Chyba najlepsze pomysły przychodzą mi pod prysznicem.

Kiedy rano, wiosną w zeszłym roku, o 5:00 robiłam sobie przejażdżki rowerem, natchnienie do pisania tekstów również przychodziło samo.

Nadeszły cieplejsze dni pora więc zmienić plan codziennych ćwiczeń i przerzucić się na rower.

Chociaż wcale nie mam zamiaru zrezygnować z jogi, bo bardzo dobrze na mnie działa.

Zatem będę musiała rozszerzyć mój program treningowy. Ale z pewnością po tym czasie kwarantanny, gdy niestety pewne części ciała niespodziewanie zwiększyły swoją objętość, dodatkowe aktywności fizyczne będą niezwykle mile widziane.

Przejdźmy jednak do mojego dzisiejszego- prysznicowego natchnienia.

Ostatnio zaczęłam oglądać serial na Netflixie.

Ja? Jak znalazłam czas na oglądanie serialu?

No właśnie sama sobie zadaję to pytanie.

Spowolniłam nieco, dałam sobie trochę więcej luzu i do swojego bardzo napiętego grafiku wprowadziłam nicnierobienie, odpoczynek, zabawę i czas na oglądnie serialu.

Chyba na dobre mi wychodzi ten nowy harmonogram.

To książka o psychosomatyce sprawiła, że przyszła do mnie refleksja o tym, że jednak takie skrzętne planowanie swojego czasu z jednej strony jest dobre, bo pozwala być szalenie efektywnym, ale z drugiej zaś generuje ogromny stres.

Nadal mam swoje plany, cele, marzenia i ciągle, bezustannie i niezmiennie do nich dążę tylko, że…. TROCHĘ WOLNIEJ.

Niestety nie da się wszystkiego pogodzić, a zdrowie i równowaga są dla mnie najważniejsze.

„No i co z tym serialem?”- zapytacie.

Serial nazywa się „Valeria” i jak dla mnie ma trzy główne zalety- jest hiszpański, opowiada o pisarce i jego główną tematyką jest….sexs.

Język i kulturę hiszpańską uwielbiam. Wkurza mnie co prawda ta wieczna „maniana”, ale jest tyle innych pięknych zwyczajów i tradycji, które wiążą się z Hiszpanią, że tę jedną maleńką „mnianę” mogę przełknąć.

Uwielbiam filmy hiszpańskie, hiszpańską kuchnię, fiesty, sjesty, Barcelonę, Valencję i wspaniałą Galicję, która z kolei przypomina mi uroczą Bretanię.

Kiedy mówię po hiszpańsku czuję w sobie ten niepokorny duch, który przypomina mi ten naród.

Dlatego właśnie z wielką przyjemnością i radością dziecka wciągnęłam się w ten serial.

Bo nie oszukujmy się jego fabuła wcale nie jest zbytnio skomplikowana, czasem wręcz nawet mocno przewidywalna.

Co może się dziać w serialu o pisarce?

No oczywiście szuka ona natchnienia, a gdy jest to jeszcze serial hiszpański no to wiadomo, że sex musi być wpleciony w cały ten …łatwy i przyjemny wątek.

Ale czy jest w tym coś złego, że podoba mi się taki serial?

Mój mózg po codziennej pracy kreatywnej oraz po wysiłku związanym z przyswajaniem wiadomości z mądrych, psychologicznych ksiąg, nie chce katować się jeszcze dramatami lub komediami romantycznymi, które jedna niczym nie różni się od drugiej.

Nie jestem fanem „ Pięćdziesięciu twarzy Graya” (Książkę przeczytałam do połowy, po połowie oddalam przyjaciółce , bo mnie nudziła.) chociaż dobrą książkę erotyczną chętnie sobie przeczytam nie powiem, że nie. No właśnie DOBRĄ !!!!

Ja chyba nie za bardzo umiem trafić na tego typu książki, bo raczej szukam w dziedzinie psychologii niż erotyki i dlatego właśnie świetną odskocznią dla mnie stał się ten serial.

Ej dziewczyny no nie czarujmy się sex jest fajny, potrzebny i ważny.

Szczególnie, gdy nie ma się już dwudziestu kilku lat, jest się już świadomą swojego ciała kobietą i wie się co się lubi, a czego nie…..

No właśnie….

Zatem dzisiaj kilka słów o …..sexie!!!

Nie spodziewałaś się?

No ja też nie, ale podejmuję ten temat, bo jest on tak samo tematem tabu jak temat ChAD (Choroba Afektywna Dwubiegunowa).

Jest to też ważna kwestia w życiu osób dotkniętych tą chorobą tak jak ja.

Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że przeważnie podczas epizodów maniakalnych libido tak u kobiet jak i u mężczyzn wzrasta co często wiąże się ze wzmożoną aktywnością fizyczną.

Chciałabyś teraz usłyszeć jakąś historię z mojego życia związaną z tym wątkiem?

No niestety nie podzielę się nią z Tobą. Mogę tylko potwierdzić, że faktycznie w moim przypadku libido było dość wzmożone.

Jak natomiast wygląda sprawa sexu w stanach depresyjnych?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta i logiczna- chęć na sex , tak i jak na wszystko inne, jest znikoma. Nie ma się co dziwić, ze jak się człowiekowi nie chce żyć , to też nie będzie miał on ochoty na szalony sex na dachu najwyższego z budynków w mieście. To nie jest opcja dla osoby przeżywającej depresję- zdecydowanie nie.

A dlaczego o tym wszystkim piszę?

Dlatego, że chciałabym pokazać Ci jak trudne są bliskie, intymne relacje par, w których jedna z osób jest zdiagnozowana na ChAD (Choroba Afektywna Dwubiegunowa).

Tak jak już wspomniałam moim zdaniem sex jest fajny, potrzebny i ważny i wyobraź sobie teraz, że żyjąc z partnerem chorym na ChAD nie uczestniczysz już tylko w codziennej huśtawce związanej z niepokojem o to, w jakim dzisiaj będzie humorze- czy obudzi się pogodny jak piękny poranek, czy pochmurny jak gradowa burza, ale jesteś częścią tego niezmiernie istotnego paktu, który podpisaliście lub złożyliście przed sobą ustnie dotyczącego waszej sfery intymnej.

Żyjesz w niepewności, bo nie wiesz czy dziś Twój partner to Bogini Sexu czy Góra Lodowa.

Kiedy jest normalnie i co to znaczy w ogóle normalnie?

Bo przecież w trakcie remisji różnego typu zachowania mogą się przenikać.

Trzeba ogromnej miłości, zrozumienia i mądrości, aby siebie nawzajem w tym wszystkim odnaleźć.

Dlatego dzisiaj właśnie napisałam klika słów o …..sexie w przypadku partnerów chorych na ChAD (Choroba Afektywna Dwubiegunowa).

Jest to dokładnie „kilka słów” , bo nie miejsce i czas, aby wysycać temat.

Jeśli zainteresował Cię temat i chcesz się dowiedzieć ode mnie więcej, to zawsze możesz się ze mną skontaktować.

Jeśli masz swoje spostrzeżenia w tej kwestii, to podziel się nimi w komentarzu proszę.

Życzę Ci sexi dnia.

Julia Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.:  StockSnap

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x