Miało być o czym zupełnie innym, a będzie o…..

No właśnie o czym?

To się okaże- czy wytrwam do końca tego tekstu, bo leki wzięłam całkiem niedawno i zachodzi duże prawdopodobieństwo, że pod koniec pisania tego wpisu będę już głową uderzać o klawiaturę ze zmęczenia ha ha ha (Wszyscy, którzy biorą wieczorne dawki usypiających psychotropów powinni mnie teraz doskonale zrozumieć. Pozdrawiam serdecznie.).

Zatem zaczynamy:

Paczka fajek dziennie, zapalniczki w każdej kieszeni płaszcza i to po co najmniej dwie (tak dla pewności, żeby tylko nie znaleźć się w najgorszej sytuacji, w jakiej może się znaleźć palacz- mieć papierosa a nie mieć ognia- NAJGORZEJ!!!), ilość kaw…. – w zależności od tego, czy w pobliżu akurat znajduje się ekspres do kawy. Jeśli tak, to spokojnie około szczęściu do ośmiu dziennie.

Tak wyglądało moje życie kiedyś- jeszcze niecałe trzy , cztery lata temu.

Dziś już nie palę (choć nadal jestem uzależniona od nikotyny) i nie piję klasycznej kawy (piję INKĘ).

Co się stało?

Można by powiedzieć, że zmieniłam swoje nawyki.

No można.

Ale to moim zdaniem zdecydowanie za mało.

Wiecie co się stało najważniejszego?

Ja po prostu dorosłam.

Stałam się dojrzałą kobietą, która przede wszystkim dba o siebie i o swoje zdrowie.

A dbanie o siebie nie jest jednoznaczne z bieganiem trzy razy w tygodniu na siłownię, nakładaniem na siebie tony maseczek upiękniających, regularnym robieniem manicure, pedicure i wykonywaniem codziennego, precyzyjnego, porannego makijażu.

Nie!

To coś o wiele, wiele więcej.

Według mnie dbanie o siebie zaczyna się tak, gdzie zaczyna się właśnie dojrzałość.

A dojrzałość łączy się z dostrzeżeniem w sobie dziecka i zaopiekowaniem się nim czyli byciem matką dla samej siebie (w przypadku kobiet oczywiście).

I tu pytanie: „Czy umiesz faktycznie zadbać o siebie?”

Czy zaczynasz dzień od kawy i fajki?

No pewnie – palisz, bo lubisz- rzecz jasna!

Czy potrafisz w ciągu dnia zatrzymać się na chwilę, złapać oddech i odpocząć- poświęcić tylko sobie te pięć, dziesięć, może piętnaście minut tak, aby choć na moment skupić się tylko na sobie?

Czy chce Ci się gotować posiłek tylko dla jednej osoby- tej najważniejszej- dla Ciebie?

Czy z namaszczeniem bierzesz wieczorną kąpiel?

Obmywasz swoje ciało powoli, a potem z radością i czułością centymetr po centymetrze wklepujesz w nie balsam?

Czy dbając o wszystkich domowników nie zapominasz o tym, aby najpierw zadbać o samą siebie?

Ale dojrzałość to nie tylko to wszystko, co wiąże się ze sprawami fizycznymi.

Wręcz przeciwnie.

To przede wszystkim umiejętność podejmowania samodzielnie decyzji i brania za nie odpowiedzialności.

A to nie takie proste.

Wiem, bo sprawdziłam na własnym przykładzie.

„Być sobie wiatrem, sterem, okrętem.”

Nie oglądać się na to, co mówią i robią inni.

To nie ich życie, ich decyzje, oni będą ponosić za nie odpowiedzialność.

Łatwo jest mówić „Zrób tak i tak….”.

Łatwo jest też korzystać ze „złotych rad”.

Ale właśnie na tym cały „pic” polega, aby być wiernym sobie.

Dojrzałość to także umiejętność mówienia „nie”.

Ale nie tylko chodzi o to, by umieć odmawiać. Istotne jest również, by potrafić taką odmowę przyjąć.

I co jak myślisz jesteś już dojrzałą, odpowiedzialną za siebie i swoje życie kobietą czy nie?

Nie wiesz?

To może spal ostatnią fajeczkę, wypij kawę i pomyśl w spokoju kim chcesz być?

Ja ze swojej strony życzę Ci tego, abyś odnalazła w sobie i dziecko i matkę.

Abyś potrafiła jak dorosła kobieta zaopiekować się wspaniałym, kreatywnym, radosnym i niewinnym malcem, który w Tobie mieszka.

Daj mu przestrzeń na to, by mógł się rozwijać.

Zadbaj o niego- czyli o siebie.

Karm go, głaszcz, dbaj tak, jak potrafisz, a ona odwdzięczy Ci się za to z pewnością z nawiązką.

Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

Czy jesteś już dojrzała i potrafisz opiekować się sama sobą i swoim szczęściem dzielić się z innymi?

A może jest wręcz przeciwnie?

Wspaniałego dnia dla Ciebie i Twojego wewnętrznego dziecka.

Wszystkiego dobrego.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Anastasia Gepp