Kobieta, o której opowiem Wam dzisiaj jest jak kalejdoskop- barwna, przedstawiająca za każdym obrotem odmienne kształty, zaskakująca i  pełna niespodzianek.

Wspaniale potrafi dopasować się do pojawiających się w jej życiu zmian i dokonuje niezbędnych metamorfoz. 

Katarzyna Żuchowicz- Jabłońska, bo o niej będzie ten wpis, przede wszystkim jest mamą dwójki dzieci oraz żoną, jak to sama nazwała „fruwającego” męża.

Co oznacza termin „fruwający”?

Pod tym słowem kryje się zawód- marynarz, co w praktyce oznacza, że sumując wszystkie kontrakty w roku mąż Kasi spędza na morzu sześć miesięcy.

Jest to bardzo istotny fakt, ponieważ bohaterka mojego tekstu w związku z takim stanem rzeczy zmuszona jest odpowiednio zaplanować życie rodzinne i zawodowe tak, aby w pojedynkę zadbać o dom, dzieci i swoją firmę, którą prowadzi od ponad trzech lat.

Udaje jej się to coraz lepiej od czasu, kiedy przestała wymagać od siebie zbyt wiele w kwestiach zawodowych i zrozumiała, że woli zachować balans pomiędzy życiem rodzinnym a rozwojem firmy.

Teraz czuje ulgę i jest zadowolona, ponieważ znów zwróciła się ku swoim wartościom.

Kiedy odpuściła i skupiła się tylko na tym, czego chce, a nie na tym, co jej w tym przeszkadza, sprawy od razu zaczęły iść w lepszym kierunku.

Zanim opowiem Wam czym dokładnie obecnie zajmuje się moja rozmówczyni wrócimy do początku jej kariery.

Katarzyna studiowała administrację, potem prawo i już w trakcie studiów rozpoczęła swoje życie zawodowe, co wymagało niewątpliwie wysiłku i dużej dyscypliny. W między czasie zmieniała również miejsce zamieszkania.

Następnie nadszedł czas na przerwę w aktywności zawodowej, bo bohaterce mojego tekstu urodził się syn. Potem na świat przyszła jeszcze córka.

Kasia podjęła decyzję, że biorąc pod uwagę zawód męża, zawiesza na jakiś czas etatową pracę i koncentruje się na opiece i wychowaniu dzieci.  Czując jednak potrzebę realizacji siebie przynajmniej w jakimś procencie, skończyła kurs pedagogiczny i podjęła pracę jako nauczyciel weekendowy w szkole policealnej dla dorosłych, uzyskując tam nawet tytuł wicedyrektora.

Kiedy córka poszła do przedszkola, Katarzyna postanowiła powrócić do aktywności zawodowej.

 Zdecydowała się na pracę w urzędzie, gdyż to dawało jej pewność powrotu do domu o stałej godzinie, a wtedy było to ważne.

Stabilizacja nie jest czymś, z czym Katarzyna utożsamia się na dłużej, więc po około 2 latach pracy w urzędzie, zrezygnowała z niej i podjęła wraz z mężem decyzję o przeprowadzce do Gdańska …

A było to 7 lat temu.

Dwa pierwsze lata pobytu w nowym miejscu zamieszkania moja rozmówczyni postanowiła przeznaczyć czas na pomoc dzieciom w zaaklimatyzowaniu się w innym miejscu i nowej szkole.

Poczuła wtedy głęboko w sobie, że nie chce już wracać do pracy w branży prawnej.

Poszukując swojego miejsca zawodowego, zaczęła interesować się rozwojem osobistym i psychologią, a to zaprowadziło ją na studia podyplomowe z Psychologii coachingu biznesowego.

Te studia były przełomem i zaważyły na dalszych losach Kasi.

W trakcie nauki dowiedziała się o sobie bardzo wiele, poznała swoje mocne strony, naturalne talenty i predyspozycje.

