Epizod maniakalny, epizod depresyjny, górka, dołek, dołek, górka.

Życie w niepewności, strachu, od jednego bieguna do drugiego – na wiecznej huśtawce.

Kto tak ma?

Nie tylko chorzy na ChAD (Chorobę Afektywną Dwubiegunową), ale także ich bliscy, którzy razem z córkami, żonami, matkami przeżywają obok, jako powiernicy i najlepsi przyjaciele to samo, co się dzieje z ich najbliższymi.

Starają się zaradzić, pomóc, wyciągnąć ich z tego szaleńczego zamkniętego kręgu, którym jest doświadczenie haju na manii i totalnego spadku energii i dobrego samopoczucia w depresji. Jedno nakręca drugie i tak niezmiernie trudno wyrwać się ze stanów, które jak dzikie zwierzę pożera całe misternie zbudowane do tej pory życie zdiagnozowanej osoby.

Po każdym epizodzie maniakalnym bowiem świat zbudowany przez chorego rozpada się na milion małych kawałków, które nie sposób później skleić. Tym bardziej, że przeważnie właśnie po manii może pojawić się odbierająca wszystkie siły witalne depresja.

Dlaczego tak się dzieje?

Dlaczego chorzy nie potrafią, nie mogą lub nie chcą wyrwać się z objęć dwubiegunówki?

Co zrobić, by wrócić do normalnego funkcjonowania?

Jak odnaleźć równowagę i pozostać w remisji?

Nie wiem co powiedzą wam psychiatrzy.

Nie wiem co powiedzą wam psychologowie.

Wiem natomiast co mogę powiedzieć wam ja- kobieta, która choruje od 16lat, była w pięciu szpitalach psychiatrycznych i od czterech lat szczęśliwie jest w remisji.

Dlaczego chorzy nie potrafią się wyrzec stanów maniakalnych?

Odpowiedź jest bardzo prosta- bo są one FENOMENALNE! Kot nie chciałby czuć się jak Bóg, mieć fenomenalnych pomysłów, nie musieć spać i działać nawet nie na pełnych obrotach tylko na 200% ludzkich możliwości? Przeżywać stany podobne do narkotycznych bez brania jakichkolwiek dragów?

Tak właśnie wygląda rzeczywistość, gdy przechodzisz przez epizod maniakalny- jest po prostu REWELACYJNE więc dlaczego miałabyś z tego rezygnować?

Podjąć decyzję o tym, by brać leki do końca życia i z geniusza zamienić się w normalnego człowieka, no powiedz sama czy nie jest trudno?

A co z depresją?

Z depresją jest chyba jeszcze gorzej, bo tutaj raczej nie można mówić o tym, aby wyjść z tego stanu z własnej woli. Czujesz się tak do dupy, że nie dasz rady pokonać jej sama. Uwaga tylko jedna do osób bliskich chorym- nie zmuszać do niczego, nie dawać złotych rad typu: ”Wyjdź na spacer”, „Spróbuj coś zrobić” itd. Takie komunikaty jeszcze bardziej wkurwiają chorego, a co gorsze wywołują poczucie winy, że osoba cierpiąca na depresję bardzo by chciała, ale kurwa nie może. Tak bardzo by chciała i tak bardzo nie może, że cierpi niemiłosiernie. Tak niemiłosiernie cierpi, że już nie daje rady wytrzymać sama ze sobą i wtedy szuka…. Odpowiednich torów, powrozu, dawki leków do zażycia, żeby…. Ty już wiesz po co.

Co zrobić, by wrócić do normalnego funkcjonowania?

Pisałam o tym już sto razy, ale napiszę setny i pierwszy- LEKI!!!!!

Świadomie, dobrowolnie przyjmowane regularnie LEKI!!!

I wiecie co?

Jak ktoś wychodzi ze szpitala, prosi mnie o pomoc- kontakt do naprawdę dobrego specjalisty, a potem piszczy , że „za drogo”, to aż mnie trzęsie!!!

Jak się kończy?- kolejny szpital. Nie mój oczywiście tylko tej osoby, która nie miała kasy na psychiatrę.

Bo w życiu trzeba mieć priorytety- jeśli Twoje zdrowie nie jest dla Ciebie priorytetem – to znaczy, że nie masz jeszcze świadomości, że sowimi stanami czynisz krzywdę nie tylko sobie samemu, ale również całemu swojemu otoczeniu, które cierpi jak cholera.

