JULIA (OD NOWA) GRZYBOWSKA

JULIA (OD NOWA) GRZYBOWSKA

Każda historia jest inna

JULIA

(OD NOWA)

GRZYBOWSKA

Z pewnością rozdział, który obecnie się przede mną otwiera to zupełnie nowa przygoda. To historia pisana przez kobietę dojrzałą, świadomą i silną. Kobietę, którą rok życia nauczył tyle, co niejeden nie zdołałby pojąć przez 10 lat.

12 miesięcy życia zatoczyło swoje koło.

Ten rok był niczym kalejdoskop- barwy: czerwieni, żółci, zieleni przeplatały się non stop w niemożliwych do przewidzenia konstelacjach. Ten rok był rokiem przełomowym. To czas, w którym nie brakowało ani łez, ani głośnego śmiechu ulgi. To zima, wiosna, lato, jesień spędzone pośród ludzi, których obecność dawała ukojenie i poczucie, że są osoby pełne empatii i dobrych serc. Ale jak wiadomo obok dobra na świecie istnieje też zło i nie byłabym uczciwa, gdybym nie powiedziała o tych momentach, które były trudne, niesprawiedliwe, pełne złej energii, która zatruwała moją rzeczywistość. Tak. I owszem. Nie brakowało też i takich momentów. Dlatego właśnie ten rok był tak szczególny. Podobny do jazdy na rollercoasterze. Przewrotny, jak objawy Choroby Afektywnej Dwubiegunowej- raz dół, raz góra – wszystko zmieniało się tak szybko….

Jednak mimo tej szalonej gonitwy, która trwała 365 dni (może nawet dłużej) cały ten chaos i bałagan nie odbił się na poczuciu równowagi, które mimo wszystko zachowałam, z czego jestem dumna.

Staję zatem pełna nadziei i ufności. Bogata w wiarę, że teraz to już tylko z górki. Nie czuję co prawda bym stała na szczycie, ale oddech, który biorę pełną piersią jest westchnieniem radości i ulgi. Jest dowodem wolności i tego, że jest możliwe uwolnienie się od życia w kieracie. Wzięcie swoich losów w swoje dłonie i sprawienia, by Twój los był taki, jakim Ty sobie tego życzysz. Uwolnienie się jest cholernie trudne. Szczególnie gdy nie dotyczy tylko i wyłącznie Ciebie, ale też i Twoich dzieci, a wplątane w tę kanwę są również inni ludzie. Ludzie, którzy myślą, że coś jesteś im winien, że masz w stosunku do nich jakieś zobowiązania. Podczas gdy to są mrzonki. Bo tak naprawdę jesteśmy wolnymi ludźmi. Nikt i nic nie może sprawić, żebyś żył tak, jak każą Ci inni. Czasem jednak o tym zapominamy i nasze życie wygląda jak sen. A może raczej lepszym słowem byłby tutaj „koszmar”. Senne widmo, z którego nie można się obudzić. Tkwisz w takiej marze nie wiadomo jak długo i tracisz nie tylko energię, ale to, co masz najcenniejszego – CZAS. Czas, który mógłbyś przeznaczyć na poznawanie ludzi, zwiedzanie świata. Na to, by nawiązywać relacje nie tylko z nowymi osobami, ale również zacieśniać te ze swoimi bliskimi. Bo okazuje się, że zmora nie dotyczy tylko Ciebie. Jej macki oplotły wszystkich tych, którzy byli dla Ciebie ważni. Od jednych Cię odgrodziły, od innych oddaliły, w stosunku do niektórych sprawiły, że zamilkłeś ze strachu. Sam już nie wiesz, dlaczego tak długo godziłeś się na taki stan rzeczy. Dlaczego wcześniej nie potrafiłeś zaooponować. A może wiesz… Może przewidywałeś… Może domyślałeś się jak ciężkie może być życie na własnych zasadach. Brałeś pod uwagę to, że może ono być podobne do tego czasu, który ja przeszłam właśnie przez ostatnie 365 dni.

Pytanie: Czy warto? Czy warto odzyskać wolność? Czy warto żyć na własnych zasadach? Czy warto z odwagą we własnym domu żyć tak, jak się chce, mówić to, co się chce i otaczać się tymi ludźmi, którymi się chce?

Odpowiedź jest chyba jednoznaczna.

Każdy, kto dziś stoi przed dylematem: ODEJŚĆ czy ZOSTAĆ?

Każdy, kto stawia na szali swoje obecne życie i przyszłość, jaką może wieść.

Każdy, kto się boi….

Wszystkim tym osobom powiem jedno: WARTO.

Warto odzyskać głos. Warto odzyskać przestrzeń. Warto być wolnym i żyć według swoich zasad.

A co zrobić, by nie obudzić się „z ręką w nocniku?”

Hmm….  Szczerze mówiąc nie wiem, bo los chciał, że sama znalazłam się w takiej właśnie gównianej sytuacji. Ale nie siedziałam w ciepłej kupie tylko energicznie odgarniałam łajno. Przerzucałam je z jednej na drugą stronę czasem bez ładu i składu. Ubrudziłam się przy tej robocie niemiłosiernie. Ale wiem już teraz jak ono śmierdzi i mam świadomość, że taka praca nie tylko jest potrzebna, ale też wiele uczy. Kiedy bowiem przerzucisz już cały ten syf dokopiesz się do skarbu. Największego majątku, jaki może dać Ci życie- do prawy o sobie samym. O tym, jaki jesteś. O tym, co jest dla Ciebie istotne. O tym, czy łatwo się poddajesz i kto tak naprawdę jest Twoim przyjacielem, a kto stał przy Tobie tylko po to, by ładnie wyglądać na zdjęciu. Prawda o Tobie jest prosta – to Ty jesteś najważniejszą osobą w swoim życiu i to Ty możesz uczynić z nim WSZYSTKO.

Ja uczyniłam. WSZYSTKO, co potrafiłam. WSZYSTKO, co chciałam. WSZYSTKO, co mogłam.

I jestem z siebie dumna.

Takiej samej dumy życzę i TOBIE.

