Ten tekst dedykuję wszystkim tym, którzy są dla mnie tak ważni i bliscy mojemu sercu, że myślę o nich każdego dnia. Nie zawsze jednak mam ku temu okazję, by się do nich odezwać, dlatego robię to w tym tekście. Jeśli kogoś pominę, to bardzo przepraszam.

Poczucie tego, że „MUSZĘ” (bo już nie nawet „chcę”) napisać o nich ten tekst jest tak mocne, że w odstawkę poszło nawet śniadanie, a także poranny makijaż.

Zatem głodna, niewymalowana o 7:00 piszę ten tekst , bo taką właśnie czuję potrzebę.

Kochani jest mi niezwykle przyjemnie, miło i jestem z tego dumna, że Was „mam”.

Jestem sama zaskoczona tym, jak wiele wspaniałych, wartościowych znajomości, a także relacji wynikających z waszej potrzeby pomocy z mojej strony w kwestii wsparcia przy problemach związanych z ChAD (Choroba Afektywna Dwubiegunowa) nawiązałam od zeszłego roku.

Przede wszystkim poznałam wiele niesamowitych, cudownych, czasem zwariowanych kobiet, bo to przecież do kobiet kieruję swój blog.

Ale również pojawiło się kilku mężczyzn,  którym również dziękuję za zaufanie.

Dla mnie najciekawsze i najbardziej zaskakujące jest to, jak relacje nawiązane za sprawą Internetu płynnie i naturalnie przechodzą do rzeczywistości offline.

Mam kilka takich wspaniałych „dziewczyn”, które znam tylko z rozmów telefonicznych.

Z jedną z nich rozmawiam codziennie i wiem,  że stanowimy dla siebie niesamowite wsparcie. Nigdy się nie widziałyśmy na żywo, a gadamy ze sobą jakbyśmy znały się od dziecka.

Jest też „wariatka” (nie obraź się na mnie proszę – w pozytywnym znaczeniu to piszę), która spełnia swoje marzenie i warzy piwo- dopinguję jej z całego serca, bo dobrze przecież wiecie, że kto jak kto, ale ja absolutnie uważam, że marzenia TRZEBA realizować.

Inna, też nie mnie szalona, obdarowała mnie kilogramem przypraw- DZIĘKUJĘ . Za każdym razem, kiedy ich używam (czyli codziennie) przypomina mi się ta osoba i sprawia, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech.

Jest kilka osób, które często zostawiają tu  komentarze- z nimi również zdążyłam się bardzo zżyć.

Pozdrawiam was wszystkie i powiem tylko, że ta, której nik zaczyna się na literkę „M” , moim zdaniem, sama powinna pisać bloga.

Dziękuję też i bardzo się cieszę, z tego, że mogłam być na kawie online pod Paryżem. Dla mnie to jest niesamowite i nawet wzruszające, że można poznawać tak wielu różnych ludzi i dzięki technice łączyć się z nimi i wprowadzać ich do swojego życia.

Ale moje spotkania z ludźmi nie ograniczają się tylko do rozmów telefonicznych i spotkań online.

Bywają sytuacje takie, że moja czytelniczka zaczepi mnie na dyskotece- jesteśmy umówione na kawę w moim ogrodzie, ale….POZDRAWIAM SERDECZNIE i obiecuję, że jak tylko kwarantanna się skończy to robimy wielką bibę u mnie.

Tak, tak- ta obietnica skierowana jest również do tych, którzy komentują na facebooku moje wpisy- już wam przecież obiecałam, że się spotkamy w moim sadzie.

Jestem również niezmiernie dumna z tego, że są osoby, którym moja pomoc się przydaje- odwiedzają mnie często z dość daleka i spotykamy się wtedy twarzą w twarz na rozmowach, które wnoszą do ich życia konkretne wartości- moją wiedzę wynikającą z doświadczenia i teorii jaką znam.

Te osoby mam głęboko w swoim sercu- naprawdę jestem z nimi emocjonalnie związana.

Jeśli ktoś pomyśli , że to może nieprofesjonalne , to mam to w nosie.

Ja jestem PRAKTYKIEM – jestem autentyczna, empatyczna i mam w sobie radość życia i nie ma w tym nic złego, moim zdaniem, że ludzie, którym pomagam są dla mnie BARDZO WAŻNI.

Są też tacy/takie, którzy nieśmiało piszą na Messengerze i ich też uwielbiam. I choć mają naprawdę poważne problemy, to przeważnie rozmowa ze mną napawa ich entuzjazmem i radością.

Pojawiają się również ludzie, którzy są mi zupełnie obcy.

Tacy, którzy znaleźli mnie „przez przypadek”.

Ja uważam, że nie ma przypadków. Według mnie znajdują mnie, bo są w bardzo pilnej potrzebie- udzielam im natychmiastowej pomocy, co nie znaczy wcale, że odhaczam zadanie i koniec.

Nie! O nich również pamiętam i jeśli jest taka konieczność to pozostajemy w stałym kontakcie.

No i jeszcze nie napisałam o facetach….

Stworzyłam również grupę na Messengerze dla mężczyzn-…tam to dopiero jest wesoło…. Pozdrawiam chłopaki- każdy z was, to moje oczko w głowie, chociaż „w reprezentantach płci męskiej się nie specjalizuję”.

Jak więc widzicie lista osób bliskich mojemu sercu jest dość duża.

Są jeszcze również takie osoby, które nie mają zupełnie związku  ani z blogiem, ani z ChAD, a są dla mnie bardzo życzliwe i obecne przy mnie na Facebook’u.

DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM.

Tym tekstem chciałam podkreślić, że myślę o was i pamiętam, tylko nie zawsze mam czas i ten moment, aby się do was odezwać.

Ale przecież wy zawsze możecie odzywać się do mnie…..

Kochani wspaniałego piątku wam wszystkim życzę oraz tego….., żeby ta kwarantanna jak najszybciej się skończyła i żebyśmy mogli zorganizować bibę w moim sadzie już niedługo.

Wszystkiego co dobre, jasne i piękne.

Idę jeść śniadanie…..

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD.

Fot.: Thanks for your Like