Zmaga się z Twoją chorobą razem z Tobą. Na początku w ogóle nie rozumie „o co koman”, budzi się w nich złość agresja, potem pytania „Dlaczego Ciebie to właśnie dotknęło?”. Wiem doskonale, że te same emocje i pytania rodzą się w Tobie. Tylko, że Ty możesz coś zmienić, a Twoi bliscy nie. Mogą, oczywiście, że mogą się edukować, wspierać, pomagać Ci na każdym kroku- odmierzać dawki leków, bacznie zwracać uwagę na to, co się z Tobą dzieje. Jednak to Ty podejmujesz najważniejszą decyzję- „Chcę iść w manię czy nie?” „Chcę wydać kasę na prawdziwego specjalistę i spróbować normalnie żyć czy nie?” „Chcę zwracać uwagę na to, co się ze mną dzieje, zwracać uwagę na swoje emocje, dopuszczać je do siebie, przeżywać, a potem uwalniać tak, żeby nie stać się niewolnikiem smutku, apatii i zniechęcenia powodującego depresję czy nie?” Tak wiele zależy właśnie tylko i wyłącznie od Ciebie.

Może nie zdajesz sobie z tego zupełnie sprawy, a może już o tym wiesz.

Są przecież metody na to, aby zacząć pracę nad samym sobą nie tylko w pojedynkę, ale też możesz to zrobić razem ze swoimi najbliższymi. Nie musisz płacić za wizytę u psychologa czy coacha. Wystarczy, że kupisz książki, które mówią o tym, jak sobie radzić w przypadku ChAD.

Polecam następujące pozycje:

„Kochając osobę z zaburzeniami afektywnymi dwubiegunowymi” John D.Preston , Julie A. Fast

„Twarze depresji” Anna Morawska

„Złap równowagę” Piotr Bucki, Wojciech Pączek

Jednak, aby zachować równowagę nie wystarczy jedynie brać leki i zwiększać swoją świadomość. Niezmiernie ważna jest również higiena fizyczna i psychiczna.

Co mam na myśli?

Przede wszystkim osiem godzin snu dziennie – najlepiej leki przyjmować o 20:00 tak, aby o 22:00 już spać i przesypiać te osiem godzin do 6:00 i po śniadaniu wziąć poranną porcję leku. Przy Chorobie Dwubiegunowej Afektywnej bardzo istotna jest rutyna i powtarzalność oraz regularność przyjmowania leków- wtedy działają najlepiej.

Następnie należy zadbać o zdrową dietę- minimum 1,5 litra wody dziennie, 5 lekkich posiłków co 3 godziny

Aktywność fizyczna jest również bardzo ważna- można chodzić na spacery lub wykonywać ćwiczenia, ale nie nazbyt bodźcujące (zbyt mocne).

Powtarzam to już po raz tysięczny jednak takie jest właśnie moje zdanie, taka jest moja opinia na temat tego jak Ty sam możesz sprawić, by było Ci zdecydowanie łatwiej- byś jak bumerang nie był wciąż hospitalizowany.

Zdaję sobie sprawę z tego, że bardzo trudno jest zapanować nad huśtawkami nastrojów, ale chyba już najwyższy czas, aby to zrobić.

Droga jest kręta i nie usłana różami. Będziesz się potykał, błądził, wracał do tych samych miejsc. I co z tego? Najważniejszy jest wysiłek, który podejmujesz- Twoja decyzja o Tym, ze chcesz znaleźć balans.

A teraz odpowiedz sobie na pytanie: „Czy ja tego tak naprawdę chcę?” , „Czy jestem gotowy na to, by podjąć trud i pożegnać się z manią i depresją?”

Jeśli tak, to już się możesz brać do roboty.

Uważnie przeczytaj z bliską ci osobą książki, o których wspomniałam i wykorzystaj wiedzę w nich zwartą na Twój użytek.

Zacznij już dziś.

I nie znajduj miliona wymówek.

Zawsze pod górkę i wiatr w oczy?

No cóż – nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Ale wyobraź sobie, że są ludzie, którzy cierpią na cukrzycę, tarczycę i inne choroby, które też są bardzo upierdliwe. Oni też tak jak Ty codziennie muszą przyjmować leki.

A czy zastanawiałaś się nad tym, że są też ludzie niepełnosprawni ruchowo- oni to dopiero mają przechlapane.

Więc przestań użalać się nad sobą, pytać „Dlaczego Ja?”.

Życie stawia przed nami wiele wyzwań, a TY staw im czoło.

Życzę Tobie i Twoim bliskim odwagi, siły i determinacji w drodze do Twojej remisji.

Jeśli chcesz możesz również liczyć na mnie.

Pięknego dnia i reszty życia.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD.

Fot.: Schwoaze