Powodzenia.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Julia (jeszcze niestety ciągle, ale już niedługo) Małecka

 

PRAWDZIWE ŻYCIE

PRAWDZIWE ŻYCIE

Każda historia jest innaPRAWDZIWE ŻYCIEW prawdziwym życiu trzeba płacić rachunki. Należy zatem mieć pracę. Najlepiej dobrze płatną, albo jak samodzielnie wychowujesz dzieci, to dwie, bo niestety z jednej raczej nie uda Ci się zapłacić tych rachunków, kupić jedzenia i...

czytaj dalej
SIMPLY THE BEST

SIMPLY THE BEST

Każda historia jest innaSIMPLY THE BESTNie mów hop zanim nie przeskoczysz. Nie chwal dnia przed zachodem słońca. Tak, wiem, wiem…. Święta jeszcze trwają i nie wiadomo, co jeszcze może się wydarzyć… Jednak z ręką na sercu i z najczystszym sumieniem już teraz mogę...

czytaj dalej
WOLNOŚĆ ODZYSKANA

WOLNOŚĆ ODZYSKANA

Każda historia jest innaWOLNOŚĆ ODZYSKANAWszyscy na baczność. Każdy uważa na to co mówi, bo może przypadkiem nie spodoba się to głowie rodziny i do końca dnia nie wyjdziemy z awantury. Obiad pod nos. Posprzątane. Nie ma się do czego doczepić.I ten czas…Czas Świąt…...

czytaj dalej

WAŻNE DECYZJE

WAŻNE DECYZJE

Każda historia jest inna

WAŻNE DECYZJE

Ile to razy w życiu stajemy przed trudnymi wyborami? Ważne decyzje, jakie należy podjąć mogą dotyczyć wielu poziomów naszego życia.

Ja jako kobieta- matka samodzielnie wychowująca dwójkę synów i osoba od prawie już 22 lat zdiagnozowana na ChAD, przed trudnym wyborami staję dość często. Dotyczą one mojego zdrowia, przyszłości, sytuacji materialnej, szczęścia moich dzieci i mojego ect.

To, co zauważyłam, to fakt, że im jestem starsza i bardziej doświadczona tym , na całe szczęście, bardziej zaczynam ufać sobie i mieć więcej szacunku do samej siebie. Z tej estymacji właśnie wynikają wybory na co w moim życiu się godzę a na co nie.

A na co się już nie godzę?

Nie pozwalam na to, by inni źle mnie traktowali.

Dlaczego?

Kiedy pozwalam innym na negatywne traktowanie mnie, łamię własne granice i umniejszam swoją wartość w oczach innych. To może prowadzić do toksycznych relacji oraz pogorszenia stanu psychicznego.

Nie zgadzam się więc na złe traktowanie mnie, ponieważ mam prawo do szacunku i godności, tak samo jak każdy inny człowiek. Uczę moje dzieci, że akceptowanie nieodpowiedniego zachowania innych wobec nas nie jest właściwe ani zdrowe. Dlatego stawiam granice i bronię swojego prawa do godnego traktowania.

Nie pozwalam na to, by inni odnosili się do mnie z wrogością lub nienawiścią, ponieważ wiem, że to nie fair w stosunku do mnie. Przez lata pracy nad sobą i doświadczeń życiowych nauczyłam się doceniać swoje wartości, umiejętności i osiągnięcia. Pozwalając innym na źle traktowanie mnie, zaprzeczałabym temu, co odkryłam o sobie w procesie samorozwoju i akceptacji. Dlatego decyduję się bronić swojego honoru i respektu. Nie godzę się na to, na co nie zasługuję.

Eliminuję ze swojego życia toksycznych ludzi, którzy stwarzają sytuację, w których nie chcę być. Zdarzenia, które sprawiają, że czuję dyskomfort. Dbam o siebie, bo wiem, że nie ma na świecie dla mnie ważniejszej osoby niż ja sama i moje dzieci. Dbając o swój dozabrobyt psychiczny i fizyczny dbam też o dobrostan moich synów.

Stawiam teraz na harmonię i zdrowie psychiczne. To nie tylko dla mnie, ale również dla dobra moich dzieci. Wiem, że moje decyzje i postępowanie mają wpływ na ich życie.  Dlatego, gdy sytuacje lub relacje stają się niemożliwe do zaakceptowania, nie waham się ich zrywać. Jest to dla mnie trudne, ale widzę, że przynosi to pozytywne efekty dla mnie i mojej rodziny.

Fakt, że każdego dnia mierzę się z moim schorzeniem – Choroba Afektywna Dwubiegunowa- sprawia, że jestem szczególnie wrażliwa na to, co mi służy , a co nie. Kiedyś być może trwałabym przy tym, co nie jest dla mnie korzystne. Dziś jestem mądrzejsza. Bardziej doświadczona. Potrafię zatem podejmować decyzje, które łatwe nie są , ale w ogólnym rozliczeniu przynoszą profity.

Dodatkowo dzięki swojemu doświadczeniu nauczyłam się, że samoświadomość i troska o siebie są kluczowe dla życia w zgodzie ze sobą i dla stawiania granic. Moje schorzenie uświadomiło mi, że każda decyzja ma znaczenie, i że warto inwestować w to, co przynosi prawdziwe dobro. Dlatego teraz, bardziej niż kiedykolwiek, jestem skłonna podejmować trudne wybory, jeśli wiem, że prowadzą one do mojego i moich dzieci lepszego jutra.

Podejmowane przeze mnie decyzje dotyczą różnych płaszczyzn, ponieważ życie jest niezwykle wielowymiarowe. Czasem chodzi o sposób spędzania czasu, o to, jak go wykorzystuję, jakie działania podejmuję, jakie pasje rozwijam. Niekiedy to także kwestia z kim ten czas spędzać, czy to rodziną, przyjaciółmi. Relacje, jakie tworzymy, mają ogromny wpływ na nasze życie, dlatego wybór odpowiednich osób do spędzania czasu może być kluczowy dla naszego dobrostanu emocjonalnego i szczęścia.

Kiedy indziej moje wybory dotyczą pieniędzy. Decyzje finansowe mają istotne znaczenie dla naszej stabilności i komfortu życiowego. Wybierając, jak wydawać, oszczędzać lub inwestować pieniądze, kierujemy się naszymi priorytetami, wartościami i celami życiowymi. Odpowiednie zarządzanie finansami może wpłynąć na naszą niezależność, bezpieczeństwo finansowe i zdolność do realizacji marzeń.

