WIARA W DOBRO I W LUDZI

WIARA W DOBRO I W LUDZI

Każda historia jest inna

WIARA W DOBRO I W LUDZI

Zycie doświadcza nas nieraz. Śmierć bliskiego członka rodziny, utrata pracy, pobyt w szpitalu (w moim przypadku pięć razy i to w niebyle jakim tylko psychiatrycznym) i jeszcze znalazłoby się wiele, wiele innych spraw i rzeczy. Upadamy, podnosimy się i tak na przemian. Za każdym razem strzepując z siebie brudny kurz stajemy się coraz silniejsi. Uczymy się na naszych porażkach, błędach, niepowodzeniach tak wiele.

Jak wiele można nauczyć się na przestrzeni roku?

Za chwilę przyjdzie Nowy – 2024 rok a wraz z nim czas podsumowań tego, co dokonaliśmy i tego, co niestety nie można zaliczyć do naszych życiowych sukcesów. Dla mnie ten czas był niesamowitą podróżą, w której dowiedziałam się o sobie ogromnie wiele. Zdobyłam wiedzę o tym, jak bardzo jestem naiwna, jak bardzo jestem z jednej strony krucha, a z drugiej cholernie silna. Odważyłam się niejeden raz poszerzać swoją strefę komfortu i robić rzeczy, które kiedyś były dla mnie nieosiągalne. Z odwagą na przykład otwarłam własną działalność czego bałam się zrobić przez 10 lat!!!

Jednak najważniejsze, czego dowiedziałam się przez te 12 miesięcy to to, że na świecie obok ogromnego zła, niesprawiedliwości istnieje dobro. Dobro w sercach ludzi, którzy są przy Tobie, kiedy potrzebujesz tego najbardziej. Ludzi, którzy ofiarują nie tylko swoją obecność, czas i uwagę, ale także pomoc finansową, jeśli trzeba. A podkreślę, że w dzisiejszych czasach nie jest to wcale proste ani ewidentne.

Zawsze wierzyłam w dobro, bo sama uważam siebie za dobrego człowieka. Ufam, że jeśli ja pomagałam, to w przypadku, kiedy mnie podwinie się noga, to inni udzielą pomocy mnie. I to się sprawdziło. Moja wiara w dobro i w ludzi jest niezachwiana. Zdarzają się kanalie. Napotykam też na swojej drodze prawdziwych debili (nie bójmy się nazwać rzeczy po imieniu). Ludzi, którzy chcą Cię wykorzystać, tylko dlatego, że mogą. Wiedzą, że akurat masz słabszy moment więc jest to dla nich doskonała sytuacja do ataku. Niestety tacy też się zdarzają. Jednak jest ich zdecydowanie mniej niż tych, którzy nie odmówią, kiedy z zażenowaniem po raz kolejny prosisz. Prosić bowiem nie jest łatwo. Nie jest łatwo przyznać się do tego, że niestety nie radzisz sobie samodzielnie, że jesteś zdany na innych. Jednak przyznanie się do tego, że potrzebujesz wsparcia, moim zdaniem, jest również aktem odwagi. Jest to bowiem przekroczenie granic- granic, które istnieją w nas samych.

Powtórzę zatem: wiara w dobro i w ludzi jest we mnie niezachwiana. Wiem, bo za każdym razem przekonuję się o tym, że ludzi pomocnych jest więcej niż tych, którzy mącą i złorzeczą.

Może jest tak, że to my jesteśmy lustrem i lustrem są ludzie, którzy nas otaczają. Zatem jeśli my sami czynimy dobro, to otaczający nas ludzie są podobni do nas.

Najważniejsze jest to, że świat wcale nie schodzi na psy. Że jest nadzieja na to, że sytuacja się unormuje, a potem poprawi. Nadzieja na to, że los się odwróci i to potem ten, któremu niesie się pomoc będzie mógł odwdzięczyć się z nawiązką.

Ja już wiem jak i komu się odwdzięczę.

To mnie motywuje do działania. Wizja tego, że nadejdą takie dni, że moja wdzięczność będzie czymś więcej niż tylko słowem „dziękuję”.