Wtedy postanowiła, że otworzy własną firmę i skupi się na pomaganiu innym w dokonywaniu zmian osobistych i zawodowych.

Zaczęła więc od zera swoją nową ścieżkę zawodową.

Poszukując swojej specjalizacji, zrozumiała, że to na czym najlepiej się zna, to jej własne doświadczenia związane z przebranżowieniem się.

Zadecydowała więc, że zajmie się obszarem kariery, a konkretnie jej zarządzaniem.

W tym też celu uzyskała akredytację na korzystanie w swojej pracy z profesjonalnego narzędzia diagnozy potencjału człowieka Harrison Assessments, które wspiera proces zmian zawodowych.

Dziś uczy dywersyfikacji życia zawodowego, rozwoju, ale również pomaga w osiągnięciu balansu finansowego, poprzez wyznaczanie sobie celów krótko i długoterminowych.

Jest też wykładowcą na WSB w Gdańsku (Wyższa Szkoła Bankowa).

W jej życiu ciągle pojawiają się nowe propozycje, inne ścieżki, którymi chętnie zmierza ku nieznanemu.

Już nie boi się na nie wchodzić, bo ze zmianą jest jej na serio do twarzy.

Dla mnie w tym wywiadzie szalenie zaskakujący i bardzo optymistyczny był moment, w którym zadałam Katarzynie bardzo dobrze znane już przez Was pytanie czy „Akceptujesz, nie ignorujesz ChAD (Choroba Afektywna Dwubiegunowa)?”

Bohaterka mojego tekstu odpowiedziała, że przemknął jej ten temat przed oczami w gazetach czy w telewizji, ale w sumie tak naprawdę to dopiero ja z „lekkością” opowiedziałam jej o tym schorzeniu.

Niesamowicie rozśmieszył mnie i trochę wręcz rozczulił sposób w jaki Katarzyna opowiedziała mi o swoich odczuciach po pierwszej rozmowie ze mną.

Wspomniała mianowicie, że o ChAD mówiłam tak, jakbym miała permanentny katar – bez żadnego skrępowania.

Po prostu taki katar, który czasem bardziej doskwiera, a czasem mniej.

Moja rozmówczyni podkreśliła, że podobał jej się ten styl wypowiedzi, bo nie czuła się skrępowana, aby zadać mi pytanie np.: „Jak to jest w manii?” czy inne.

Nie żywiła dla mnie ani współczucia ani nie obawiała się, że może mnie w jakiś sposób urazić.

Moi Drodzy, takie podejście niesamowicie mi się spodobało.

Jeśli inni faktycznie odbierają moją historią opowiadaną naturalnie i z lekkością, to jest to dla mnie znak, że robię to dobrze, bo właśnie na tym mi zależy.

Przejdźmy teraz do roli kobiet w życiu Katarzyny – „Akceptuję, nie ignoruję?”

Bohaterka mojego tekstu generalnie obraca się w kręgu wielu kobiet.

Rozpoczynając swoją działalność gospodarczą zaczęła bywać na spotkaniach networkingowych właśnie dla kobiet.

Tam nawiązała bardzo wiele wartościowych kontaktów, a nawet przyjaźni.

Zawsze potrafi polecić komuś którąś z profesjonalnych koleżanek, gdy ktoś pyta ją o jakąś ważną usługę.

Jak sama twierdzi wśród kobiet w biznesie łatwiej jest nawiązać relacje niż wśród mężczyzn.

Dlatego właśnie w życiu Katarzyny jest więcej kobiet niż mężczyzn.

Także jej klientki należą w większości do grona kobiet.

Porażki, sukcesy?

„Akceptuję, nie ignoruję?”

Katarzyna twierdzi, że w jej życiu porażki i sukcesy się równoważą lub raczej przeplatają.

Obecnie jest w takim momencie życiowym, że „wspina się pod górę”.