Zdrowie to kolejna istotna sfera, która wpływa na nasze codzienne decyzje. Dbając o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne, podejmujemy wybory dotyczące aktywności fizycznej, diety, odpoczynku, regularnych badań lekarskich i opieki nad sobą. Zdrowie jest fundamentem naszego życia, dlatego troska o nie jest priorytetem.

Wybory życiowe mogą dotyczyć także innych istotnych kwestii, takich jak rozwój osobisty, edukacja, kariera, pasje, cele życiowe czy relacje społeczne. Kluczowe jest to, aby podejmować świadome, przemyślane decyzje, które będą służyć naszemu dobru i dobru naszych bliskich, oraz prowadzić nas ku spełnieniu i satysfakcji w życiu.

To, co najważniejsze, to być wiernemu sobie. Wierność sobie oznacza trwanie w zgodzie z własnymi przekonaniami, wartościami i celami życiowymi, pomimo presji zewnętrznej czy wpływu innych osób. To także umiejętność słuchania własnego serca i intuicji, nawet gdy opinie otoczenia mogą się różnić. Kiedy jesteśmy wierni sobie, nie tracimy szacunku do samego siebie, ponieważ działamy zgodnie z naszą autentyczną naturą i uczuciami.

Postępując według własnych wartości, kształtujemy nasze życie zgodnie z tym, co dla nas najważniejsze i najbardziej znaczące. Decyzje podejmowane na podstawie własnych wartości są bardziej autentyczne i satysfakcjonujące, ponieważ są zgodne z tym, kim naprawdę jesteśmy i co naprawdę chcemy osiągnąć w życiu.

Nie zapomnij o tym, że najważniejszą osobą w Twoim życiu jesteś Ty sam. Twoje potrzeby, zdrowie i dobrobyt są priorytetem. Dbając o siebie, dajemy sobie szansę na pełniejsze, bardziej satysfakcjonujące życie, co w rezultacie pozwala nam lepiej służyć innym i realizować nasze cele.

W konsekwencji, być wiernemu sobie, pompować według własnych wartości i pamiętać, że najważniejszą osobą w Twoim życiu jesteś Ty sam, jest fundamentem prawdziwego spełnienia i sukcesu osobistego. Pozwala nam to kierować naszym życiem zgodnie z naszym prawdziwym ja, zachowując przy tym integralność, autentyczność i szacunek do siebie.

W życiu każdego z nas istnieje wiele płaszczyzn, na których podejmowane są ważne decyzje. Niezależnie od tego, czy jesteśmy matką samotnie wychowującą dzieci, czy też mierzymy się z trudnościami związanymi ze schorzeniem, nasze wybory mają ogromne znaczenie dla naszego dobrostanu i satysfakcji życiowej. Stajemy przed dylematami dotyczącymi zdrowia, finansów, relacji międzyludzkich czy sposobu spędzania czasu. Jednak najważniejsze w tym wszystkim jest być wiernym sobie i trzymać się swoich wartości oraz celów życiowych.

Wierność sobie oznacza zachowanie autentyczności w działaniu i podejmowaniu decyzji, nawet w obliczu presji zewnętrznej czy sprzeczności z oczekiwaniami innych. Postępowanie według własnych wartości to klucz do budowania satysfakcjonującego i autentycznego życia. Przestrzeganie swoich granic, niezależnie od okoliczności, jest wyrazem szacunku do samego siebie i fundamentalną zasadą życiową.

Eliminowanie toksycznych relacji i sytuacji, które nie służą naszemu dobru, jest ważnym krokiem w kierunku budowania harmonijnego życia. Dbając o siebie, nie tylko dbamy o własne dobrostan, ale również o dobro naszych bliskich, którzy często są bezpośrednio dotknięci naszymi decyzjami.

Świadome podejmowanie decyzji, nawet gdy są trudne, jest przejawem dojrzałości i mądrości życiowej. Doświadczenia, zarówno pozytywne, jak i negatywne, uczą nas, że każda decyzja ma znaczenie i może przynieść nam lekcję do wyciągnięcia.

Najważniejsze, żebyśmy pamiętali, że to my sami jesteśmy kowalami swojego losu, i że to my decydujemy o tym, jak chcemy kształtować nasze życie. Świadome podejmowanie decyzji zgodnych z naszymi wartościami i celami prowadzi nas ku autentycznemu spełnieniu i szczęściu.

Zyczę wszystkim świadomych i odważnych decyzji.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Julka Małecka

 

PRAWDZIWE ŻYCIE

PRAWDZIWE ŻYCIE

Każda historia jest innaPRAWDZIWE ŻYCIEW prawdziwym życiu trzeba płacić rachunki. Należy zatem mieć pracę. Najlepiej dobrze płatną, albo jak samodzielnie wychowujesz dzieci, to dwie, bo niestety z jednej raczej nie uda Ci się zapłacić tych rachunków, kupić jedzenia i...

czytaj dalej
SIMPLY THE BEST

SIMPLY THE BEST

Każda historia jest innaSIMPLY THE BESTNie mów hop zanim nie przeskoczysz. Nie chwal dnia przed zachodem słońca. Tak, wiem, wiem…. Święta jeszcze trwają i nie wiadomo, co jeszcze może się wydarzyć… Jednak z ręką na sercu i z najczystszym sumieniem już teraz mogę...

czytaj dalej
WOLNOŚĆ ODZYSKANA

WOLNOŚĆ ODZYSKANA

Każda historia jest innaWOLNOŚĆ ODZYSKANAWszyscy na baczność. Każdy uważa na to co mówi, bo może przypadkiem nie spodoba się to głowie rodziny i do końca dnia nie wyjdziemy z awantury. Obiad pod nos. Posprzątane. Nie ma się do czego doczepić.I ten czas…Czas Świąt…...

czytaj dalej

LOSY ZIEMI

LOSY ZIEMI

Każda historia jest inna

LOSY ZIEMI

Od czego zależą losy Ziemi? Od zmiany klimatu? Od zanieczyszczeń? Od wycinki lasów? Pewnie tak.

.

Ale czy to wszystko jest istotne?

