Jak to się stało, że na mojej drodze napotkałam Celinę?

To kolejna z osób, które spotkałam dzięki Klubowi Kobiet Kreatywnych i z pewnością pomysłowość jest jedną z wiodących cech bohaterki mojego dzisiejszego wpisu.

Ale od początku….

Kim jest Celina Twardysz?

Niesamowitą kobietą?

Matką trójki dzieci, żoną, właścicielką psa i trzech kotów?

TAK, TAK, TAK, ale oprócz tego pełni ona w życiu jeszcze jedną niezmiernie ważną rolę- rolę „Pani Wiaderko”.

Cała historia zaczyna się od tego, że moja rozmówczyni postanowiła podjąć studia na Surdopedagogice.

Ta decyzja była podyktowana faktem, iż sama ma umiarkowany ubytek na słuchu.

Będąc na drugim roku studiów rozpoczęła wolontariat pracując z dziewczynką w spektrum autyzmu i tutaj właśnie zaczyna się prawdziwa opowieść.

Po tym doświadczeniu Celina postanowiła rozpocząć jeszcze jeden kierunek studiów- pedagogikę osób z niepełnosprawnością intelektualną.

Następnie po studiach wyjechała z mężem do Anglii, gdzie łącznie spędziła jedenaście lat. W trakcie tego pobytu w 2013 roku wróciła do Polski, jednak już po 10 miesiącach pobytu w ojczyźnie wróciła z dziećmi do UK.

Rok 2013 był dla niej przełomowy, w jej życiu wydarzyło się coś, co zmieniło jej życie – na konferencji w Warszawie poznała Ginę Davies i program Attention Autism. 

Celina zachwyciła się programem Attention Autism, postanowiła pojechać na dwudniowe szkolenie do Giny, niedaleko Londynu, a następnie podjęła działania, by stać się trenerem tego programu.

Udało jej się wprowadzić swój pomysł w życie i od 2017r. jest trenerem „Programu Attention Autism” – prowadzi szkolenia w przedszkolach, szkołach i ośrodkach, uczy nauczycieli, terapeutów oraz rodziców jak wprowadzać ten program.

Jednak przede wszystkim wykorzystuje tę metodę w codziennym kontakcie i pracy z dziećmi.

Entuzjazm, optymizm, zaangażowanie Celiny w to, co robi są ogromne i sprawiają, że spojrzenie na spektrum autyzmu, gdy opowiada o swojej pracy, momentalnie ulegają zmianie.

Bohaterka mojego tekstu jest absolutnie pochłonięta tym, co robi.

Czuje misję i ogromną radość wypływającą z codziennego kontaktu z dziećmi, które przecież wymagają bardzo dużo uwagi i profesjonalnego podejścia.

Celina kocha swoją pracę- nadaje ona sens jej życiu i sprawia, że każdy dzień jest wyzwaniem.

A skąd nazwa „Pani Wiaderko”?

Tak naturalnie dzieci i rodzice nazwali moją rozmówczynię, bo program, jaki propaguje wykorzystuje właśnie wiaderko.

Nie będę zdradzać na czym konkretnie polega. Jeśli ktoś jest ciekawy jak działa ten sposób pracy, to serdecznie zapraszam do odwiedzenia profilu Celiny na facebook’u  https://www.facebook.com/celina.twardysz .

Napiszę tylko, że ćwiczenia te mają na celu trening uwagi oraz pracę nad zaburzeniami koncentracji i komunikacji u dzieci z autyzmem.

Bardzo spodobało mi się hasło, które bohaterka mojego tekstu przytoczyła podczas rozmowy: „AUTYZM NIE JEST ZARAŹLIWY, IGNORANCJA OWSZEM” (zapożyczony z Aspiracje koszulki).

A skoro już o ignorancji mowa, to nie omieszkałam spytać bohaterki mojego tekstu jaki jest jej stosunek do Choroby Afektywnej Dwubiegunowej – czy ją „Akceptuje, nie ignoruje”?

Celina przyznała, że jestem pierwszą osobą z ChAD, którą poznała.

I zareagowała na to bardzo entuzjastycznie twierdząc, że to wspaniale, że mówię o tej chorobie.

Moja rozmówczyni zwróciła uwagę na to, że powinniśmy kierować się akceptacją w życiu, bo przecież sami chcielibyśmy tak być traktowani.

Akceptacja i empatia jej zdaniem to bardzo ważne wartości.

Prawda jest taka, według Celiny (według mnie również), że boimy się tego, czego nie znamy, dlatego sama mówi dużo a autyźmie i szanuje, że ja mówię o dwubiegunówce.

Proces zmiany myślenia zaczyna się bowiem od najbliższego środowiska, a edukować trzeba już dzieci, bo niewiedza prowokuje strach.

A co z kobietami w życiu Celiny- akceptuje je, nie ignoruje?

Jak już wspominałam moja rozmówczyni „zakochała się”  w programie  Giny Davies i może powiedzieć, że jest przez nią wspierana. Sama również pomaga innym kobietom, bo jak twierdzi „razem raźniej”. Generalnie utrzymuje dobre relacje z innymi ludźmi.

Porażki i sukcesy- jakie jest podejście Celiny do tej kwestii- „Akceptuje, nie ignoruje?”

Według niej dzięki porażkom dostajemy lekcję i wiemy, co mogliśmy zrobić inaczej. Są one źródłem motywacji, są dla niej motorem do tego, by osiągać sukces.

Z każdej porażki wyciągnęła naukę.

A jeśli chodzi o sukcesy, to…..

Właśnie teraz Celina odniosła ogromny sukces- przed nią jeszcze bardzo dużo pracy, jednak spokojnie może powiedzieć, że zrealizowało się jej jedno, z wielu marzeń.  Ten pomysł już długo za nią „chodził”, ale są duże szanse, że wkrótce go zrealizuje, oczywiście z pomocą i współpracą innych kobiet.

A inny sukces?

W pracy Celiny te drobne sukcesy są najważniejsze, ponieważ dla nas one mogą wydawać się małe, ale dla jej podopiecznych często to ogromny sukcesy. Mnie on wzruszył niezmiernie – Celina ryczała i ja ryczałam, gdy mi to opowiadała – pewnego dnia weszła na zajęcia i tak się złożyło, że jedno z dzieci poprowadziło zajęcie zamiast niej – specjalnie dla niej!!! Takie małe sukcesy mają ogromne znaczenie w życiu jej podopiecznych, a także w jej pracy, bo motywują do dalszego działania.

Jak więc widać w życiu bohaterki mojego tekstu jest miejsce na akceptację choroby ChAD i autyzmu, miejsce na wsparcie przez inne kobiety i wspieranie innych kobiet oraz przestrzeń na porażki i sukcesy.

Celina, to bohaterka nie jednego dziecka i niejednego rodzica.

Słychać o niej dużo, a niebawem jej sława będzie jeszcze większa.

Im większa sława tym większa skromność- bo właśnie taka jest moja rozmówczyni.

Kiedy trzeba milczy, lecz gdy wyciąga swoje „wiaderko” wtedy dzieją się PRAWDZIWE CUDA!!!!

Dziękuję Ci serdecznie Celino za możliwość rozmowy z Tobą i za te momenty wzruszenia, które wywołałaś.

Życzę, abyś rozkwitała w swoich działaniach i aby „Twoje dzieci” odnosiły same sukcesy.

A Wam życzę akceptacji i chęci edukacji oraz oczywiście dobrego dnia.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Celina Twardysz