwiązaniem był sakrament małżeństwa?

Czy być może podeszłaś bardziej pragmatycznie do sprawy? Doszłaś  do wniosku, że zegar biologiczny już Ci tyka i po prostu udałaś się ze swoim lubym do Urzędu Stanu Cywilnego?

Jakby nie było wybrałaś- jesteś teraz albo mężatką albo rozwódką, albo wdową.

(Wszystkie singielki i panów , którzy to czytacie , pozdrawiam serdecznie i obiecuję, że następny tekst będzie trochę bardziej dla was.)

Mnie interesuje, co Tobą powodowało?

Jakie były przyczyny Twojej decyzji?

Dlaczego o to pytam?

Widzisz- jest 4:00. Siedzę i piszę ten tekst, a oczy mi się same zamykają, głowa natomiast zaraz jebnie o klawiaturę- no śpię na stojąco, a właściwie na siedząco. Musiałam wstać tak wcześnie, bo wczoraj do późnej nocy jeszcze pracowaliśmy z mężem – mamy mały (całkiem spory) remont i nie zdążyłam z tekstem na dzisiaj. Przeszła mi przez myśl taka refleksja podczas tej naszej wspólnej pracy, że niesamowicie dobrze nam się współdziała, jesteśmy szybcy i efektywni. A co to ma wspólnego z moimi dylematami dotyczącymi decyzji o przyczynach ślubu?

Ja za mojego męża wyszłam bo jest „złotą rączka” (oczywiście inne cechy też pokochałam). Ale ja świadomie wybrałam, że nie interesują mnie wykłady na tematy filozoficzne, tylko konkretne działania (z resztą już o tym pisałam, więc pewnie już to wiecie).

Bardziej chodzi mi o to, żeby mieć w życiu świadomość, po co się z kimś pobierasz, jakie cechy w nim cenisz najbardziej i wracać do przyczyn swojej decyzji za każdym razem, gdy w związku jest źle.

Dzisiaj jestem szczęśliwa, bo mój mąż spełnił marzenie, o którym nie wiedziałam w ogóle, że takie mam i zrobił to perfekcyjnie. Nie padło z jego ust przy tym ani jedno „Kocham Cię”. No trudno. Ten typ już tak ma.

Mężczyźni nie zmieniają się po ślubie na co liczą kobiety, a kobiety niestety raczej po ślubie przybierają na wadze i przycinają włosy, bo po porodach tak się przerzedzają, że długie, piękne włosy , które nosiły za młodu nie są już tak zachwycające jak wtedy, gdy miały dwadzieścia lat.

Większość małżeństw dopada rutyna. I co wtedy? Wtedy on zaczyna się rozglądać na boki. A ona –z lekką nadwaga, albo całą swoją energię angażuje w dom, albo tez patrzy s klolei, kto jej mógłby dać odrobinę uwagi, której mąż już jej nie poświęca.

I w ten sposób, po kilku latach małżeństwa związki się rozpadają.

Dlaczego?

Bo twierdzimy, że już się nie kochamy- bzdura- zakochanie, pierwsza fascynacja zawsze po jakimś czasie znika. Potem rodzi się dziecko i przeważnie kobieta skupia na nim całą swoją uwagę, a potem przeważnie szara codzienność, jeśli nie potrafimy jej odczarować, niszczy nasze wzajemne relacje.

Tylko, że w tym wszystkim trzeba być dojrzałym, odpowiedzialnym, świadomym człowiekiem. Bo rozchodząc się, bo zakochało się w kimś innym, trzeba pamiętać o tym, że są jeszcze dzieci,.

Czy wiesz jaką traumę im fundujesz?

Rozstania rodziców to jeden z czynników, który przyczynić się może do powstawanie chorób psychicznych.

Oczywiście, że zamieszkiwanie w domu, w którym żyją rodzice, którzy się nie szanują lub wręcz nienawidzą, też nie ma sensu.

Jednak chciałabym, żebyś dobrze się zastanowiła zanim podejmiesz decyzję o swoim życiu.

Tak źle, tak nie dobrze?

Być może, ale ideałów nie ma.

Tylko wspólna rozmowa, zrozumienie i przebaczenie mogą tu pomóc.

Bo tam, gdzie jest najbardziej cukierkowo i różowo, najwięcej pań co wieczór wyje w poduszkę, ale może nie trzeba marnować sobie najlepszych lat życia- może wystarczy o tym porozmawiać.

Decyzje o wyborze partnera mogą płynąć albo z głowy albo z serca.

Pamiętaj o tym.

Małżeństwa z rozsądku kiedyś były jedynym słusznym rozwiązaniem.

Dzisiaj mamy to szczęście, że możemy sobie same wybrać partnera.

Czyż nie zajebiście?

Szanujmy swoje własne wybory. Bądźmy im wierne.

Dzisiaj, w ten ciemny jeszcze świt, życzę wam dużo siły do pracy nad waszymi związkami.

A jeśli jest tak cudownie, że nie musicie robić nic- to gratuluję.

Dobrego poniedziałku.

Wysłałabym wam moc energii, ale dzisiaj akurat nie mam.

Julka Małecka Praktyk wyzdrowienia ChAD.

Fot.: Tú Anh