Czy ważne jest nadmierne wydobywanie surowców naturalnych albo ponadprogramowa konsumpcja, która prowadzi do niesamowicie wielkiej produkcji śmieci? Zagrożenia biologiczne, wpływ działań ludzkich na gatunki albo postęp technologiczny czy to wszystko cokolwiek nas obchodzi?

Tak, oczywiście, że tak…

W skali globalnej.

Natomiast jeśli przyjrzymy się dokładniej temu, co nas dotyka, smuci i przyciąga naszą uwagę, to z pewnością nie będą to czynniki, które wymieniłam powyżej. Nie oszukujmy się losy świata to nie jest temat, który przychodzi nam do głowy tuż po otwarciu rano oczu lub gdy miękko składamy wieczorem głowę na poduszkę.

Co zatem może nas trapić?

Nieumyte naczynia, które razem z nami prześpią tę noc w zlewie na przykład. Cieknący kran i brak funduszy na to, aby go naprawić. Generalny brak funduszy. Sprawy związane z pracą (co zrobiłam źle i czy na pewno zrobiłam źle, bo przecież łatwiej jest założyć, że jednak zjebałam niż że mi poszło dobrze, albo może palnęłam znowu coś nieodpowiedniego- no generalnie myśli są różne). Dzieci!!! Ten temat jest wielopłaszczyznowy- czym nakarmić, w co ubrać, jak sprawić, by czuły się kochane, docenione, zadbane.

Jak niewielkie są problemy świata w zderzeniu z naszymi „małymi” rozterkami dnia codziennego, prawda?

Są też takie dni – radosne przeważnie, które niosą za sobą czasem trudne zakończenie. Mówię tu o dniu nawiązania jednego z najważniejszych paktów pomiędzy ludźmi, jaki da się stworzyć. Jest to oczywiście przysięga małżeńska: „I że Cię nie opuszczę puki ŚMIERĆ nas nie rozłączy.”

I tu pojawia się zagwozdka …, bo najlepiej by było, aby faktycznie kostucha zainterweniowała. Nie można po dobroci? Nie można się dogadać i mieć spokój? No NIE!!! W większości wypadków niestety nie. Dlaczego? Czy tu chodzi o pieniądze, majątki, sprawy finansowe? Czasem taki właśnie jest powód waśni podczas rozstań, ale moim zdaniem przede wszystkim chodzi tu o zranione EGO. I tyle.

W życiu małżeńskim i partnerskim zdarzają się chwile trudne, czasem wręcz nie do przewidzenia. Takimi momentami mogły być w moim małżeństwie z pewnością moje epizody maniakalne. Zdaję sobie sprawę z tego, że próby radzenia sobie z codziennymi problemami, konflikty, różnice poglądów i oczekiwań, to wszystko może składać się na trudne wybory. Jednakże, w tych chwilach, gdy zderzamy się z naszymi własnymi słabościami i ograniczeniami, zazwyczaj okazuje się, że to nie tyle same zobowiązanie, ile sposób, w jaki je realizujemy, decyduje o przyszłości związku.

Wartość przysięgi małżeńskiej nie polega jedynie na utrzymaniu relacji do ostatniego tchnienia. To również wyzwanie do ciągłego wzrostu osobistego, wspólnego rozwijania się jako partnerzy i zdolność do wspólnego pokonywania trudności.

Podobnie jak losy Ziemi, nasze związki wymagają dbałości o większy kontekst, o zdolność dostrzegania i rozwiązywania problemów, które pojawiają się na wspólnej drodze. Tylko poprzez szacunek, komunikację i gotowość do wzajemnego zrozumienia możemy naprawdę spełnić nasze ślubowanie małżeńskie.

Losy Ziemi to dla mnie temat dużej wagi. Jednak nie tak dużej jak to, co dziś się stanie. Otóż dziś od jednego „TAK” lub „NIE” zależy moja „wolność”. Czekam na nią od roku. Nie mam pojęcia co się stanie. Jakie będzie postanowienie osoby, która decyduje o moim życiu, o mojej przyszłości.

Niełatwo jest przekreślić 11 lat wspólnego życia. Jednak to życie porównane do roku ciężkiej walki zdaje się być koszmarem, pułapką, tragicznym teatrem.

Boże jak dobrze, że się z tego wyplątałam. A właściwie Boże dziękuję, że mnie z tego wyplątałeś!!!

Nie ma cienia wątpliwości, że bez ingerencji boskiej MOJE losy nie ułożyłyby się tak jak się potoczyły. A kierunek, który obrały jest moim zdaniem idealny.

I co z tego, że się nacierpiałam? I co z tego, że cały czas upadam i się podnoszę?

Opuściłam złotą klatkę i to jest najważniejsze.

Pamiętam te dni pełne zwątpienia, kiedy wydawało mi się, że złota klatka, w której tkwiłam, była jedynym bezpiecznym schronieniem. Byłam uwięziona w sieci własnych obaw, ograniczeń i niezdrowych wzorców. Ale znalazłam w sobie siłę, by się z tego uwolnić. Wybawienie samo przyszło.

Każdy ból, każde zranienie, stały się cennymi lekcjami. Te doświadczenia ukształtowały mnie i nauczyły, co znaczy być silnym. Teraz widzę, że to wszystko było nieodłączną częścią mojej wędrówki, prowadzącej mnie ku wytchnieniu. (Jeśli pracę na dwa etaty i masę innych obowiązków można nazwać wytchnieniem).

Powtórzę jeszcze raz opuściłam złotą klatkę i to jest najważniejsze. Odkryłam wolność, której nie zaznałabym, gdybym pozostała uwięziona w złudnych złocistych obietnicach, które tam mnie trzymały. Teraz widzę świat w pełniejszym wymiarze, ciesząc się życiem na własnych warunkach. Codziennie dziękuję za odwagę i siłę do zmierzenia się z trudnościami i podjęcie decyzji o wyjściu na wolność.

Ten trudny krok miał sens, a każde wyzwanie było kamieniem milowym na mojej drodze. Wiem, że boska ręka nadal mnie prowadzi, a ja będę kontynuować podróż w pełni świadoma. Moje losy układają się coraz lepiej i w to chcę wierzyć, temu ufać. Tym bardziej, że sama nie jestem i to, co buduję wznoszę nie dla siebie samej.

