Co robię w wolnym czasie?

Jakim wolnym czasie?

Kiedy już go mam, to namiętnie czytam książki psychologiczne wszelkiej maści.

Przeczytałam już wszystko, co zdobyłam o ChAD (Chorobie Afektywnej Dwubiegunowej), a teraz jestem w trakcie czytania „Wielkich i tych nieco mniejszych pytań psychologii” Wiesława Łukaszewskiego.

I czego się dowiedziałam z tej księgi?

Ano niczego odkrywczego- tego między innymi, że aby poprawić sobie humor można obejrzeć film!

Ja generalnie od jakiegoś czasu prawie w ogóle nic nie oglądam. Nie mam telewizora, nie ćwiczę już rano na orbitreku więc nie oglądam już seriali, które odciągały moją uwagę od katorżniczych ćwiczeń.

Nie mniej jednak u mnie w domu cała rodzina wiecznie coś ogląda.

Tylko ja…. wiecznie zaczytana.

Postanowiłam więc, że trochę urozmaicę swoje życie i obejrzałam komedię na NETFLIXIE.

No to się uraczałam!!!

Łzy ciekły mi po twarzy całą drugą połowę filmu.

„Cerie Pilbie” tak nosił tytuł filmu, który oglądałam.

Nie wiem czy inni również oglądając ten film byliby tak poruszeni jak ja, ale ja na serio wylałam morze łez.

Czasem dobrze jest się tak oczyścić i sobie po prostu popłakać, bo nierzadko sceny filmowe niosą ze sobą wspomnienia albo skojarzenia, a u mnie było ich bardzo dużo.

Zatem zamiast śmiać się w głos po prostu się porządnie wyryczałam….też dobrze.

Co nie zmienia faktu, iż zaraz później chwyciłam po moją „zaczarowaną księgę” , by na nowo odkryć „prawdy objawione”.

A tak naprawdę, to chcę już jak najszybciej ją skończyć, żeby przejść do następnych, świeżo przybyłych, które czekają na półce.

A  żeby tego było mało w księdze, która teraz czytam znalazłam jeszcze odniesienia do bardzo interesujących pozycji książkowych, które po porostu MUSIAŁAM nabyć i w ten sposób możecie być pewni, że jak mi cegła na łeb nie spadnie, albo nie umrę od koronawirusa, to na pewno skończę żywot z książką w dłoni, bo na długo, długo, długo mam co czytać.

Im więcej czytam, tym więcej interesujących odniesień znajduję.

Literatura wciąga mnie zdecydowanie bardziej niż seriale na NETFLIXIE.

No i proszę miało być o filmie, a znowu zeszło na książki.

Jeśli zatem o książkach mowa „Wielkie i te nieco mniejsze pytania……” zamiast udzielać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania prawie każdy rozdział zamykają stwierdzeniem „to zależy” ha ha ha.

Biorąc pod uwagę, że książka, a właściwie księga ma ponad 500 stron i jest w formacie pomiędzy A4 a A6 i postanowiłam ją przeczytać całą od deski do deski, niezbyt pocieszający jest fakt, iż każdy problem jest właściwie nierozwikłany.

Postanowiłam więc kwestię szczęścia zgłębić nieco szerzej i teraz właśnie podzielę się z wami efektami moich poszukiwań, bo są one według mnie bardzo ciekawe.

Mianowicie poczucie szczęścia podobno opiera się na zupełnie nieobiektywnej ocenie naszego zdrowia i to  by miało sens. Udowodnię to na własnym przykładzie.

Ja mam bardzo duże poczucie tego, że jestem szczęśliwa i mimo wszystko uważam się za osobę ZDROWĄ!!!

Jak to zdrową?- zapyta ktoś. Przecież od szesnastu lat mam zdiagnozowaną Chorobę Afektywną Dwubiegunową więc chyba oczywiste jest, że jestem chora.

Tak, tylko, że od czterech lat jestem w remisji.

Biorę leki i funkcjonuję normalnie, ba powiedziałabym, że nawet nadprzeciętnie, bo przecież tak wiele udało mi się osiągnąć w tym czasie!

To co, jestem zdrowa czy nie?

Nie ważne- najważniejsze, że jestem szczęśliwa, bo w remisji.

Co ciekawe zapytałam pewnego psychiatrę o to, czy mogę się traktować jako osobę zdrową, ponieważ spełnianiem postawioną przez niego tezę o tym jakoby „osoba zdrowa psychicznie to osoba prawidłowo funkcjonująca w większości istotnych zakresów życiowych oraz posiadająca zdolność elastycznego przystosowania się do wielu niekorzystnych wydarzeń życiowych.” 

Ja uważam, że te warunki spełniam. Zatem czy jestem zdrowa?

A oto jego odpowiedź: Na pewno aktualnie zdrową z potencjałem zachorowania. 

No sami powiedźcie czy to nie jest interesujące?

No właśnie, ale pojawia się ten „potencjał zachorowania” i to jest ta mała szpileczka, która czasem sieje w głowie i sercu niepokój.

Jednak sądzę, że kluczowe jest zaakceptowanie przeze mnie choroby- pogodzenie się z przeciwnościami losu, to daje poczucie siły i wpływa na pozytywny stan ducha.

Często jednak, gdy wymawiam na głos to, że jestem szczęśliwa to zaraz coś się musi spie….lić.

No bo wiadomo po górce zawsze jest dołek. Dlatego lepiej żyć w równowadze- wtedy zawsze jest balans.