Wdzięczność jest ważna i potrzebna, to jest jasne i zrozumiałe. Jednak jak wielką satysfakcję można wyciągnąć z tego, gdy możliwe jest podziękowanie komuś w sposób godny i spektakularny.

Przez trzy lata pracowałam w fundacji. Każdego dnia pomagałam innym. Każdy dzień zaczynałam od zrobienia przelewu na rzecz tejże fundacji. Zbierałam środki finansowe, usługi i produkty dla uczestników projektów. W życiu osobistym myślę, że też, jeśli mogłam, to dawałam.

Dziś staję po drugiej stronie… i to z pewnością nie jest fajne.

Jednak fajne i pokrzepiające jest to, że są wokół mnie ludzie- ludzie, którzy piszą, ludzie, którzy dzwonią. Tacy, którzy ofiarują worek ziemniaków i słoik ogórków. Dają swoją obecność, pokrzepienie emocjonalne, a także wspomagają dobrą radą. To wszystko niesamowicie się liczy. Bo gdy człowiek jest samotny w swoich trudnościach, to może się załamać. Mnie to nie grozi, bo stoi za mną mur ludzi. Fakt jest taki, że to ja ten mur zbudowałam. I jestem z tego dumna i bardzo mnie to cieszy.

Zatem dziś życzę Ci, aby wiara w dobro i ludzi nie umierała w Tobie nigdy oraz by mur wsparcia rozpościerał się za Tobą zawsze, gdy będziesz tego potrzebował/ potrzebowała.

Wszystkiego dobrego.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Lavrinenko

 

JAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACY

JAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACY

Każda historia jest innaJAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACYWitajcie, jak wiecie jestem Julka Małecka, pisarka i Praktyk Wyzdrowienia ChAD. Na moim blogu  dzielę się z Wami moją historią walki z Chorobą Afektywną Dwubiegunową, która jest jednym z typów zaburzeń...

czytaj dalej
CZEKAJĄC CZEKAM

CZEKAJĄC CZEKAM

Każda historia jest innaCZEKAJĄC CZEKAMJestem osobą niesamowicie punktualną. A może raczej niepunktualną, bo zawsze jestem na spotkaniach co najmniej dwadzieścia minut wcześniej. Kiedyś usłyszałam, że to nie jest dobre, bo ktoś może nie być gotowy w 100%. Nauczyłam...

czytaj dalej
SUPERMOCE

SUPERMOCE

Każda historia jest innaSUPERMOCEKażdy z nas ma jakieś supermoce. Jedni są megaskrupulatni, inni robią piękne grafiki, są też demony porządku, które dbają o to, aby w ich domu zawsze można było jeść z podłogi. Ja osobiście supermocy mam bardzo wiele i tak, jak jest...

czytaj dalej

DYLEMAT

DYLEMAT

Każda historia jest inna

DYLEMAT

Jestem dojrzałą kobietą. Kobietą, która swego czasu miała wielki dylemat- zostać czy odejść. Stety niestety życie wybrało za mnie. Czy jestem zadowolona z tego powodu? Ogromnie!!!

Przed podobnym dylematem do mojego staje dziś wiele kobiet.

ZOSTAĆ CZY ODEJŚĆ?

Ta decyzja jest niezmiernie trudna.

Kwestie związane z decyzją o pozostaniu w nieudanym związku czy odejściu są złożone i indywidualne, różniące się w zależności od sytuacji.

 

Przeważnie kobietom towarzyszy strach przed samotnością. Obawiają się one życia w pojedynkę po rozstaniu z partnerem, zwłaszcza jeśli związek trwał przez długi czas. Lęk przed brakiem wsparcia emocjonalnego i pozostaniem bez filaru, na którym można się oprzeć, to silny motywator, ku pozostaniu w toksycznym związku.

Kobieta, która stoi przed podjęciem jednej z najważniejszych w swoim życiu decyzji może również obawiać się presji i zobowiązań społecznych. Tradycje rodzinne, czy presja społeczeństwa są tak silne, że mogą sprawić, iż kobiety czują się zobowiązane do utrzymania związku pomimo trudności. Czasami obawa przed osądem otoczenia może wpływać na decyzje dotyczące utrzymywania trwającego latami marazmu lub jeszcze gorzej- zgody na to, że dzieje się naprawdę bardzo źle.