Losy Ziemi, podobnie jak życie małżeńskie, stanowią skomplikowaną sieć zależności i wyborów. Pytanie, od czego zależą losy Ziemi, prowadzi  do refleksji nad wpływem naszych działań na środowisko, ale także nad tym, jak nasze małe, codzienne rozterki mogą być przyćmione przez globalne wyzwania.

Choć zmiana klimatu, zanieczyszczenia, wycinka lasów i inne globalne problemy są istotne dla przyszłości naszej planety, często skupiamy się na naszych własnych, bardziej osobistych troskach. Stając przed koniecznością wybrania się do sądu i spojrzenia w oczy tej osobie, z którą spędziło się lwią część swojego życia nie zastanawiamy się nad tym czy planeta cierpi czy nie. To przecież nasz ból wysuwa się wtedy na pierwszy plan.

Tak samo jak nieumyte naczynia, cieknący kran czy brak funduszy na naprawę mogą wydawać się błahe w porównaniu do ogromu problemów świata, ale są to sprawy, które wpływają na nasze życie codzienne.

W  małżeństwie również to niewielkie sprawy potrafią nabierać ogromnej wagi, nasze indywidualne wybory i decyzje mają wpływ na kształtowanie się losów naszych, a w efekcie i całej Ziemi.

Zatem od czego zależą losy Ziemi?

Od nas oczywiście.

A czy losy Ziemi są naszymi indywidualnymi rozterkami? Pozwolę sobie postawić tezę, że tak właśnie jest. Metafora Ziemi jest przecież naszym życiem. Cóż może być bardziej istotnego niż nasz byt? To z niego tworzy się historia naszej planety więc to, czy żyjemy w zgodzie czy też skaczemy sobie do gardeł oddziałuje na świat, w którym żyjemy. Losy Ziemi to nasze losy. Zatem mocno wierzę w to, że dziś Matka Natura, Bóg, Wielka Energia – wszystko, co rządzi tym Światem zadziała na moją korzyść. Po raz kolejny uwolnię się od formalnych więzów, które sprawiają że w pewnym sensie stoję w miejscu.

Trzymajcie za mnie mocno kciuki lub wznoście modły do nieba, bo moje losy dziś zależą od dwóch prostych słów” „Tak” albo „Nie” i koniec pieśni.

Życzę Wam, aby wasze losy toczyły się wspaniale.

Julia Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Gerd Altmann

 

PRAWDZIWE ŻYCIE

PRAWDZIWE ŻYCIE

Każda historia jest innaPRAWDZIWE ŻYCIEW prawdziwym życiu trzeba płacić rachunki. Należy zatem mieć pracę. Najlepiej dobrze płatną, albo jak samodzielnie wychowujesz dzieci, to dwie, bo niestety z jednej raczej nie uda Ci się zapłacić tych rachunków, kupić jedzenia i...

czytaj dalej
SIMPLY THE BEST

SIMPLY THE BEST

Każda historia jest innaSIMPLY THE BESTNie mów hop zanim nie przeskoczysz. Nie chwal dnia przed zachodem słońca. Tak, wiem, wiem…. Święta jeszcze trwają i nie wiadomo, co jeszcze może się wydarzyć… Jednak z ręką na sercu i z najczystszym sumieniem już teraz mogę...

czytaj dalej
WOLNOŚĆ ODZYSKANA

WOLNOŚĆ ODZYSKANA

Każda historia jest innaWOLNOŚĆ ODZYSKANAWszyscy na baczność. Każdy uważa na to co mówi, bo może przypadkiem nie spodoba się to głowie rodziny i do końca dnia nie wyjdziemy z awantury. Obiad pod nos. Posprzątane. Nie ma się do czego doczepić.I ten czas…Czas Świąt…...

czytaj dalej

PRAWDZIWE ŻYCIE

PRAWDZIWE ŻYCIE

Każda historia jest inna

PRAWDZIWE ŻYCIE

W prawdziwym życiu trzeba płacić rachunki. Należy zatem mieć pracę. Najlepiej dobrze płatną, albo jak samodzielnie wychowujesz dzieci, to dwie, bo niestety z jednej raczej nie uda Ci się zapłacić tych rachunków, kupić jedzenia i jeszcze spłacić tych, których spłacić trzeba. O luksusach, komfortach, widzi mi się nie wspomnę, bo o tym nawet nie ma co marzyć.

W prawdziwym życiu masz wybór- albo walczysz o byt nie tylko swój, ale też swoich pociech, albo …

…toniesz.

Nikt nie chce utonąć więc każdy szuka sposobu, żeby jednak utrzymać się na powierzchni.

Takich tipów na to jak przetrwać może być wiele. A im dłużej kombinujesz tym więcej i szybciej się uczysz. A tu promocja i po tanioszce możesz zaopatrzyć się w 100 jajek, 10 butelek oliwy lub zgrzewkę mleka, a tu ktoś obdaruje Cię nadprogramowym pożywieniem, które otrzymuje z pewnego źródła, a tam coś jeszcze się wymyśli. Tu fuszka jakaś, tam robótka. Stówka do stówki i od pierwszego do pierwszego jakoś się kula.

Ale jakoś, to zdecydowanie nie jest tak, jak być powinno.

Każdy z nas ma przecież swoje marzenia, aspiracje i priorytety.

Tylko, że w prawdziwym życiu często wygląda to tak niestety, że jak już ukulasz jakąś kwotę na spełnienie snów swoich i swoich dzieci (obojętnie jakich) to przeważnie coś się musi zjebać i wtedy lwią część Twoich oszczędności pożerają naprawy lub sprawy niecierpiące zwłoki. I chuj strzela wszystkie Twoje piękne plany, bo coś się musiało popsuć i akurat naprawa tego gówna kosztuje dokładnie tyle ile miałaś odłożone.

No nic czas zabawę w oszczędzanie rozpocząć od nowa. Możesz już spokojnie dać sobie tak na drugie imię: „OD NOWA”, bo zaczynałaś już tyle razy……

Ale dobra. Nie poddajesz się. Kto, jak kto , ale Ty masz w sobie niewyczerpane pokłady siły, spokoju i cierpliwości. Jesteś taka DZIELNA. Słyszysz to zewsząd. I na serio włosy Ci się jeżą na grzbiecie, gdy po raz kolejny ktoś mówi do Ciebie, że Cię podziwia, bo przecież jesteś właśnie „Taka DZIELNA.”

