Możliwych opcji na scenariusze życiowe jest wiele: możesz być zatrudniony u kogoś i pracować po to, by on mógł spełniać swoje marzenia. Możesz pracować sam na siebie, żebyś to Ty miał możliwość realizować swoje sny. Możesz również w swojej pracy pomagać innym i sprawiać, że to oni będą mogli razem z Tobą osiągać swoje cele. Może również w ogóle nie mieć żadnej roboty ha ha ha

Najgorsze jest chyba rozwiązanie pierwsze i ostatnie, kiedy albo wypruwasz sobie żyły po to, by Twój szef dobrze się bawił, albo siedzisz w chacie i nic nie robisz, bo albo Ci się nie chce, albo po prostu nie możesz znaleźć pracy.

Natomiast sytuacje środkowe należą do całkiem atrakcyjnych i myślę, że bardzo pożądanych.

Ja właśnie mam przyjemność je reprezentować.

I choć wielu mówiło mi, że pracuje się po to, by mieć pieniądze na realizowanie swoich pasji, to dziś wiem, że dobrze robiłam, że w to nie wierzyłam.

Teraz z ręką na sercu mogę przyznać, że praca może być pełna pasji i pozwalać na realizowanie siebie- swoich zainteresowań i zdolności, a przy okazji sprawiać, że korzystają na tym inni.

Oba zajęcia, które podejmuję- i praca w fundacji i prowadzenie mojego bloga (no są jeszcze korepetycje, których udzielam więc w sumie mam trzy pola, na których działam) mają na celu pomoc innym i sprawiają mi ogromną satysfakcję.

Pozwalają nie tylko wykorzystać wiedzę i doświadczenie, jakie mam, ale również codziennie uczą mnie czegoś nowego- otwierają moje serce na innych ludzi ich problemy i potrzeby.

Sprawiają, że jestem jeszcze bardziej empatyczna i wrażliwa.

Czy można porównać sprzedawanie worków foliowych do propagowania programów, które mają na celu pomoc osobom niepełnosprawnym znaleźć pracę?

( Chociaż sprzedawanie worków na śmieci w tamtym etapie swojego życia na serio kochałam !!!!)

Ale czy wciskanie ludziom systemów transportu podwieszanego (Nie wiesz co to jest? No ja po ponad pół roku pracy w tym temacie też za bardzo się nie orientuję ha ha ha- żarcik) może równać się z niesieniem pomocy ludziom, którzy są w patowej sytuacji, bo ich bliscy targani po między jednym epizodem maniakalnym a drugim epizodem depresyjnym sprawiają, że wspólne życie może zamienić się w prawdziwą gehennę.

Czasem trzeba podjąć trudną decyzję pomiędzy tym, co przynosi duże korzyści materialne, a tym , co niesie zadowolenie i spokój ducha.

Wierzę jednak święcie w to, że ciężka praca w końcu przynosi efekty (również te finansowe). I choć na początku może być trudno, to konsekwencja i pracowitość w końcu muszą się opłacić.

Usłyszałam już o sobie wiele- że jestem społecznikiem, humanistą, człowiekiem renesansu i szczerze mówiąc (a raczej pisząc) te określenia o wiele bardziej podobają mi się niż Sales Menager, Event Manager czy Produkt Manager (choć to doświadczenie również ogromnie procentuje).

Moim zdaniem czegokolwiek byś nie robił, jakikolwiek nie byłby teraz Twój zawód – wszystko w życiu jest „po coś”, wszystko się może przydać.

Jednak jeśli „nie czujesz bluesa” i męczysz się okrutnie wstając rano z łózka, to naprawdę warto się zastanowić nad tym, co w życiu przyniosłoby Ci spełnienie.

U mnie „zastanawianie się” trwało bardzo długo.

Ale znalazłam – wiem co to jest.

To PISANIE.

Nie ważne czy będę pisać o ChAD czy o czym innym- ja kocham właśnie pisać.

I oczywiście, że zdarzają mi się momenty „suszy”, kiedy nie mam zupełnie weny.

Ale są też takie chwile, gdy natchnienie przychodzi nagle, gdy porywa mnie zupełnie niespodziewanie i płynę….

Moja praca łączy się pięknie z pisaniem w fundacji prowadzę facebooka więc muszę tworzyć posty, blog- no wiadomo – raczej gdybym nie zamieszczała na nim tekstów, to by nie istniał ha ha ha

A Ty?

Jak się czujesz w tym momencie życia,  w którym teraz jesteś?

Jesteś usatysfakcjonowana/ usatysfakcjonowany ze swojej pracy, zajęcia?

Napisz w komentarzu, co sądzisz na ten temat.

Życzę Ci satysfakcjonującego dnia.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: monileoni

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x