Najważniejszym sukcesem dla niej jest zmiana myślenia o tym co można, a czego nie można.

Przez ostatnie trzy lata (od momentu, gdy samodzielnie założyła działalność i zaczęła wszystko od podstaw) nauczyła się robić wiele rzeczy, o których wcześniej nawet by nie myślała, że może zrobić.

I choć często towarzyszył jej lęk, gdy zaczynała nowe działania, dziś już ten lęk jej nie paraliżuje, obawiając się wchodzi w nowe opcje, możliwości, szanse.

Już wie, że stać ją na wiele – wierzy w siebie, bo patrząc wstecz widzi, jak wiele udało jej się dokonać.

Kiedyś nie zauważała swoich mocnych stron, nie miała świadomości swojej mocy i potencjału.

Dziś pewna siebie wie dokładnie jaka chce być, gdzie chce być i z kim chce być za 3 lata, za 5 lat ba….ma nawet plan na dzień swoich 50-tych urodzin!!!

Nie żyje z dnia na dzień.

Chce być zabezpieczona na każdą ewentualność, co nie znaczy oczywiście, że nie korzysta ż życia i jego uroków.

A porażki?

O nich mówi się trudniej.

Ale moja rozmówczyni potrafi uczciwie przyznać się do tego, co jej nie wychodzi – jest to sprzedaż swoich usług.

Męczy ją fakt, że trzeba być równolegle na wielu mediach społecznościowych, żeby „złapać” klienta podczas gdy ona to zaangażowanie, energię i czas wolałaby poświęcić na samorozwój (czytanie książek, analizowanie statystyk, raportów itp.)

Na szczęście bohaterka mojego tekstu nie jest w ciemię bita – znalazła sposób na to, by zapewnić sobie dochód i wie do czego dążyć, by mieć czas na wzrastanie, a równocześnie znajdować klientów w sieci.

Dziś skupia się najbardziej na realizacji projektów, w których może wykazać się swoją wiedzą i merytorycznym podejściem do tematów, które zna najlepiej.

Przypomnę są nimi zarządzanie karierą i praca nad niezależnością finansową za równo mężczyzn jak i kobiet.

Cenna wskazówka, którą otrzymałam od Katarzyny?

Nie skupiać się na perfekcyjnym produkcie!!!

Zrobić prototyp i wysłać go w świat.

A potem tylko ulepszać i ulepszać….

No i pomyśleć, że ja po ukończonych studiach z Zażądania Innowacją, gdzie właśnie nas tego uczyli zupełnie o tym zapomniałam!!!

Dziękuję ci zatem Kasiu za to, że przypomniałaś mi o tym, że nie trzeba być idealnym od razu w tym, co się robi.

Jestem pewna, że to rada ważna nie tylko dla mnie, ale również dla wielu czytelników, którzy właśnie kończą lekturę tego tekstu.

Wiem, że wyniosą oni z niego wiele, bo zainspirujesz nie tylko swoim przykładem do tego, jak pięknie można elastycznie dostosowywać się do zmieniających się wokół nas warunków, ale również do tego, jak się cały czas rozwijać, jak wzrastać i przekraczać granice, które istnieją tylko w naszych głowach.

Dziękuję Ci bardzo za czas, który poświęciłaś mi udzielając tego wywiadu, a także za Twoją otwartości i szczerość.

Życzę Ci, aby Twoja firma wspaniale się rozwijała, a Ty , byś wzrastała razem z nią.

Wszystkiego dobrego Kasiu.

A Wam Moi Drodzy życzę odwagi takiej jak ma Moja rozmówczyni do sięgania wysoko mimo, iż czasem paraliżuje Was strach.

Jak sami widzicie z czasem strach przeradza się w tremę i warto próbować nowych rzeczy.

Być może za jakiś czas Wam również ze zmianą będzie do twarzy.

Dobrego weekendu dla wszystkich.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Katarzyna Zuchowicz- Jabłońska