A Ty tak naprawdę jesteś GÓWNO nie dzielna. Ty po prostu walczysz o przetrwanie. I w tej walce niejeden raz uronisz łzę. Łzę bezsilności, łzę gniewu, łzę zwątpienia- ile to kurwa jeszcze potrwa – czy starczy mi sił? Ale twoje policzki wysychają w mgnieniu oka. Szybko doprowadzasz siebie do pionu. Gdybyś była sama straciłabyś już pewnie dawno temu całą nadzieję. Jednak sama nie jesteś. Są osoby, które na Ciebie liczą. Ich nie możesz zawieść. Nie masz czasu zastanawiać się czy warto czy nie warto. Czy Ci się chce czy też nie masz zupełnie ochoty się tak poświęcać. Bo wiesz dobrze, że nie ma innej opcji. To dla nich jesteś przykładem, ostoją, filarem, na którym mogą się oprzeć, pomocą, której tak bardzo potrzebują.

Niejedna kobieta powie: mam już dość. Opadam z sił. Nie wiem, czy podołam. Ale jeśli ma pod opieką swoje pociechy i wie, że może liczyć tylko na siebie, to jej myśli od razu zmienią kierunek. Nie ma takiej opcji, by nie zmierzyć się ze swoimi najgorszym demonami. Nie ma takiej możliwości, by wymięknąć.

Na szczęście w prawdziwym życiu, jeśli ma się szczęście i potrafi się tworzyć wartościowe relacje to znajdą się ludzie. Ludzie życzliwi, przyjaźni i uczynni. Kobiety takie, jak Ty. Zawsze możesz wymienić butelkę oleju z promocji na paczkę kiełbasy. Zawsze możesz za friko dostać słoik z zaprawami i odwdzięczyć się takim samym słoikiem tylko, że wypełnionym miodem. Handel wymienny kwitnie. Można też wymieniać się usługami. Ja Ci popilnuję dziecka a Ty w zamian pomożesz mi odgruzować mieszkanie. Dobrze też jest czasem po prostu pobyć ze sobą. Nacieszyć się swoją obecnością. Naładować wzajemną dobrą energią po to, by potem było łatwiej przedzierać się przez puszczę zawikłanych zagadnień z pozoru niemożliwych do rozstrzygnięcia.

Prawdziwe życie polega nie na braniu, lecz na dawaniu. Dawaniu czasu, uwagi, obecności, pieniędzy, jedzenia, serdecznego zainteresowania drugim człowiekiem.

Mimo wielu przeszkód, trudności, sytuacji, w których masz wrażenie, że już dłużej nie pociągniesz, warto jednak uzbroić się w cierpliwość i zaopatrzyć się w przeświadczenie, że po burzy przychodzi spokój. Tak się dzieje w przyrodzie. Matka Natura rządzi naszym życiem i reguły jakie stwarza dotyczą każdego z nas. Zatem skoro wichura na dworze kiedyś się kończy, to w naszym życiu także nie będzie wiecznie padał deszcz.

Dobrze, że masz parasol. Wspaniale, że nauczyłaś się z niego korzystać. Lecz przyjdzie taki dzień, że będziesz mogła go zamknąć i schować do kąta. Nie zapominaj jednak, gdzie stoi, bo życie bywa przewrotne. Bóg nam daje, Bóg nam odbiera. Warto mieć w sobie pokorę. Nic nie trwa wiecznie. Zatem i szczęście, i rozpacz są naturalne. Istnieje między nimi równowaga. Warto o tym pamiętać.

„W jednej sekundzie, jedno ziarnko piasku.”

Prawdziwe życie, to także celebrowanie. Cieszenie się z małych rzeczy i rozwiązywanie takich problemów, które jesteśmy w stanie rozwiązać. Życie w konkretnym momencie. Po co roztrząsać przeszłość? Po co nazbyt planować. Nie ma sensu tęsknić za tym, co było i tworzyć w głowie tysiąca planów tego, co będzie.

W prawdziwym życiu liczą się zatem ludzie- my i nasi bliscy, a wszystkim tym, którzy są toksyczni i nieszczerzy mówmy „do widzenia” i już.

Życzę Ci, abyś się nie poddawała, abyś każdego dnia witała o poranku nowy dzień z nadzieją. A jeśli trzeba będzie, to życzę Ci również żebyś potrafiła powiedzieć „żegnaj” wszystkiemu temu, co Ci nie służy i z radością, i ufnością żyła życiem prawdziwym, bo tylko prawdziwe życie MA SENS.

Julia Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Julia Małecka

 

PRAWDZIWE ŻYCIE

PRAWDZIWE ŻYCIE

Każda historia jest innaPRAWDZIWE ŻYCIEW prawdziwym życiu trzeba płacić rachunki. Należy zatem mieć pracę. Najlepiej dobrze płatną, albo jak samodzielnie wychowujesz dzieci, to dwie, bo niestety z jednej raczej nie uda Ci się zapłacić tych rachunków, kupić jedzenia i...

czytaj dalej
SIMPLY THE BEST

SIMPLY THE BEST

Każda historia jest innaSIMPLY THE BESTNie mów hop zanim nie przeskoczysz. Nie chwal dnia przed zachodem słońca. Tak, wiem, wiem…. Święta jeszcze trwają i nie wiadomo, co jeszcze może się wydarzyć… Jednak z ręką na sercu i z najczystszym sumieniem już teraz mogę...

czytaj dalej
WOLNOŚĆ ODZYSKANA

WOLNOŚĆ ODZYSKANA

Każda historia jest innaWOLNOŚĆ ODZYSKANAWszyscy na baczność. Każdy uważa na to co mówi, bo może przypadkiem nie spodoba się to głowie rodziny i do końca dnia nie wyjdziemy z awantury. Obiad pod nos. Posprzątane. Nie ma się do czego doczepić.I ten czas…Czas Świąt…...

czytaj dalej

SIMPLY THE BEST

SIMPLY THE BEST

Każda historia jest inna

SIMPLY THE BEST

Nie mów hop zanim nie przeskoczysz. Nie chwal dnia przed zachodem słońca. Tak, wiem, wiem….