Nie sposób nie wspomnieć o wyświechtanym argumencie: „dla dobra dzieci”. Jeśli para ma dzieci, kobieta może zastanawiać się, czy rozstanie będzie dla nich korzystne. Strach przed wpływem rozwodu na dobrostan dzieci oraz obawa przed utratą stabilności finansowej i emocjonalnej dla rodziny może wpływać na jej decyzję. Jednak moim zdaniem ten sposób myślenia nie do końca jest logiczny. Bo przecież trwanie w związku, gdzie cierpią WSZYSCY- i partnerzy, i dzieci, które są świadkami kłótni, cichych dni itd. nie jest korzystne dla nikogo. Dzieci wynoszą nieprawidłowe schematy postępowania z domu i powielają je w swoich związkach. Zatem warto się dobrze zastanowić czy czasem dla dobra dzieci nie lepiej właśnie pożegnać się z osobą, która rani wszystkich.

Ogromnym problemem, który przeszkadza kobietom wziąć sprawy w swoje ręce i z odwagą zacząć nowe życie, to z pewnością niska samoocena i brak pewności siebie. Te czynniki mogą wynikać z faktu, iż osoba, która przez lata była poniżana, niekochana, zdradzana, bita lub nadużywana traci wiarę w siebie i swoje możliwości. No bo jak ma być pewna siebie, skoro jej najbliższa osoba, z którą spędza 24 godziny na dobę tłamsi ją w każdej kwestii. Wątpi zatem, czy zasługuje na lepsze życie, zdrowszy związek, a to niezmiernie utrudnia podjęcie decyzji o zmianie.

Wiele niewiast oszukuje też same siebie. Cały czas mając nadzieję na poprawę sytuacji. Niektóre kobiety trwają w związku, bo usilnie wierzą, że partner się zmieni, a sytuacja się poprawi. Partner obiecuje poprawę, ale brak rzeczywistych działań. Kobiety oszukują się same, a porażka życiowa tylko się pogłębia powodując coraz większe poczucie beznadziei i frustracji.

Trzeba jednak mieć na względzie, że każda sytuacja jest unikalna, a te dylematy mogą się różnić w zależności od indywidualnych doświadczeń i okoliczności życiowych. W przypadku trudności podjęcia decyzji warto rozważyć wsparcie terapeutyczne, które może pomóc zrozumieć własne potrzeby i podjąć najlepszą decyzję dla swojego dobra.

A ja dziś mocno zastanawiam się nad tym, co gorsze- partner alkoholik taki, który po całym domu chowa puste butelki? Czy może dziwkarz, który śmieje się w twarz, gdy po raz setny złapiesz go na zdradzie?

I taka i taka sytuacja jest trudna. Czy można w ogóle je do siebie porównać? Cierpienie obydwóch kobiet jest ogromne. Jak się wydostać ze związków, w których szacunek i miłość już dawno umarły? A w ich miejsce pojawiły się albo wóda albo inne kobiety.

W przypadku męża alkoholika głównym problemem jest uzależnienie od alkoholu, co może prowadzić do różnych problemów zdrowotnych, psychicznych i społecznych.

Natomiast w sytuacji, gdzie partner notorycznie zdradza, głównym wyzwaniem jest zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w związku.

Jaki to ma wpływ na relacje?

W pierwszym przypadku problem alkoholizmu może wpływać na codzienne funkcjonowanie rodziny, relacje między partnerami, a także na bezpieczeństwo i dobrostan dzieci.

 Natomiast zdrady mogą prowadzić do złamania zaufania, zranienia emocjonalnego i wprowadzenia niezdrowych dynamik w związek.

Co jest podobnego w tych dwóch sytuacjach?

W obu przypadkach konieczne jest podjęcie decyzji. Zarówno kobieta z mężem alkoholikiem, jak i ta zdradzana, muszą stanąć przed koniecznością podjęcia trudnych decyzji dotyczących dalszej przyszłości swojego związku.

Obydwie kobiety wymagają również ogromnego wsparcia- sytuacje są trudne emocjonalnie, potrzebują pomocy zarówno od bliskich, jak i potencjalnie profesjonalnych terapeutów czy grup wsparcia.

