„Życie polega na rozwoju i na umieraniu. Niektóre rzeczy po prostu się rozpadają. Nie da się ich wskrzesić. Jednak każdy z nas zniszczył kiedyś coś cennego i żywego, niechcący albo w gniewie. Ze strachu, słabości albo przez zaniedbanie każdy z nas utracił jakąś rzecz, która jest niemożliwa do zastąpienia . Szkody są różnego rodzaju. Czasem coś wyszczerbia się tylko albo pęka na dwoje. Czasem jednak rozsypuje się na drobne kawałki. Można taką rzecz wyrzucić albo schować głęboko. Czasem myślimy, że to co chowane, naprawi się samo. Ale to niemożliwe. (…) Trudniej jest naprawić to, co zniszczyliśmy. Każdy z nas tego próbował. Kleić, załatać, pozszywać to co zepsute.”

Joanna Bator „Purezento”

Ogromnie wzruszył mnie ten cytat.

Od dawna wiem, że łatwiej kupić „nowy model” niż naprawić ten stary.

Jednak z uporem maniaka za każdym razem, gdy coś w moim życiu ulegnie zniszczeniu za wszelką cenę staram się to naprawić.

No właśnie „za wszelką cenę…”.

A przecież, jak mówi autorka tekstu: „życie polega na rozwoju i umieraniu”- może więc pozwolić umrzeć temu, co nie sprzyja naszemu rozwoju. Temu, czego mimo usilnych działań nie daje się skleić, spoić, sprawić by znów było całe.

Doskonale wiem, że to, co zepsute i schowane nie naprawi się samo, ale często brakuje sił i odwagi, by zmierzyć się z tym, co uległo degradacji- wiem, że proces „wskrzeszenia” będzie długi i wymagający i, że nie tylko ode mnie zależy jego powodzenie.

„Niektóre rzeczy po prostu się rozpadają. Nie da się ich wskrzesić.” Może więc nie ma sensu z nieziemską determinacją podejmować trud i brnąć ścieżką ku temu, by to, co zepsute znów zyskało swoją świetność.

Tak jest niestety z utraconymi przyjaźniami, zawodami miłosnymi z ludźmi, którym kiedyś ufaliśmy, a którzy nadwyrężyli nasze zaufanie.

Są takie rzeczy i sprawy, o które warto walczyć.

Inne lepiej odpuścić.

Skąd brać mądrość ku temu, aby rozróżnić je od siebie?

Serce?

Rozum?

Tak, ale jest jeszcze coś innego, czego należy w życiu słuchać.

Jest to intuicja.

Nasz wewnętrzny głos.

To on nas prowadzi. Często bez zupełnego związku ani z sercem, ani z rozumem coś każe nam postępować w taki, a nie inny sposób. Jakby prowadziła nas wielka, niewidzialna siła.

Tej sile warto zaufać.

To ona podpowiada nam najlepsze dla naszej duszy rozwiązania.

Zatem walczyć czy odpuścić?

TO ZALEŻY….

Jeśli masz w sobie dosyć męstwa, by naprawić, to, co zniszczyłeś.

Jeśli czujesz głęboko, że bez tego waśnie Twoje życie traci sens.

To tak- walcz ile sił.

Natomiast jeśli gdzieś w środku jakiś cichuteńki głosik podpowiada Ci, że odczuwasz ulgę, bo „uwolniłeś się” od jakiegoś człowieka lub, że możesz się obyć bez rzeczy, która do tego momentu życia była Ci niezbędna, to nie stawaj do pojedynku.

„Trudniej jest naprawić to, co zniszczyliśmy…..”

Lecz nie zawsze trzeba podejmować ten trud.

Rzeczy się niszczą, pozwólmy im odejść.

Zróbmy miejsce na nowe, lub przestrzeń na pustkę i ciszę.

Samotność też jest bardzo potrzebna.

Może coś zepsuło się nie bez przyczyny.

Może tak właśnie miało być.

Z Twoich rąk wypadł Ci rano Twój ulubiony kubek, by Twoja żona mogła na urodziny sprawić Ci w końcu nowy, taki z zaprzaczem byś mógł codziennie pić pyszną, aromatyczną herbatę.

Twój przyjaciel odszedł….

Tak wiem to boli.

Ale pomyśl- może w Twoim życiu zrobiło się miejsce na partnera, na którego czekasz od tylu lat.

Wszystko ma swój cel, swoje znaczenie.

Niektóre rzeczy przemijają.

Niektóre warto naprawiać, innych po prostu nie.

Tak jak w kintsugi- japońskiej sztuce naprawiania ceramiki rzemieślnik decyduje czy zreperować daną rzeczy- tak samo Ty w swoim życiu podejmujesz decyzję.

Życzę Ci dzisiaj, abyś znalazł/ znalazła w sobie właśnie tę mądrość, by prowadziła Cię intuicja, która będzie Ci podpowiadać które rzeczy, związki warto wskrzeszać, a które warto odpuścić.

Wszystkiego dobrego.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD 

Fot.: SEBASTIEN MARTY