Święta jeszcze trwają i nie wiadomo, co jeszcze może się wydarzyć… Jednak z ręką na sercu i z najczystszym sumieniem już teraz mogę stwierdzić, że…

…… tak pięknych Świąt, to ja w życiu jeszcze nie miałam.

Już od samego początku wraz z panującą gorącą atmosferą przygotowań czuć było dbałość o to, aby Święta były wyjątkowe, pełne radości i wspólnego czasu spędzonego razem.

W sam dzień Wigilii za oknem sypał biały puch, a w domu unosił się zapach choinki i świeżych pierników. W kuchni już od rana zaczęło się wielkie przygotowywanie potraw na wigilijny stół. Sałatka z kolorowych warzyw została przygotowana dzień wcześniej.

W kuchni rozbrzmiewały świąteczne kolędy, a cała rodzina brała udział w przygotowaniach. Dom już udekorowany. Bombki na choince wraz z kolorowymi światełkami pięknie błyszczały tworząc atmosferę magii i oczekiwania.

W trakcie gotowania czterech rodzaju ryb trwały rozmowy i w całym domu unosił się śmiech. Dzieliliśmy się wspomnieniami, planami na przyszłość i drobnymi anegdotkami. Wszyscy czuli, że to właśnie chwile spędzone razem są najcenniejszym prezentem.

Po tym czasie spędzonym przy kuchennej pracy, stoły uginające się od świątecznych potraw były gotowe. Gdy pierwsza gwiazdka pojawiła się już na niebie, zasiedliśmy do wspólnego posiłku. Otoczeni ciepłem rodzinnego domu poczuliśmy atmosferę nasyconą miłością i radością.

Wieczorem, gdy gwiazdy migotały na niebie, zasiedliśmy przy choince, wymieniając się prezentami i życzeniami. W tej chwili każdy czuł, że najważniejszym darem są bliscy ludzie i wspólne chwile spędzone w miłości. Boże Narodzenie było dla mnie w tym roku nie tylko świętem tradycji, ale przede wszystkim czasem, który umacniał więzi rodzinne i dodawał sił do codziennego życia.

Nie obyło się też bez łez… Skłamałabym, gdybym o tym nie wspomniała. Ale były to łzy, które musiały się pojawić. Łzy oczyszczenia. Łzy, które zapamiętam na zawsze. Łzy, które czegoś mnie nauczyły…..

Do tej pory Świąt nienawidziłam szczerze i moim jedynym marzeniem związanym z tym „pięknym” czasem było to, aby wyjechać gdzieś jak najdalej i mieć ten festiwal dwulicowości i obłudy głęboko w d…..

Można powiedzieć, że w pewnym stopniu w tym roku moje marzenie się spełniło. Mam to, czego pragnęłam – wyjechałam na święta, ale na szczęście nie potraktowałam Bożego Narodzenia z pogardą lecz uczciłam tak, jak trzeba.

Z czego wynika moja dotychczasowa- głęboka awersja do Świąt? Otóż gdy byłam mała i żyła jeszcze moja mama, a nie żyła generalnie długo, bo zmarła, gdy miałam 13 lat, to Święta były jednym, wielkim czasem nerwów i zbioru nieszczęśliwych wypadków. Dodatkowo mój ojciec miał dość duże problemy z alkoholem więc nigdy nie było wiadomo, czy zjawi się na Wigilii czy nie. Dla mnie, jako dziecka było to bardzo przykre.

Potem mimo, że osoby, które wychowywały moją młodszą siostrę i mnie, bardzo się starały by nic nam nie brakowało, to jakoś czas Świąt również nie był dla nas momentem pełnym radości i pokoju.

Natomiast ostatnie lata można nazwać po prostu porażką. Nie będę w to wnikać, bo po co tracić energię. Nie warto się rozwodzić.

Natomiast dziś, teraz, w tym momencie jestem szczęśliwa, bo po raz pierwszy od wielu lat uczestniczyłam prawdziwie w przygotowaniu wigilijnej wieczerzy. Razem z bliskimi brałam udział we wszystkim, w czym mogłam dzięki czemu nie usłyszałam, że „znowu przyszłam na gotowe”.

Otrzymanie zaproszenia w momencie, gdy tego BARDZO potrzebowałam sprawiło, że nasze Święta zostały URATOWANE.

Dziś – w drugi dzień Bożego Narodzenia- odpoczywam, siedzę z synem obok i pełna wdzięczności i radości mogę pisać ten tekst. Nie muszę nic. Ja tylko mogę. Mogę, bo chcę. Bo mam ochotę.

SIMPLY THE BEST- takie są moje święta w tym roku. Nic dodać nic ująć.

I tego Wam życzę jeszcze dziś na zakończenie tego świątecznego czasu, by był ona dla Was SIMPLY THE BEST.

Wszystkiego dobrego.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Victoria

PRAWDZIWE ŻYCIE

PRAWDZIWE ŻYCIE

Każda historia jest innaPRAWDZIWE ŻYCIEW prawdziwym życiu trzeba płacić rachunki. Należy zatem mieć pracę. Najlepiej dobrze płatną, albo jak samodzielnie wychowujesz dzieci, to dwie, bo niestety z jednej raczej nie uda Ci się zapłacić tych rachunków, kupić jedzenia i...

czytaj dalej
SIMPLY THE BEST

SIMPLY THE BEST

Każda historia jest innaSIMPLY THE BESTNie mów hop zanim nie przeskoczysz. Nie chwal dnia przed zachodem słońca. Tak, wiem, wiem…. Święta jeszcze trwają i nie wiadomo, co jeszcze może się wydarzyć… Jednak z ręką na sercu i z najczystszym sumieniem już teraz mogę...

czytaj dalej
WOLNOŚĆ ODZYSKANA

WOLNOŚĆ ODZYSKANA

Każda historia jest innaWOLNOŚĆ ODZYSKANAWszyscy na baczność. Każdy uważa na to co mówi, bo może przypadkiem nie spodoba się to głowie rodziny i do końca dnia nie wyjdziemy z awantury. Obiad pod nos. Posprzątane. Nie ma się do czego doczepić.I ten czas…Czas Świąt…...

czytaj dalej

WOLNOŚĆ ODZYSKANA

WOLNOŚĆ ODZYSKANA

Każda historia jest inna

WOLNOŚĆ ODZYSKANA

Wszyscy na baczność. Każdy uważa na to co mówi, bo może przypadkiem nie spodoba się to głowie rodziny i do końca dnia nie wyjdziemy z awantury.

