Każda historia jest inna

FUNDRAISER JAK DUMNIE TO BRZMI

Są tacy, którzy chętnie przekazują pieniądze na pieski, inni dają na kotki. Zdarzają się tacy, którzy wspierają fundacje ratujące koniki. Niektórzy są dobroczynni względem chorych dzieci albo umierających na raka kobiet. Celów zbiórek charytatywnych można mnożyć razy tyle ile tylko jest ludzkich (lub zwierzęcych) nieszczęść i potrzeb.

No właśnie. Powyższe misje realizują organizacje, które „gaszą pożary”, a co z tymi ideowymi? Takimi jak na przykład ta, dla której ja pracuję?

Na co dzień, zarobkowo zajmuję się nawiązywaniem pozytywnych relacji z Darczyńcami w Fundacji „Normalna Przyszłość”, która wspiera osoby z niepełnosprawnościami lub takie, w których życiu doszło do tak niefortunnych wydarzeń, że teraz pozostają bez pracy i żadnych perspektyw na to, by w ich życiu cokolwiek uległo zmianie.

Nasza fundacja nie pomaga umierającym. My dajemy szansę ludziom, którzy chcą znów odnaleźć spokój i stabilizację poprzez znalezienie odpowiedniej pracy.

Fundraiser- tak nazywa się moje stanowisko. Ładnie prawda? Ale co to znaczy w praktyce?

Czy oznacza to, że kontaktuję się z ludźmi lub firmami i żebrzę?

Na „pandę”? – „Pan da…pan da”?

Nie!!! Żebrze żebrak dla siebie, a ja proszę nie dla siebie lecz dla ludzi, którzy tego bardzo potrzebują.

A wiecie co jest najtrudniejsze?

Najbardziej skomplikowane jest wytłumaczyć innym, że praca jest ogromnym dobrem, które pozwala ludziom (w tym przypadku ze szczególnymi potrzebami i w wyjątkowo trudnej sytuacji) w końcu wyjść na prostą.

Sztab specjalistów każdego dnia bardzo ciężko pracuje na to, aby wzmocnić ich wiarę w siebie, dać nadzieję na to, że potrafią znów wyjść do ludzi. Zacząć normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Podjąć pracę, która nie tylko da im pieniądze, ale dzięki temu, że odbyli spotkania z naszymi profesjonalistami (odkryli swoje zdolności i mocne strony) będzie dla nich źródłem zadowolenia.

Niesamowite dla mnie jest non stop obserwować przemianę, jaka zachodzi w uczestnikach naszych programów. Z zalęknionych i zrezygnowanych stają się znów decyzyjni, biorą sprawy w swoje ręce i niesieni jak na skrzydłach po odbyciu staży często pozostają już w tym miejscu pracy.

Cieszą mnie niezmiernie te sukcesy. Są to zwycięstwa naszych podopiecznych, naszych specjalistów, naszego prezesa i moje. To my wszyscy pracujemy na te etaty, dzięki którym osoby z niepełnosprawnościami wchodzę w nowy etap w swoim życiu. Czas, który będzie dla nich szansą na samodzielność i samowystarczalność.

Tak, jak już wspomniałam nie wszyscy rozumieją wagę naszych działań. Lecz moim zadaniem jest zarażenie innych tą miłością do pomagania. I szczerze mówiąc mam wrażenie, że idzie mi całkiem nieźle. Są różnie momenty. Lepsze i gorsze. Zdarzają się ludzie z ogromnymi sercami, gorącymi jak słońce i chęcią niesienia pomocy ogromną jak dystans od Ziemi do Księżyca.

Ale są też i tacy, którzy potrafią powiedzieć wprost: „Z obcymi babami KURWA to ja się na spotkania umawiać nie będę!!!”

Nie wolno nikogo oceniać, a przede wszystkim nie ma sensu się zrażać.

Taki mam fach, taka moja robota. Pełna dreszczyku i ekscytacji.

