Grażynę poznałam tak, jak większość bohaterek moich tekstów z cyklu: „Akceptuję, nie ignoruję”- przez Klub Kobiet Kreatywnych.

Odezwałam się do niej od razu po tym, jak skomentowała mój wpis o chęci wzięcia udziału w moim przedsięwzięciu.

Ponieważ nie owijam w bawełnę, to muszę przyznać, że metamorfoza, jaką przeszła moja rozmówczyni od tamtego naszego „spotkania” do dzisiaj, jest niesamowita.

Kiedy miałam z nią kontakt po raz pierwszy opowiadała o sobie- o tym, że ma 59 lat (!!!), że jest emerytką, że zaczyna swoją przygodę na facebook’u, że ma męża, dzieci, wnuczkę oraz o tym, że działa w jednym z marketingów sieciowych.

Dowiedziałam się również, że przez większość życia towarzyszył je ogromny stres w pracy- była dyżurną ruchu i jej praca wiązała się z niesamowitą odpowiedzialnością.

Dlaczego dostrzegłam tak wielką zmianę w zachowaniu Grażynki pomiędzy naszymi dwoma rozmowami- tą dwa miesiące temu, a tą, którą przeprowadziłam teraz?

Bohaterka mojego tekstu zmieniła się zewnętrznie i wewnętrznie – to jest ewidentne.

Raczkując na facebook’u chętnie wcieliła w życie moją radę, by zrobić sobie piękne zdjęcie i w ten sposób kreować swój wizerunek na tym portalu społecznościowym.

Poszła więc do fryzjera i tam strzeliła sobie fotę.

BRAWO!!!

Zaczęła również coraz bardziej się otwierać i z coraz większą lekkością pisać o sobie i swoim życiu.

Z ciekawością śledziłam jej posty i zauważyłam, że z dnia na dzień zyskuje ona sobie coraz większe grono obserwatorów i ilość komentarzy, a także polubień.

Jednym słowem pięknie się rozwija i wpis w metryce nie ma tu absolutnie żadnego znaczenia.

Jak sama twierdzi, kiedyś była zahukana i nie wierzyła w swoje siły.

Dziś idzie na żywioł.

Dzieje się tak dlatego, że codziennie podejmuje ryzyko.

Nie przejmuje się już tym, że jest otyła – akceptuje siebie.

Inni mogą być szczupli- ona jest, jaka jest i taką się lubi.

Twierdzi, że dużo pomógł jej MLM, w którym działa- dał jej wsparcie osób, które razem z nią tam pracują, pomógł zbudować poczucie własnej wartości, a przede wszystkim wymógł na niej konieczność pojawienia się na facebook’u, który dotychczas służył jej tylko do bezmyślnego sklerowania lub grania w gry.

Dziś stanowi on narzędzie pracy- pracy, którą Grażyna uwielbia.

Różnica, którą zauważam po tych dwóch miesiącach, to bijący od bohaterki mojego tekstu entuzjazm, radość życia i….. chęć na więcej.

Rozmawiając z nią po raz pierwszy miałam wrażenie, że jest nieco przygnębiona, trochę się boi, nie do końca ufa sama sobie.

Dziś wszystkie te obawy zniknęły.

Osoba, z którą miałam przyjemność rozmawiać była otwarta, szczera i autentyczna – a są to cechy, która bardzo mocno cenię.

Grażyna emanuje dobrym humorem i prowadzenie wywiadu z nią było dla mnie prawdziwą przyjemnością.

Co nie znaczy wcale, że nie rozmawiałyśmy również o sprawach trudnych.

I tu chciałabym nawiązać do „Akceptuję, nie ignoruję ChAD”, bo niesamowicie poruszyły moje serce słowa, które usłyszałam od mojej rozmówczyni na ten temat.

Grażyna dotychczas nie miała styczności z Chorobą Afektywną Dwubiegunową.

Jednak nie można powiedzieć, że jest jej zupełnie obca, bo sama doświadczyła depresji.

Wyszła z niej dzięki koleżankom z MLM-u oraz własnemu samozaparciu i chęci życia.

Jednak, to co da mnie cenne to fakt, iż bohaterka mojego tekstu powiedziała mi, że teraz za każdym razem, gdy czuje tylko, że „zbliżają się małe smutki” od razu włącza muzykę relaksującą i wchodzi na mój blog. Zanurza się totalnie w moich tekstach i to jej ogromnie pomaga. Stwierdziła również, że bardzo się cieszy i jest wdzięczna losowi, że postawił mnie na jej drodze.

Jak możecie się pewnie domyślić moja radość związana z tą wypowiedzią nie była wielka – była ona MONSTRUALNA.

Wiedzieć, że się komuś realnie pomaga, że spełnia się swoją misję- to najpiękniejsze, co może się zdarzyć w trudzie dnia codziennego. To potwierdzenie tego, że moje działania są skuteczne, że mają sens.

Skoro jesteśmy już przy wspieraniu , to zapytałam Grażyny również o kobiety czy je „Akceptuje, nie ignoruje?”. Jaką rolę pełnią one w jej życiu.

Są różne niewiasty w codzienności mojej rozmówczyni.

Zaczynając od pięcioletniej wnuczki, która jest bardzo dumna ze swojej babci i chce jej towarzyszyć na każdym kroku w internetowej karierze, idąc przez koleżanki MLM-u, kończąc zaś na córce i rówieśniczkach Grażyny.

Jeśli chodzi o panie, które w swojej metryce mają podobna datę urodzenia, co bohaterka mojego tekstu, to niestety, albo stety Grażyna nie ma a nimi zbyt dużego kontaktu.

O czym tu bowiem rozmawiać?

Gdy się nie narzeka, że to kłuje, to boli, że świat jest taki zły….. to nie ma wspólnych tematów do rozmowy. 

Co nie znaczy wcale, że moja rozmówczyni nie ma przyjaciół- ma – oczywiście, że ma!!!

Ale jak to na 59-letnią panią przystało….w internecie!!!

A co z sukcesami i porażkami?

„Akceptuje, nie ignoruje?”

Grażyna twierdzi, że jej ostatnim największym sukcesem było zwiększenie od marca 2020 roku do dzisiaj liczby obserwujących na facebook’u ze 100 do 570.

Na tym zależało jej najbardziej i z tego się niezmiernie cieszy.

Ogromnym wsparciem w codziennej drodze ku sukcesom jest dla niej syn.

Dzwoni, dopytuje, like’uje, dopinguje: „Działaj, nie poddawaj się, musisz byś wytrwała, sukcesy w końcu przyjdą.”

Czyż nie wspaniale mieć przy sobie taki skarb?

A porażka?

Porażka wzmacnia, buduje- wystarczy ją przeanalizować i wyciągnąć z niej wnioski, by w przyszłości przekłuć na sukces.

Grażyno jestem Ci niezmiernie wdzięczna za to, że zgodziłaś się wziąć udział w moim, a właściwie już naszym projekcie.

Widzę Twoją niesamowitą przemianę i jest mi niezmiernie miło obserwować jak z dnia na dzień rozkwitasz.

Wpis w metryce nie ma najmniejszego znaczenia w Twoim przypadku- 59 lat to doświadczenie, które pozwala Ci zjednywać sobie ludzi i budzić wśród nich ogromną sympatię.

Życzę Ci samych wspaniałości.

A Tobie Drogi Czytelniku bardzo dziękuję, że zechciałeś razem ze mną poznać tę nietuzinkową, ciepłą i niezwykle wrażliwą kobietę, o której była dziś mowa.

Życzę Ci pięknego dnia i dobrego weekendu.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Grażyna Nowak