Podobno na poczucie dobrostanu wpływa też bycie w związku (oczywiście pod warunkiem, że jest to szczęśliwy związek).

Zastanawiający jest fakt, że to co jest wokół i na zewnątrz nas tak naprawdę w bardzo niewielkim stopniu wpływ na to, czy jesteśmy zadowoleni ze swojego życia czy nie.

Największa moc ukryta jest w nas samych- w naszej osobowości, podejściu do rzeczywistości, myśleniu o sobie i o świecie.

Ja o świecie myślę w bardzo pozytywny sposób. Lubię ludzi a oni odwdzięczają mi się tym samym.

Co jeszcze sprawia, że na sercu robi nam się zdecydowanie lżej, a żyje się  łatwiej?

Nie będzie to dla was niespodzianka- WIARA.

Tak Moi Drodzy- refleksja nad własnym życiem, odrobina metafizyki i ufność w to, że coś jest ponad nami, że nie jesteśmy sami z naszymi słabościami i problemami oraz to, że nic nie dzieje się bez przyczyny pomaga nam zdobywać góry, przezwyciężać lęk i sprawia, że nie czujemy się w życiu totalnie osamotnieni. Warto wierzyć w to, co się chce – wróżki zębuszki, zające wielkanocne, piaskowego ludka, skrzaty, elfy, Boga, Energię, Wisznu….. To, co jest ponad nami i to, co nam pomaga, gdy sił nam już brak, co sprawia, że nasze życie staje się łatwiejsze.

No i oczywiście, aby być szczęśliwym trzeba zacząć (lub kontynuować) myśleć o sobie pozytywnie, ale to nie znaczy tylko, żeby podkreślać swoje atuty. To oznacza także zaakceptować swoje słabości- nazwać je i zdać sobie z nich sprawę, a potem, jeśli chcesz, możesz nad nimi pracować.

Co jeszcze robić, aby w naszym życiu było nam dobrze?

Warto być UWAŻNYM.

Co to znaczy?

Warto np. podczas posiłku skupić się na smaku, zapachu a nie na komórce, która leży tuż obok, aby móc w niej sprawdzać to, co dzieje się na świecie lub na facebook’u.

Przeżywać każdą chwilę całym sobą, wejść w nią i byś świadomym tego, co się akurat robi.

Bycie uważnym sprawia, że gromadzi się w nas energia. O tę energię należy dbać, aby później z niej korzystać lub móc przekazywać innym.

Niesamowita jest też moc wdzięczności. Dziękowanie nie tylko innym, za to, co nam dają, ale też samemu sobie i Bogu, bo tak wiele dostajemy każdego dnia.

Niezmiernie istotne jest ku temu, abyśmy mogli żyć w dobrostanie, prawidłowe odżywianie i nawodnienie oraz sen.

Odżywianie – 5 posiłków dziennie bogate w warzywa i owoce, nawodnienie – 1,5-2l wody dziennie, sen – 7/8h snu na dobę.

Odżywianie, nawodnienie i sen wpływają na odporność na stres lęk.

Natomiast nawodnienie i odżywianie sprawiają, że nasza projekcja rzeczywistości jest lepsza.

Słyszałaś takie powiedzenie, że „Dobro wraca.?

To prawda ponadczasowa- dając z siebie innym, Ty również otrzymujesz coś od świata.

Prędzej czy później Twoja pomoc, energia, zaangażowanie do Ciebie wrócą. Warto więc pomagać, angażować się w to, aby innym żyło się lepiej.

Jeśli spojrzysz wstecz na swoje życie i dojrzysz to wszystko, co sprawiło Ci ból, co tak bardzo Cię zraniło i obdarzysz to miłością, to z czasem Twoje rany się zaleczą i pomoże Ci to również wprowadzić do Twojego życia poczucie zadowolenia i dobrostanu.

Nieoceniona jest….PASJA!!!! Warto jest wsłuchać się w to, co podpowiada Ci Twoja intuicja, to, co mówi Twój duch. Robić, to co kochasz. Być może już zapomniałaś co to jest. Sięgnij głęboko do swojego serca i spróbuj sobie przypomnieć…. Naprawdę WARTO!!!

A jeśli już wiesz, to konsekwentnie dąż do celu i spełniaj marzenia nie tylko swoje, ale też innych, bo taka postawa z pewnością przyczyni się do tego, ze poczujesz się …..po prostu dobrze.

Zobacz, tak wiele możesz uczynić, by w Twoim życiu pojawił się płomyk nadziei, który dzięki Twoim zabiegom zacznie  płonąć coraz mocniej i mocniej. Twoje serce ogrzeje się przy nim i stanie się coraz gorętsze, aż w końcu całe to ciepło z niego bijące sprawi, że na Twoich ustach pojawi się szczery, niczym niezakłócony, promieniujący uśmiech. Uśmiech wypływający z poczucia szczęśliwości.

Takiego uśmiechu właśnie Ci życzę.

Poczucia szczęści każdego dnia.

Napisz proszę w komentarzu co na co dzień przynosi Ci szczęście?

Czy jesteś uważna?

W co wierzysz?

A może jest Ci trudno i nie czujesz zupełnie dobrostanu.

Podziel się z nami swoją opinią na ten temat.

Życzę Ci dnia pełnego uśmiechu, poczucia szczęśliwości i błogości.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD.

Fot.: Bessi