Czy alkoholizm i zdrady są podstawą do tego, by odejść?

Jeśli w związku dojdzie do tego, że w końcu partnerzy zaczną się odpowiednio komunikować, to może jest jakaś nadzieja. W obu przypadkach bowiem kluczowe jest otwarte, szczere i empatyczne komunikowanie się między partnerami. To może być pierwszy krok w kierunku zrozumienia problemu i poszukiwania rozwiązań.

Niezbędne jest także wsparcie zewnętrzne. Obydwie opisane przeze mnie kobiety mogą skorzystać z pomocy grup wsparcia dla osób doświadczających podobnych sytuacji. Mogą to być grupy dla osób z partnerami alkoholikami lub dla osób doświadczających zdrad.

Moim zdaniem konieczna jest terapia dla par. Jeśli jedna z osób nie zgadza się na takie rozwiązanie, to oznacza, że jej nie zależy. I jest to podstawą do poważnego zastanowienia się nad opcją odejścia. Wspólna terapia bowiem może pomóc zrozumieć korzenie problemów i pracować nad ich rozwiązaniem.

I najważniejsze: należy ustanowić granice. Granice i zobowiązania pomogą zabezpieczyć dobro obu stron. To może wymagać pewnych zmian w zachowaniu obu partnerów.

Zatem co uczynić z dylematem?

Zostać czy odejść?

Ratować strzępki związku czy spierdalać jak najdalej?

Nie odpowiem Ci na to pytanie. Sama/ sam sobie musisz zrobić rachunek sumienia lub przeanalizować Twoją sytuację.

Ale wiesz co jest według mnie najważniejsze?

To, abyś nie obudziła się/ nie obudził się pewnego dnia z ręką w nocniku.

Nie ważne wcale czy Twój partner chleje na umór czy też zdradza Cię na prawo i lewo. Robi Ci krzywdę i już. A Ty jesteś kreatorem swojego życia. I może to banalne, ale to Ty podejmujesz decyzje- oczywiście, że są one niezmiernie trudne. Jednak lepiej podjąć je zawczasu niż marnować sobie kolejne lata życia.

Nie pozwól, by życie zdecydowało za Ciebie.

Życzę Ci odwagi i wiary bez względu na to, jaką decyzję podejmiesz.

Dobrego dnia.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: RachH

JAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACY

JAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACY

Każda historia jest innaJAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACYWitajcie, jak wiecie jestem Julka Małecka, pisarka i Praktyk Wyzdrowienia ChAD. Na moim blogu  dzielę się z Wami moją historią walki z Chorobą Afektywną Dwubiegunową, która jest jednym z typów zaburzeń...

czytaj dalej
CZEKAJĄC CZEKAM

CZEKAJĄC CZEKAM

Każda historia jest innaCZEKAJĄC CZEKAMJestem osobą niesamowicie punktualną. A może raczej niepunktualną, bo zawsze jestem na spotkaniach co najmniej dwadzieścia minut wcześniej. Kiedyś usłyszałam, że to nie jest dobre, bo ktoś może nie być gotowy w 100%. Nauczyłam...

czytaj dalej
SUPERMOCE

SUPERMOCE

Każda historia jest innaSUPERMOCEKażdy z nas ma jakieś supermoce. Jedni są megaskrupulatni, inni robią piękne grafiki, są też demony porządku, które dbają o to, aby w ich domu zawsze można było jeść z podłogi. Ja osobiście supermocy mam bardzo wiele i tak, jak jest...

czytaj dalej

SAMODZIELNI RODZICE- CIENIE I BLASKI

SAMODZIELNI RODZICE- CIENIE I BLASKI

Każda historia jest inna

SAMODZIELNI RODZICE

CIENIE I BLASKI

Dziś opowiem Wam dwie historie.

Pierwszą o niezłomnym Piotrze i drugą o walecznej Annie.

W pewnym polskim miasteczku. Gdzieś tam, gdzie przyroda zachwyca swoimi urokami mieszkał Piotr. Życie mężczyzny niespodziewanie wywróciło się do góry nogami, gdy opiekę nad malutką córeczką, Karoliną, musiał przejąć sam. Matka dziewczynki zdecydowała się opuścić rodzinę, pozostawiając Piotra w nowej roli.