Obiad pod nos. Posprzątane. Nie ma się do czego doczepić.

I ten czas…

Czas Świąt… Nieważne kurwa jakich! Wspaniały czas, kiedy zaciskasz zęby. Miałabyś ochotę zamordować tę „piękną” Panią, która urodziła tego, „pięknego” Pana zwanego dalej Twoim mężem czy partnerem…. Czujesz na sobie to spojrzenie…. Słyszysz te niewypowiedziane słowa pełne jadu… Czujesz „moc miłości”.

Ale w tym roku jest inaczej.

Dobro wraca? Nie kurwa. Ono uderza jak torpeda z każdej najmniejszej nawet strony. Bombarduje tak, że można nie przestawać płakać ze wzruszenia i wdzięczności, jaką się ma dla ludzi.

Nie pamiętam komu w życiu pomogłam. Nie pamiętam, ile pieniędzy przekazałam na jakie cele. Jedno pamiętać będę z pewnością to, że ludzie są dobrzy, a wiara w nich niczym niewzruszona.

Można upaść. Można się podnieść. Można dostać kopa w dupę z każdej strony. Można przez rok nie przestawać myśleć, działać, pracować i to wszystko mimo wielu sił, czasu i energii może kończyć się marnym skutkiem. To może sprawić, że człowiek traci wiarę, nadzieję i nie myśli już o pomyślnym jutrze. Ale… gdy obok są osoby, które powtarzają: „Jesteś silna.”, „Jesteś dzielna.”, „Dasz radę.”, „To tylko chwilowa sytuacja.” To tak – żadne załamanie nerwowe nie wchodzi w rachubę- bo masz zaplecze , masz backround, masz na kogo liczyć. I nie wiesz, że ty sama zbudowałaś sobie tę społeczność dlatego właśnie, że dobro wraca. Dobro czynione bezinteresownie. Daję tyle, ile mogę. Dzielę się tym, co mam. Tak, jak inni to robią, gdy sił już brak.

Najważniejsza jest jednak WOLNOŚĆ. Wolność odzyskana. Wolność słowa, wolność czynu, wolność WYBORU. Tego, że to ja tak chcę. Tego, że nareszcie to ja decyduję o tym, jak żyję. Nie jestem już marionetką. Nie jestem już chorągiewką na wietrze. Mam swoje zdanie. Szanuję sama siebie. Podejmuję MOJE decyzje. Ponoszę ich konsekwencje. Czasem bardzo dotkliwe. A czasem niesamowicie satysfakcjonujące.

WOLNOŚĆ- jak wiele z WAS Moje Drogie może to samo powiedzieć o sobie. Patrzę, obracam się wokół siebie i widzę różnych ludzi, różne sytuacje.

Mam to, co chciałam!!!

Kiedyś z zazdrością spoglądałam na WOLNE KOBIETY. Kobiety, którym na prawdę było ciężko. Wspierałam je jak mogłam. Niekiedy tylko i wyłącznie dobrym słowem. Kobiety, które się oswobodziły. Zazdrościłam im tej odwagi.

Dziś sama jestem taką kobietą. I jestem z tego dumna.

Przede mną jeszcze daleka droga. Ale wiem, że zaczyna się ona prostować. Czuję promienie wychodzącego nade mną słońca. Burza nie może trwać wiecznie, mimo że nauczyłam się już tańczyć do taktu spadającego deszczu i nie przejmować żadnym gromem.

Co się spierdoli, to się spierdoli.

Czy ja mam wpływ na to, że taka lub taka rzecz się zepsuje? Otóż nie!!! Za to mam wpływ na to jak zareaguję na ten stan rzeczy. Czy będę lamentować czy po prosu przyjmę do wiadomości ten fakt i w pragmatyczny sposób do niego podejdę.

WOLNOŚĆ.

Dziś w dzień przed Wigilią jestem prawdziwie szczęśliwa, bo nigdy w życiu na Święta nie miałam tak wiele. Myślałam, że będzie megapusto, a tu okazało się coś zupełnie odwrotnego!!!

Nie wiem czy to magia Świąt czy po prostu magia ludzkich, gorących serc. Nie ważne.

Liczą się fakty!!!

Lodówka wypełniona po brzegi, Święta, które spędzę tak jak chcę i z kim chcę i najważniejsze- spokój serca.

Życzę Wam…. Wolności słowa, czynu i wyboru, bo od tego wszystko się zaczyna.

Miłości, pokoju w sercu, zdrowia i…. PIENIĘDZY , bo są one niezmiernie ważne.

Tego samego życzę i sobie.

Pozdrawiam.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Kozmenko

PRAWDZIWE ŻYCIE

PRAWDZIWE ŻYCIE

Każda historia jest innaPRAWDZIWE ŻYCIEW prawdziwym życiu trzeba płacić rachunki. Należy zatem mieć pracę. Najlepiej dobrze płatną, albo jak samodzielnie wychowujesz dzieci, to dwie, bo niestety z jednej raczej nie uda Ci się zapłacić tych rachunków, kupić jedzenia i...

czytaj dalej
SIMPLY THE BEST

SIMPLY THE BEST

Każda historia jest innaSIMPLY THE BESTNie mów hop zanim nie przeskoczysz. Nie chwal dnia przed zachodem słońca. Tak, wiem, wiem…. Święta jeszcze trwają i nie wiadomo, co jeszcze może się wydarzyć… Jednak z ręką na sercu i z najczystszym sumieniem już teraz mogę...

czytaj dalej
WOLNOŚĆ ODZYSKANA

WOLNOŚĆ ODZYSKANA

Każda historia jest innaWOLNOŚĆ ODZYSKANAWszyscy na baczność. Każdy uważa na to co mówi, bo może przypadkiem nie spodoba się to głowie rodziny i do końca dnia nie wyjdziemy z awantury. Obiad pod nos. Posprzątane. Nie ma się do czego doczepić.I ten czas…Czas Świąt…...

czytaj dalej