Gniezno, Kościan, Poznań, Oddział Dzienny w Poznaniu- te jednostki hospitalizacyjne miałam okazję „odwiedzić” podczas mojej 16-letniej ChAD’owej „kariery”.

Gdzie było najlepiej?

Na Willi Nr 7 w Kościanie.

Gdzie było najgorzej?

W Gnieźnie- zdecydowanie w Gnieźnie!!!

Razem hospitalizowana byłam pięć razy. Do Gniezna trafiłam jako 21 letnia kobieta na Oddział Dziecięcy (!!!) po tym, jak w Poznaniu nie było już miejsc. To, czego się tam naoglądałam przechodziło ludzkie pojęcie. Nie chcę o tym opowiadać. Wystarczy sam fakt, że naszprycowali mnie lekami i zupełnie ogłupiałą, w stanie manii wypuścili do domu tak, że po miesiącu wróciłam spowrotem do szpitala. Na szczęście nie do Gniezna tylko do Kościana.

W Kościanie szczęśliwie przyjęli mnie do Willi NR 7 (polecam ha ha ha). Tam naprawdę opieka była na najwyższym poziomie. Pielęgniarki żywo zainteresowane pajetami i bardzo pomocne. Nie zmieniło to faktu, iż kilka razy byłam zakuwana w pasy oraz tego, że w trakcie dobierania leków nie mogłam normalnie mówić, bo śliniłam się jak pies! Ale biorąc pod uwagę wszystkie moje doświadczenia związane z wędrówkami po szpitalach, to zdecydowanie Willa NR 7 wygrywa plebiscyt na najlepszy szpital.

Niedługo później z resztą do niego wróciłam. I wtedy od samego progu pielęgniarki z radością przywitały mnie okrzykiem „Wrócił nasz Dzwoneczek, długo Ciebie nie było!!!” (Mówiły na mnie Dzwoneczek, bo ciągle śpiewałam, a to, że „długo mnie nie było” wynikało z faktu, że pielęgniarki były przyzwyczajone do tego, że osoby z ChAD (Chorobą Afektywną Dwubiegunową) często wracają do szpitali, bo nawroty epizodów są dość częste. Ten pobyt był jak turnus wypoczynkowy- generalnie na pierwszy plan wysunęły się wtedy moje piersi, bo trzeba było pozbyć się mleka (byłam wtedy w trakcie karmienie po urodzeniu mojego pierwszego syna, więc robiono mi okłady z kapusty). Śmiałam się nawet, że byłam tam „na cycki”.

Potem miałam lekki epizod depresyjny i trafiłam do Poznania. I tam również warunki były bardzo dobre. Szczególnie opieka specjalistów należała do jednej z lepszych. Ta hospitalizacja pomogła mi w dokończeniu mojej pracy magisterskiej, ponieważ w szpitalu miałam warunki do tego, aby się skupić i napisać magisterkę na czas.

Potem zdarzyła się tragedia. Wylądowałam znów w Kościanie tylko, że na oddziale, który się nazywa Konola- straszne miejsce nie polecam nikomu!!! Pielęgniarki mają wszystko w d….ie. Panuje wolna amerykanka. Pacjenci kradną, zastraszają się nawzajem, wyłudzają od siebie pieniądze. Można przemycić do środka co się chce. Tak przynajmniej było jeszcze 6 lat temu. Wyszłam z tego szpitala w stanie przypominającym ZOMBIE. Dopiero wizyta u mojego obecnego lekarza mnie uratowała.

Po czterech dniach zażywania zapisanego leku – stanęłam na nogi.

Niestety dwa lata później w moim życiu wydarzyło się coś, czemu totalnie nie podołałam psychicznie. Po prostu rozwaliło mnie to od środka i zostałam skierowana na Oddział Dzienny w Poznaniu na Osiedle Kosmonautów- i to jest opcja, którą każdemu z całego serca polecam. Polega to na przychodzeniu codziennie na zajęcia od godziny 9:00 do 13:00. Tam czas zorganizowany jest według stałego schematu i ma się okazję porozmawiać o swoich problemach, dostaje się wsparcie od grupy, można rozwijać swoje zainteresowania na różnego typu warsztatach, a przede wszystkim- ratuje Ci to du..ę przed szpitalem!!!

I wyobraźcie sobie, że podczas takiego uczęszczania na Oddział Dzienny poznałam chłopaka- w takiej galopującej manii, że ho ho. Tylko ja rozumiałam o co mu chodzi. On utrzymywał, że mnie skądś zna. Dał mi swoją historię choroby do przejrzenia. I wtedy okazało się , że te 12 lat temu razem byliśmy w Gnieźnie. Przypomniałam go sobie. To był chłopak- przywiązany wtedy do łóżka od kilku dni miał omany. Nikt z personelu nie zwracał na niego uwagi. A ja nakarmiłam go zupą. I na tym Oddziale Dziennym powiedział mi, że on to do końca życia będzie pamiętać jak ja go w tym szpitalu w Gnieźnie tą zupą karmiłam.

Macie więc historię moich wojaży po rożnych szpitalach.

Możecie z niemniej więc wyczytać, które z jednostek są przyjazne chorym, a które zupełnie do takowych nie należą.

Nikomu nie życzę, aby musiał zwiedzać tego typu miejsca, ale gdyby kiedykolwiek komukolwiek z was, albo waszej rodziny groziła taka opcja, to pamiętajcie omijajcie szerokim łukiem Gniezno i Konolę w Kościanie.

Życzę wam Kochani dzisiaj przede wszystkim zdrowia.

Jeśli macie jakieś spostrzeżenia albo doświadczenia w tym temacie to podzielcie się proszę nimi w komentarzach.

Dziękuję.

Julka Małecka praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Parentingupstream

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x