Magia?

Każda z nas ją w sobie ma!!!

Nie wierzysz?

A kto rano ma tę moc, że po dwóch machnięciach pędzlem, nałożeniu cienia do powiek i błyszczyku na usta z czupiradła zamienia się w prawdziwą piękność?

A umiesz jedną ręką smarować poranną bulkę masłem, o którym nikt inny, jak właśnie Ty musiał pamiętać, by wyciągnąć je poprzedniego dnia z lodówki, by nie było twarde jak skała następnego dnia, a drugą zalewać wrzątkiem herbatę tak, by papierek od „szczura” nie wpadł do kubka?

Potrafisz gnać z prędkością światła na wszystkich pomarańczowych światłach przez całą Twoją mieścinę po to, by Twoje dzieci nie spóźniły się do szkoły, mimo iż w domu stawałaś dosłownie na głowie i klaskałaś uszami, by wyszły „w miarę” punktualnie.

Masz dar przewidywania jakie najbardziej niemożliwe z niewykonalnych zadań wymyśli Twój szef? Mówią o Tobie, że „rzeczy niemożliwe załatwiasz od zaraz, cuda następnego dnia”?

Jedną ręką mieszasz gęsty sos beszamelowy, żeby się przypadkiem nie przypalił, drugą zaś przewracasz na skwierczącej patelni złociście zrumienione kotlety?

Tylko Ty potrafisz ugotować cztery dania dla trzech osób- nakarmić nie tylko swoje dzieci i męża, ale również siostrę, siostrzenicę, brata, bratanicę i innych Ci pokrewnych,  a także nawet tych całkiem niespokrewnionych, którzy po prostu ot tak przewinęli się przez Twój dom, ludzi. 

Idziesz do lumpeksu- wyciągasz totalną szmatę i okazuje się, że wyglądasz w niej bombowo- bo Ty to nawet w worku pokutnym wyglądasz pięknie?

Jesteś może też „królową faux pas” i „mistrzem ciętej riposty”?

Nie martw się nawet najlepszym się zdarza chlapnąć czasem w najbardziej nieodpowiednim momencie to, co Ci ślina akurat na język przyniesie, ale Twój promienny uśmiech sprawia, że po chwili ludzie zapominają o popełnionej przez ciebie gafie.

A z ripostą- no cóż tak to już jest , że najlepsze przychodzę gdzieś tak po trzech dniach.

Co Ty tam w sobie masz jeszcze takiego niezwykłego?

No oczywiście czarujący charakter.

Umiesz też latać na miotle jak nikt inny. Codziennie popierdalasz w te i s powrotem w myśl słynnego porzekadła „Przynieś, wynieś, pozamiataj, jak masz miotłę, to polataj”. No, a że biedna nie jesteś- na miotłę Cię stać- to sobie latasz. Z kuchni do salonu, z salonu do sypialni i s powrotem. No zajęliście jest się tak przelecieć. Od razu człowiek wiatru we włosy nabiera, tylko te muchy w zębach!!!! Nie masz ochoty na przekąski , ale co zrobić, nie ma co wybrzydzać trzeba jeść , co się akurat nadarzy.

Także przyjemne z pożytecznym!!! Małe sprzątanko i darmowa przekąska – zimny bufecik.

Kurze też umiesz powycierać najlepiej ze wszystkich, ale tego nie robisz, bo nie lubisz. Rzucasz magiczne zaklęcie, by były one niewidoczne- i to działa, w ogóle ich nie zauważasz- no nie ma!!!!

Prasować też akurat nie lubisz, to normalnie strzepujesz ciuchy mocno przed powieszeniem , a po wyciągnięciu z szafy i założeniu na siebie po prostu spryskujesz – odwieszą się na ciele. I luz!!!

Taka magiczna sztuczka.

Magiczne sztuczki wyprawiasz też gdzie indziej, ale niech to już pozostanie Twoją słodką tajemnicą.

I co?

Masz w sobie magię?

Całe mnóstwo!!!!

W ten magiczny (cholerny przedświąteczny) czas nie pozwól, by cokolwiek osłabiło Twój wewnętrzny urok. Codziennie rób się na bóstwo, przyrządzaj obłędne dania (skoro kucharki wyczarować nie wypada), dokonuj tych małych i większych cudów i najważniejsze – nie poddawaj się, bo masz w sobie ten CZAR!!!!

BIM SALA BIM

Czarującego dnia wam wszystkim Kochani życzę.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Khusen Rustamov