Moje dzieci?

Wiecie już po trosze jakie są.

Mały to pupil, starszy to duma mego serca, ale oboje są niesamowicie wrażliwi i ciepli- obydwoje potrafią okazywać swoje uczucia, co wbrew pozorom nie jest wcale takie ewidentne.

Nie wszyscy bowiem potrafią się do siebie przytulać, głaskać czule oraz powiedzieć szczerze te najpiękniejsze na świecie dwa słowa: „KOCHAM CIĘ”. Moje dzieci są w tym mistrzami. A jest tak ponieważ to ja ich tego nauczyłam.

Pochodzę z domu, w którym mama była bardzo ciepłą i okazującą swoje uczucia osobą. Ona ubrała mnie w moc mówienia ludziom szczerych komplementów, zakochiwania się w ich dobrych cechach, a nie skupianiu się i wytykaniu wad. Zawsze, gdy spotykam drugiego człowieka zachwyca mnie on swoją cząstką. Potrafię doskonale wyczuć ludzi. Ci, którzy są dwulicowi i wredni raczej nie mają ze mną szans. Bardzo rzadko daję się nabrać na fałszywy uśmiech i zgrabną gadkę. Mam wszyty pod skórę czujnik, który rozpoznaje z kim mam do czynienie- nazywa się –intuicja!!!!

Moje dzieci natomiast są ufne.

Starszy syn bardzo szybko zjednuje sobie kolegów, młodszy natomiast nie ma ich zbyt wielu.

Pierwszy jest raczej typem zabawnego extrawertyka, natomiast drugi to typowy domator. Oboje jednak uwielbiają się przytulać i w chwilach prawdy nie obawiają się zakrzyknąć: ”Mamo kocham Cię najbardziej na świecie.”

Co może być piękniejszego w życiu kobiety, który wydała na świta dwóch synów?

Tylko te słowa liczą się najbardziej- to, że kochają, szanują, darzą zaufaniem.

I tak samo ja ich kocham, szanuję i darzę zaufaniem- bo miłość jest wzajemna.

Najbardziej zaskakuje mnie to, że od momentu narodzin moich synów, od chwili, gdy na świat przyszedł mój pierworodny- spojrzałam na jego dłoń i byłam oniemiała- jak to możliwe? Jak to się  stało? Skąd wzięła się ta malutka raczka? To prawdziwy cud? W moim ciele urósł cud, który potem wydałam na świat. I ten cud rośnie i rośnie a wraz z nim z sekundy na sekundę, z minuty na minutę, godziny na godzinę rośnie moja miłość do nich obu. To jest niesamowite jak wielką miłością może być przepełnione serce matki. To wspaniałe, że nie wyobrażamy sobie, że ogrom tego szczęścia może być tak niepojęty. Każdy dzień przynosi nowe powody ku radości.

Nie twierdzę, że zawsze jest pięknie i różowo. Wychowywanie dzieci z pewnością wiąże się z wieloma trudnymi sytuacjami, ale jeden uśmiech, jeden ”przytulas”, jedno „Mamo kocham Cię najbardziej na świecie.” wynagradzają nieprzespane noce, zszargane nerwy, gdy dziecko było chore czy gniew, kiedy po prostu Cię wkurzało (bo i tak też bywa).

„Niedaleko  pada jabłko od jabłoni’.

Tak moje jabłka zdecydowanie „spadły” nieopodal mnie. Tak samo jak ja zachwycają się światem. Podobnie do mnie są otwarci na wszystko, co nowe i interesujące. Czy będą podbijać świat?

Nie wiem.

Zrobią to, co podpowie im serce.

Ale jednego jestem pewna- póki tylko będę mogła, będę ich wspierać, dopingować, motywować, czasem z bliska, a czasem z oddali trzymać za nich kciuki, bo przecież na kogo w życiu mają  liczyć jak nie na mnie?

Moje dzieci, moje latorośle, moje skarby największe.

A kiedy pójdą w świat, to co mi pozostanie?

Duma! Radość! MIŁOŚĆ!

Im więcej czasu i uwagi poświęcę im teraz, tym piękniejsze wspomnienia będę mieli i oni i ja.

Czułe słówka, które mówimy sobie teraz nie ulecą w świat, one zakotwiczą się głęboko w sercu i im i mnie będą przypominać ten ważny czas.

A wy?

Tulicie swoje dzieci?

Potraficie im mówić o swoich uczuciach?

Całujecie je?

Mówicie do nich: „Kocham cię”?

A może używacie jakiś pieszczotliwych zwrotów?

Podzielcie się ze mną proszę waszymi zwyczajami.

Bardzo chętnie się dowiem kto jest „kotkiem” a kto „misiem” ?

Czekam na wasze komentarze.

Wspaniałego dnia.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAd. Fot.: Karolina Grabowska