Nie jest wcale łatwo prosić – prosić o każde wsparcie, bo tak naprawdę liczy się każdy przejaw dobroci- propozycja stażu dla uczestników naszych programów, propozycja wykonaia dla nas grafik, zorganizowanie zbiórki podczas wyjazdu integracyjnego, ofiarowanie laptopa lub telefonu komórkowego, zaprojektowanie kartek świątecznych czy wsparcie materialne i jeszcze wiele, wiele innych.

Pomysłów na pomoc jest tak wiele, jak wielu jest ludzi, którzy chcą się zaangażować w zmienianie świata na lepszy.

„Nasz codzienność może być czyimś marzeniem”- przeczytałam ten cytat w jednym w postów na LinkedIn i ukradłam. Pasuje on w 100% do tego, co robi Fundacja „Normalna Przyszłość”. My spełniamy marzenia o normalnej codzienności. O tym, aby można było sobie spokojnie kupić chleb. Aby można było sobie na niego po prostu zarobić .

Podkreślę fakt, że my nie dajemy paczek żywnościowych raz do roku.

My pomagamy w tym, aby uczestników naszych programów stać na pożywienie było przez całe życie.

Pieski, kotki, koniki, chore dzieci, umierające na raka kobiety – wszystkie żywe istoty są ważne. Z pewnością warto się zaangażować w pomoc wielu potrzebującym.

Ja pracuję w fundacji, która hołduje idei- celowi, którym jest tworzenie „normalnej przyszłości”- to także jest potrzeba warta zaspokojenia.

Dlatego właśnie dzisiaj, kiedy do świąt zostało tak niewiele czasu proszę Cię o refleksję.

Jeśli już pomagasz, to zastanów się proszę, czy nie chciałbyś do grona organizacji, które wspierasz dołączyć jeszcze naszej fundacji.

Natomiast jeśli nigdy dotąd nie wsparłeś żadnej organizacji, to serdecznie zapraszam Cię do czynienia dobra. Do Ciebie należy decyzja komu chcesz pomóc. Myślę, że swojej strony napisałam już dostatecznie wiele, aby przekonać Cię, że Fundacja „Normalna Przyszłość”, dla której pracuję zasługuje na pomoc. Jeśli chcesz, możesz wejść na naszą stronę, wcisnąć guzik „wpłać” i już. Zrobione.

Będę Ci serdecznie wdzięczna za KAŻDĄ okazaną pomoc.

A jeśli masz inny pomysł na to, jak wesprzeć nasze działania- to śmiało kontaktuj się ze mną.

Fundraiser- dumnie to brzmi – a z jeszcze większą dumą i zaangażowaniem pełni się te obowiązki.

Życzę dobrego, pełnego hojności i otwartości na potrzeby innych (nie tylko ludzi) czasu.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Zdjęcie ze szkolenia fundraisingowego naszej fundacji

 

 

Marzenia do spełnienia e-book

Marzenia do spełnienia e-book

Każda historia jest innaMARZENIA DO SPEŁNIENIA e-book Boże Narodzenie rok 1989. Siedmioletnia dziewczynka w prezencie otrzymuje pamiętnik – swój pierwszy w życiu zeszyt, w którym odtąd zapisywać będzie wszystkie ważne i mniej istotne sprawy dotyczące jej życia- zabawy...

czytaj dalej
W ZGODZIE Z INTUICJĄ

W ZGODZIE Z INTUICJĄ

Każda historia jest innaW ZGODZIE Z INTUICJĄ Twoja życiowa intuicja- za nią powinieneś podążać- jej się słuchać. Intuicja- a co to takiego? Skąd się bierze?Dlaczego słuchać jej a nie rozumu?Dlatego właśnie, że intuicja, to nie tylko nasze przeczucia dyktowane jedynie...

czytaj dalej
BĘDŹ SZCZĘŚLIWY OD ZARAZ

BĘDŹ SZCZĘŚLIWY OD ZARAZ

Każda historia jest innaBĄDŹ SZCZĘŚLIWY OD ZARAZ Rok 1989, przygotowania do Świąt Wielkiejnocy toczą się bardzo intensywnie- sprzątanie, gotowanie, robienie większych zakupów. W moim domu również praca wre. Dodatkowo moja jeszcze wtedy żyjąca mama dużą uwagę...

czytaj dalej