 

Początki były trudne, ale mężczyzna z determinacją podjął się wyzwania. Codziennie wstawał o świcie, gotował śniadanie dla Karoliny, a potem przygotowywał ją do przedszkola. Jego dni były wypełnione zabawami, radosnymi śmiechami i wspólnym odkrywaniem świata. Piotr nie tylko zdobył umiejętność gotowania pysznych posiłków, ale również nauczył się, jak zawiązać doskonały kucyk na włosach swojej córki.

 

W miarę jak czas mijał, a Karolina rosła, Piotr stawał się ekspertem w wielu dziedzinach. Jego samotne ojcostwo nie tylko ukształtowało go jako opiekuna, ale również jako wyjątkową postać w społeczności. Zawsze obecny na szkolnych przedstawieniach, zawodach sportowych i wywiadówkach, zyskał szacunek i wsparcie rodziców innych dzieci.

 

Najtrudniejsze momenty przekształciły się w silne więzi między ojcem a córką. Z każdym dniem ich relacja stawała się mocniejsza. Piotr nauczył Karolinę wartości odwagi, samodzielności i szacunku. Razem przezwyciężyli trudności, znaleźli radość w prostych chwilach i zbudowali dom pełen miłości i zrozumienia.

 

Jednego dnia, gdy Karolina miała już kilkanaście lat, spojrzała na swojego ojca z podziwem i wdzięcznością. Piotr, mimo początkowych trudności, odnalazł sens życia jako samotny tata. Jego opowieść stała się inspiracją dla wielu, dowodząc, że miłość i poświęcenie są najważniejsze, niezależnie od tego, kto trzyma ster w jednej ręce.

 

Jakie przeciwności musiał pokonać Piotr, by stać się wzorem dla innych?

Przede wszystkim musiał poradzić sobie z brakiem wsparcia emocjonalnego. Samodzielne macierzyństwo oznaczało brak stałego partnera do udziału w codziennych wyzwaniach i radościach związanych z wychowywaniem dziecka.

 

Dodatkowo borykał się również, mimo tego, że był mężczyzną, z trudnościami finansowymi.  Opieka nad dzieckiem, utrzymanie domu i pokrywanie wszelkich kosztów okazały się dla niego niezmiernie trudne.

Odczuł też mocno brak czasu dla siebie. Samodzielne macierzyństwo bowiem często oznacza, że rodzic musi poświęcić większość swojego czasu i energii dziecku. Nie miał więc czasu na własne potrzeby czy rozwijanie własnych zainteresowań.

Nie mógł też z nikim podzielić się obowiązkami. Musiał radzić sobie sam. Tak jak i sam również musiał podejmować wszystkie, czasem wcale niełatwe decyzje.

W innym mieście żyła kobieta o imieniu Anna. Jej życie, podobnie jak Piotra, także uległo radykalnej zmianie.  Po wielu latach starań urodziła córkę, Marię. Niestety, los sprawił, że jej partner zdecydował się odejść, zostawiając Annę z trudną decyzją i pełnym sercem do wypełnienia nowej roli – samodzielnej matki.

 

Anna, silna i zdeterminowana kobieta, postanowiła podjąć się wyzwania wychowywania dziecka na własną rękę. Jej dni były pełne trudów, ale również radości płynącej z obserwowania pierwszych kroków Marii, jej uśmiechu i rozwoju. Anna nauczyła się radzić sobie z codziennymi obowiązkami, równoważąc pracę zawodową i opiekę nad córką.

 

Choć samotne macierzyństwo przyniosło wiele trudności, Anna odnajdywała radość w drobnych chwilach życia. Z czasem zbudowała solidną sieć wsparcia wśród przyjaciół, rodziny i sąsiadów. Wspólnie pomagali sobie w trudnych chwilach, a Anna dowiedziała się, jak ważne jest dzielenie się obowiązkami i emocjonalnym wsparciem.

