Jak się mieszka na wsi?

Zaje…ście!!!!

To idealne miejsce dla dwubiegunowców (chorych na Chorobę Afektywną Dwubiegunową).

Tak, tak ze względu na ciszę i spokój.

No tak- wiosną i latem jest cudownie, bo można w promieniach słońca wygrzewać się na przepięknym ogrodzie (jego urok zawdzięczam moim wspaniałym i niesamowicie pracowitym teściom, którzy wkładają ogrom pracy w to, by ogród wyglądał jak z bajki), przysłuchiwać się szumowi wiatru i śpiewowi ptaków. Ok jest cudnie.

Ale co zimą?

Naszą polską, szaro-burą zimą- błotną, słotną ni to mroźną, ni to śnieżną – taka całkiem do duuuu…..y.?

Jak to co?

Jestem zdania, że szklanka zawsze jest albo do połowy pusta, albo….do połowy pełna- moja jest zawsze pełna i to napełniona niczym innym, jak dopiero co wyciśniętym sokiem ze świeżych owoców, którego smakiem mam zamiar delektować się długo i powoli.

Zimą nie ma u nas (a przynajmniej w tym roku nie było jeszcze) ani strasznego mrozu, który by rzeźbił na oknach piękne, kwiatowe wzory, ani śniegu, z którego z dziećmi możnaby ulepić prawdziwego bałwana, ani żadnych innych oznak tego, że nastąpiła ta właśnie pora roku.

Jest za to czasem wspaniałe słońce i lekki wiaterek- a wtedy uwielbiam z moją siostrą brodzić po polu w błocie wyprowadzając o poranku na spacer jej psa. Pisałam już o tym, że najbardziej ekscytujące jest dla mnie czekanie, kiedy się wy….oli. Rzadko się to zdarza, ale nikt nie zabroni głupiemu pomarzyć ha ha ha.

Zimą w domu jest cieplutko. Można zapalić świece zapachowe (ja zapalam za jednym razem trzy- mój maż mi wyliczył, ze miesięcznie zużywam 90 świec!!!!- TRUDNO), można zaparzyć mieszanki wspaniałych, aromatycznych herbat.

Można w spokoju, gdy już wszyscy wyjdą z domu usiąść w swoim „domowym biurze”, gdzie nie brakuje niczego- są wszystkie przybory biurowe, dokumenty idealnie poukładane (podkreślę tylko, że segregatory są dokładnie poopisywane i stoją na półce w kolejności kolorystycznej)- i rozpocząć pracę.

A kiedy mi się już znudzi ten domowy entourage, to kto mi zabroni spakować mój maleńki laptop i przenieść się do ulubionej kawiarenki.

Dobrze tak od czasu do czasu zmienić perspektywę, napić się porządnej kawy z ekspresu i pobyć wśród ludzi. Mnie też taka samotna wizyta w kawiarni mocno motywuje do pracy i dodaje mi weny. Lubię obserwować ludzi i ich zachowania. Nierzadko też spotykam znajomych. Czasem wymienieni tylko kilku zdań z nimi staje się dla mnie natchnieniem do napisania jakiegoś tekstu.

Bywają dni, że na serio mam napięty grafik. I wtedy dom na wsi jest wymarzonym miejscem, do którego uwielbiam powracać. Jako osoba chora na ChAD( Chorobę afektywną Dwubiegunową) bardzo mocno dbam o równowagę w swoim życiu, dlatego , gdy mam zaplanowane kilka intensywnych dni , to od razu planuję również minimum jeden dzień wypoczynku, który następuje po tych dniach, które wymagały ode mnie większego zaangażowania. Nie pozwalam sobie na to, by być przemęczona, bo wiem, że to się źle dla mnie kończy.

A co może być bardziej przyjemnego od położenia się w cichym mieszkaniu do ciepłego łóżeczka i zatopienia w lekturze?

Czytam książki na różnorodne temat. Literaturę fachową z zakresu ChAD, książki lekkie, łatwe i przyjemne, motywacyjne i np. o ziołolecznictwie, a także inne , które ktoś mi poleci lub po prostu wpadną mi w rękę.

Nie mam w domu telewizora, więc czytanie jest moją największą rozrywką i latem i zimą. (Latem na rozćwierkanym ogrodzie, zimą tak, jak już wspomniałam w ciepłym łóżeczku.)

Co jeszcze można robić na wsi zimą?

Masę wspaniałych rzeczy z dziećmi.

Z moim starszym synem to już może raczej nie, bo jest niechętny, ale młodszy angażuje się z przyjemnością w nasze wspólne zabawy.

Razem przygotowujemy posiłki, czytamy i liczymy, a także wykonujemy różne zabawy kreatywne. Jakie? Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, bo są one tak różnorodne , że nie da się ich jednoznacznie sklasyfikować- raz jest to port kosmiczny z pudełka po butach, innym razem kartki świąteczne, zdarza się również , że lepimy z plasteliny to, co nam przyjdzie do głowy. Materiałów do wykonywania takich rzeczy mamy mnóstwo, więc jest z czego wybierać gdy fantazja podpowie nam kierunek. No i się bawimy!!!

HU HU HA NASZA ZIMA ZŁA!!!

Czy taka zła?

Chyba nie.

Ale z pewnością „nasza”.

Każda pora roku może być „nasza”. Każde miejsce dobre i przyjazne.

Wszystko zależy od nas samych- jak my sobie je zorganizujemy. To my kreujemy rzeczywistość. Świeci słońce- wyjdź na spacer! Jest błoto- załóż kalosze! Nudzisz się – upiecz z dzieckiem placek! Nie masz pomysłu na wspólną zabawę- pozwól, że to Twoje dziecko ją wymyśli…..

Zima już niedługo dobiegnie końca i przyjdzie wiosna – no inaczej być nie może……

Wiosny nie lubię, wiosny się boję!!!!

Ale o tym kiedy indziej.

Dobrego dnia. Takiego, który przeżyjecie „po waszemu”.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: rihaij