Założyłam ostatnio grupę na facebook’u. Nazywa się – MOJE DRUGIE IMIĘ – SUKCES. Jest ona miejscem w którym kobiety opowiadają o swoich osiągnięciach, dzielą się swoimi sukcesami, ale też inspirują inne osoby do działania. Dzielą się pomysłami i wzajemnie wspierają. Dla każdego sukces jest czym innym. Dla jednego to kariera, dla drugiego udane życie rodzinne, jeszcze inni spełniają się pomagając innym. I to jest piękne, że ludzie są tak różnorodni, a ich życie jest wartościowe i niepozbawione sensu.

Ja uważam, że na wielu płaszczyznach swojego życia osiągnęłam sukces i jestem z siebie dumna. Oczywiście, że są jeszcze takie obszary w moim życiu, nad którymi chcę popracować, bo idealnie nie jest (chcę więcej czasu poświęcać rodzinie i wreszcie osiągać wymierne korzyści finansowe swojej pracy- ciężki orzech będę miała do zgryzienia, aby pogodzić te dwa założenia, ale jestem pewna, że mi się uda.).

Jednak chce wam dzisiaj powiedzieć o tym, że mój największy sukces to zaakceptowanie faktu, iż jestem chora. Przez 12 lat zaprzeczałam temu. Nie godziłam się z diagnoza – ChAD (Choroba Afektywna Dwubiegunowa). Ten fakt sprawiał, że ciągle miotałam się między epizodami maniakalnymi, a złym samopoczuciem fizycznym i psychicznym, przygnębieniem i melancholią- bo klasycznych depresji po 21 roku życia raczej nie miałam.

Łudziłam się , że choroba magiczne zniknie. Kombinowałam z lekami- sama sobie zmniejszałam dawki itd. Każdy mement nieuwagi, każdy czas kiedy doprowadziłam do skrajnego wycieńczenia organizmu kończył się tak samo- ogromna mania, której wynikiem było przewrócenie dotychczasowego życia do góry nogami.

Czy tu można mówić o jakimkolwiek sukcesie?

Nie!!! To była porażka na całej linii.

Dobrze zaczęło się dziać cztery lata temu. Dopiero, gdy zrozumiałam, że łykając codziennie rano i wieczorem „magiczne pigułki” (do końca życia) jestem w stanie normalnie funkcjonować- moje życie się zmieniło i nabrało sensu- złapałam równowagę.

Czy te tabletki przyczyniły się do mojego sukcesu?

ZDECYDOWANIE TAK!!!

To dzięki nim zaczęłam NORMALNIE  myśleć, co umożliwiło mi ukończenie dwóch kierunków studiów podyplomowych.

Dzięki temu, że moje samopoczucie fizyczne się „wyrównało” mogłam zacząć pacę nad psychiką. Dojrzałam- stałam się odpowiedzialnym, dorosłym człowiekiem. Zaczęłam szukać swojej wiodącej pasji i jak widzicie odnalazłam ją.

Magiczne pastylki są ważnym elementem mojego życia.

Stały się nieodłącznym towarzyszem każdego dnia.

Aby zapamiętać czy je wzięłam czy nie- bo to są takie rutynowe czynności jak zamykanie drzwi od domu- zapamiętuję czym je popiłam, albo co akurat jadłam.

Świadomość tego, że jest się chorym i trzeba do końca życia brać „magiczne pigułki” jest podstawą procesu wyzdrowienia- inaczej się nie da!!!

Jestem niezmiernie szczęśliwa , że potrafię już samodzielnie rozpoznawać swoje stany i im zapobiegać.

Nadmierną euforię wyciszam, a smutek przyjmuję do siebie, przyglądam się mu , staram się znaleźć jego źródła i „puszczam wolno”.

Jeśli jesteś  osobą chora na ChAD i nie potrafisz zaakceptować tego faktu. To zapraszam Cię serdecznie na Konsultacje- telefoniczne, online lub osobiście.

Życzę wam wspaniałego dnia.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: HeungSoon