 

Maria, rosnąc u boku silnej matki, szybko nabierała pewności siebie i zapału do życia. Anna starała się przekazać córce wartości takie jak odwaga, wytrwałość i samodzielność. Razem eksplorowały otaczający je świat, odkrywały nowe miejsca i tworzyły wspomnienia, które z czasem stały się fundamentem silnej więzi między nimi.

 

Gdy Maria dorastała, Anna była dumna ze wszystkich osiągnięć córki. Zrozumiała, że choć droga samotnej matki może być trudna, to przynosi niezwykłe nagrody. Maria, inspirowana matczyną siłą, kroczyła w świat jako młoda kobieta, gotowa na wyzwania, które stawia przed nią życie.

 

Historia Anny i Marii zatem jest dowodem na to, że samotne macierzyństwo może być pełne miłości, radości i wzajemnego wsparcia. To opowieść o sile kobiety, która nie tylko pokonała trudności, ale także zbudowała piękne życie dla siebie i swojej córki.

Co w takim razie wniosło samodzielne macierzyństwo do życia Anny?

Bez wątpienia była to niezależność i autonomia. Samodzielne macierzyństwo dało kobiecie pełną wolność w podejmowaniu decyzji dotyczących wychowania dziecka. Matka miała pełną kontrolę nad swoim życiem rodzinnym i mogła kształtować ścieżkę rozwoju zarówno dla siebie, jak i dla swojego dziecka.

Jej więź z Marią była bardzo silna. Ponieważ była główną opiekunką dziewczynki nawiązała z nią bardzo bliską relację.

Umocniła w sobie też silną postawę i determinację oraz odporność. Radzenie sobie z wyzwaniami życiowymi bez wsparcia partnera wzmocniło psychiczną odporność i umiejętność rozwiązywania problemów.

Te dwie historie, Piotra i Anny, ukazują, jak samodzielne rodzicielstwo może stanowić wyzwanie, ale także być źródłem siły, miłości i wzajemnego wsparcia. Oba przypadki pokazują, jak mężczyzna i kobieta, stając się samotnymi rodzicami, potrafią przekształcić trudności w wartościowe doświadczenia.

 

W przypadku Piotra, samotne ojcostwo rozpoczęło się, gdy musiał samodzielnie wychowywać córkę Karolinę. Pomimo trudności finansowych, braku wsparcia emocjonalnego i braku czasu dla siebie, Piotr podjął się tego wyzwania z determinacją. Jego relacja z córką rozwijała się, stając się źródłem inspiracji dla innych. Pokonał trudności, stał się ekspertem w wielu dziedzinach i zyskał szacunek społeczności.

 

Podobnie Anna, samodzielna matka, odnalazła się w nowej roli po odejściu partnera. Jej życie pełne było trudów, ale również radości płynącej z obserwowania rozwoju córki Marii. Anna, podobnie jak Piotr, zbudowała solidną sieć wsparcia i przekazała córce wartości samodzielności i odwagi. Jej historia stała się inspiracją dla innych samodzielnych matek.

 

Obie historie pokazują, że samodzielne rodzicielstwo może przynieść wiele wyzwań, ale również umocnić więzi rodzinne, rozwijać siłę charakteru i prowadzić do osobistego rozwoju. Ostatecznie, zarówno Piotr, jak i Anna, odnaleźli sens życia jako samotni rodzice, dowodząc, że miłość i poświęcenie są najważniejsze, niezależnie od tego, czy jest się samemu czy we dwoje.

Czasem życie stawia przed nami trudności, ale każda historia samodzielnego rodzica to dowód na to, że można pokonać wszelkie wyzwania.  Dziel się tą inspiracją i wspieraj innych w ich życiowej podróży!

