Każda historia jest inna

INACZEJ 

LISTOPADOWE ROZWAŻANIA WARSZAWIAKA

Poprzednio opisałem Wam sytuację, która bardzo mnie poruszyła. W niej, jak w kropli wody przegląda się nasza rzeczywistość, nasz stosunek do osób, które uważamy za nas samych, do osób które uważamy za obce, przysłowiową polską tolerancję do innych, jak również kompletny brak empatii.

Gdy 11 listopada spotkałem się z przyjaciółmi wśród których była osoba przeze mnie opisana i pozwoliłem sobie na wspomnienia, iż jego przeżycia stały się kanwą mojego krótkiego eseju wpadł w przerażenie. Fakt że ktoś w naszej pięknej Ojczyźnie mógłby w opisywanej osobie go rozpoznać szalenie go zdenerwował pomimo tego, że to on był ofiarą. Nawet moje zapewnienia, iż nie podałem jego danych niewiele go uspokoił.

Każde  z Państwa możecie wyciągnąć swoje wnioski, lecz w moim pojęciu nie są one budujące. Lubimy porównywać się do innych lecz nie w celu nauki czy uświadomienia sobie własnych błędów, lecz by utwierdzać się w przekonaniu, iż jesteśmy narodem wybranym. Nic bardziej mylnego.

Organizatorzy  marszu  w Kaliszu próbowali udowodnić, że istnieje tylko jeden naród wybrany i jesteśmy nim My. Jest to smutne dla człowieka który pamięta te hańbę, jaką był rok 1968 i studiował na Uniwersytecie, który musiało opuścić wiele sławnych postaci polskiej nauki.

Te smutne refleksje są zapewne związane z ponurą listopadową aura oraz  ze Świętem Niepodległości. Zawsze pamiętam, iż jednym z pierwszych faktów kojarzonych z wolną Polską było zamordowanie pierwszego Prezydenta po obrzydliwej miedzy innymi antysemickiej nagonce.

Ponieważ jestem Warszawiakiem i mam grób rodzinny również na Powązkach widzę nieraz, szczególnie w Święto Zmarłych, że na grobie zabójcy jest więcej dowodów pamięci niż grób ofiary.

Antysemityzm w naszym kraju, gdzie Żydzi zostali wymordowani lub wypędzeni, jest swoistą aberracąa umysłową ludzi, którzy budują własną tożsamość przez wrogość do innych.

Moje rozważania nie są tylko marudzeniem starszego pana  lecz maja ukazać jak reagujemy na wszystko co odbiega od tego, co uważamy za normę lub właściwe. Społeczeństwo taki jak nasz Karl Raimund Popper w swojej słynnej książce nazywa zamkniętymi. Niezdolność do zmian (wide. antysemityzm ale jest tego dużo więcej np.LBTG ) wkrótce zepchną Nas na obrzeża świata, początki tego procesu już widać.

Piszę to wszystko dlatego również, że podobne zjawisko dotyczy ludzi niepełnosprawnych- w tym po kryzysach psychicznych. To nie przypadek że ludzie już całkowicie zdrowi wolą spotykać się osobami o podobnej historii, łatwiej się otwierają, gdyż wiedzą że nie będą osądzani albo traktowani z lękiem lub pogardą ale, że mogą liczyć na pomoc i wsparcie. Będzie to cel kolejnych rozważań.

Na marginesie chciałbym zachować formę takich krótkich eseji, nazwa jest stosunkowo świeża gdyż ma niecałych 500lat, a wprowadził go Michel de Montaigne  w swoich „Próbach’ z których ja zapożyczyłem kwestie, że najważniejszy jest zdrowy rozsadek gdyż tylko on może nas ustrzec od wszelkiego fanatyzmu .CDN.

Autor: Tomasz Dejdo

Fot.: Henryk Niestrój

LISTOPADOWE ROZWAŻANIA WARSZAWIAKA