Jaki był ten rok?

Czy coś zmienił czy nie?

Czy mnie wyniósł pod niebo?

Czy zrzucił na dno?

Pod koniec każdego roku zewsząd słyszymy, że nadszedł czas na podsumowania. Raczej sceptycznie odnoszę się do tego typu stwierdzeń, jednak ten rok był dla mnie szczególny- z ręką na sercu przyznaję, że spokojnie mogę go nazwać niesamowitym.

Zaczął się od monstrualnego bólu głowy tuż po 24:00 podczas Sylwestra- nasiadówki spędzonego u przyjaciółki, a skończył….no tego jeszcze nie wiem, bo przecież noc sylwestrowa jeszcze przede mną (Są dwie opcje do wyboru- albo będę świętować na całego- pójdę gdzieś na wielką imprezę, albo przebieram się w piżamę i z dobrą lektura kładę się do łózka.)

Kontynuowałam codzienne pisanie tekstów na prywatnym profilu fb, które rozpoczęłam w listopadzie 2018r.

Do kwietnia 2019 roku brnęłam jeszcze w błocie- robocie, na którą, gdy spojrzę z pewnej perspektywy, to w głowę zachodzę, jak można było tkwić w takim bagnie?

Na szczęście moje katusze dobiegły końca wraz z początkiem wiosny- pięknej wiosny.

I mimo, że z tą porą roku zawsze wiążą się ogromne obawy z mojej strony, bo właśnie wiosną mój organizm potrafi świrować najbardziej, to udało mi się przejść przez nią całkiem szczęśliwie i łagodnie.

Ba! Nawet cudownie, bo na pięknym ogrodzie, wśród zakwitających kwiatów, razem z dziećmi łapałam pierwsze promienie słoneczne.

Przypomnę może tylko krótko, dlaczego wiosna generalnie to dla mnie czas wzmożonej uwagi, bo niektórzy mogą nie wiedzieć. Jako ChAD’owiec jestem bardzo wrażliwa na wszelkiego rodzaju bodźce, które mogą aktywizować stany przedmaniakalne, a te s kolei mogą przeistoczyć się w manie, jeśli odpowiednio o siebie nie zadbam. Stymulacją są dla mnie zbyt szybko rozkwitające, bijące po oczach swoimi soczystymi kolorami kwiaty, gwałtowana zmiana temperatur, ostre światło słoneczne, wydłużenie dnia i skrócenie nocy- dziwne? Ale tak w moim przypadku jest- po prostu te wszystkie czynniki bardzo źle na mnie działają i muszę być bardzo ostrożna wiosną- mocno o siebie dbać!!!

Ale w tym roku zadbałam o siebie bardzo dobrze. Myślę, że fakt, iż mieszkam na wsi, również się przyczynił do tego, że byłam o wiele bardziej wyciszona i spokojna.

W mojej głowie rodził się wspaniały pomysł na stronę/bloga, którego forma ewoluowała kilka razy. Cały czas jednak nie mogłam go zrealizować, bo nie byłam w 100% pewna swojej wizji.

I tak w czerwcu za namową Ani (z Konopnych Kuracji) postanowiłam stworzyć profil Julka Małecka Trener Wyzdrowienia ChAD, gdzie odkryłam się ze swoją choroba oraz dzieliłam się swoimi doświadczeniami związanymi z zażywaniem oleju CBD. Współpraca w tej kwestii z Anią była przewidziana na trzy miesiące i idealnie po upływie tego wspaniałego, bardzo owocnego czasu z pomocą Beaty stworzyłam mój blog- tak dokładnie ten na którym teraz jesteś – Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD.

Udało mi się jak do tej pory wesprzeć kilka osób chorych na ChAD za równo tych, które są w remisji, jak i tych które przechodzą depresję lub manię i wiecie co?

Jestem z siebie na prawdę dumna , bo uważam, że jak na 365 dni to, wszystko, co osiągnęłam, to naprawdę wiele.

Ale najważniejsze jest to, że są ludzie, którym pomagam, którzy namacalnie korzystają z mojego doświadczenia, a także to, że robię to, co kocham- piszę, to, że każdy dzień, to dla mnie nowe wyzwanie, że znalazłam swoją drogę, którą chcę podążać.

Jaki był ten rok?

Wspaniały.

Czy coś zmienił czy nie?

Diametralnie zmienił wszystko!!! Już nie jestem anonimowa- wszyscy wiedzą , że mam ChAD , co z jednaj strony może być kłopotliwe, ale z drugiej jest wyzwalające i daje mi możliwość działania w konkretnych obszarach powiązanych z Chorobą Afektywną Dwubiegunową.

Czy mnie wyniósł pod niebo?

Zdecydowanie.

Tak kochani- dzięki wam dostaję skrzydeł- i to takich wielkich, że wzbijam się pod niebo i to nie są skrzydła Ikara, nie stopią się od słońca , bo słońce sprawia tylko to, że lśnię jeszcze bardziej. Dziękuję wam za to!!!!

Czy zrzucił na dno?

Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami.

A Wy?

Kiedy robicie rachunek zysków i strat za 2019 rok to jak on wypada?

Czego żałujecie , a z czego jesteście dumni?

Jakie są wasze plany na 2020 rok?

Czy może raczej spontanicznie podchodzicie do sprawy?

Piszcie.

Ja o swoich planach na Nowy Rok opowiadać będę wam na bieżąco w Nowym Roku , bo jest tego bardzo dużo.

Jedno jest pewne- to będzie BARDZO pracowity czas.

Pięknego Sylwestra.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD.

Fot.: pixabay