Julia Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Pixaby

 

 

 

 

JAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACY

JAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACY

Każda historia jest innaJAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACYWitajcie, jak wiecie jestem Julka Małecka, pisarka i Praktyk Wyzdrowienia ChAD. Na moim blogu  dzielę się z Wami moją historią walki z Chorobą Afektywną Dwubiegunową, która jest jednym z typów zaburzeń...

czytaj dalej
CZEKAJĄC CZEKAM

CZEKAJĄC CZEKAM

Każda historia jest innaCZEKAJĄC CZEKAMJestem osobą niesamowicie punktualną. A może raczej niepunktualną, bo zawsze jestem na spotkaniach co najmniej dwadzieścia minut wcześniej. Kiedyś usłyszałam, że to nie jest dobre, bo ktoś może nie być gotowy w 100%. Nauczyłam...

czytaj dalej
SUPERMOCE

SUPERMOCE

Każda historia jest innaSUPERMOCEKażdy z nas ma jakieś supermoce. Jedni są megaskrupulatni, inni robią piękne grafiki, są też demony porządku, które dbają o to, aby w ich domu zawsze można było jeść z podłogi. Ja osobiście supermocy mam bardzo wiele i tak, jak jest...

czytaj dalej

JAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACY

JAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACY

Każda historia jest inna

JAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACY

Witajcie, jak wiecie jestem Julka Małecka, pisarka i Praktyk Wyzdrowienia ChAD. Na moim blogu  dzielę się z Wami moją historią walki z Chorobą Afektywną Dwubiegunową, która jest jednym z typów zaburzeń afektywnych dwubiegunowych. To schorzenie psychiczne, które charakteryzuje się naprzemiennymi stanami depresji i manii lub hipomanii. Nie jest to łatwa choroba, ale można nie tylko nauczyć się z nią żyć, ale i również cieszyć się z tego, co nas otacza. Dzisiaj chciałabym poruszyć temat pracy, który często pojawia się na forach internetowych dla osób z ChAD i ich bliskich.

Czy z ChAD można normalnie pracować?

To pytanie zadaje sobie wiele osób, które otrzymały diagnozę ChAD lub podejrzewają, że mogą mieć to schorzenie. Moja odpowiedź brzmi: nie, nie można normalnie pracować. Można za to pracować wyjątkowo! Dlaczego? Ponieważ osoby z ChAD mają w sobie ogromny potencjał, który wynika z ich nieprzeciętnego intelektu, kreatywności, wrażliwości i pasji. Te cechy sprawiają, że są one bardzo zdolnymi i wartościowymi pracownikami. Przykładem tego jest wiele znanych i cenionych osób z ChAD, takich jak pisarze, artyści, naukowcy czy politycy. A także ja sama i wiele kobiet, które znam i które żyją z Chorobą Afektywną Dwubiegunową.

Moje wykształcenie i doświadczenie zawodowe pozwalają mi na zajmowanie się różnymi dziedzinami i wykonywanie wielu zadań. Jestem kobietą pracującą i żadnej pracy się nie boję. Jeśli masz zdrowe ciało i umysł, to możesz nauczyć się i zrobić wszystko, co zaplanujesz. Ważne jest tylko, czy tego chcesz.

Jak pokonać lęk i ograniczenia?

Wiadomo, że nie zawsze jest łatwo wyjść ze swojej strefy komfortu i robić coś, czego nie lubimy, czego się boimy, czego nie umiemy lub czego uważamy, że nie potrafimy. Ja też miałam takie momenty, kiedy czułam się niepewnie i zniechęcona. Na przykład, gdy musiałam wykonywać “zimne telefony” do potencjalnych klientów. Nienawidziłam tego, bałam się, myślałam, że nie umiem. Ale po kilkudziesięciu takich rozmowach odkryłam, że jestem w tym dobra. Wystarczyło tylko odpowiednio się przygotować i dać sobie szansę.

A Ty? Czy boisz się? Czy myślisz, że sobie nie poradzisz? A może uważasz, że nie jesteś wart tej pracy, tych pieniędzy? Bo tak Cię nauczono w domu, że nie zasługujesz na to, żeby być bogatym i szczęśliwym człowiekiem. Nie daj się temu. Nie wierz w to. Nie pozwól, żeby to Cię ograniczało.

Nie mówię, żebyś żył w iluzji, że wszystko jest wspaniale, gdy Twoja sytuacja jest trudna. Ale wiem, że nikt inny nie zmieni Twojego życia za Ciebie. Mimo przeciwności losu, to tylko Ty możesz sobie z nimi poradzić lub nie. Cała odpowiedzialność leży w Twoich rękach. Możesz się smucić, złościć i wątpić – i to jest normalne. Ale tylko przez pewien czas. Potem warto wziąć się w garść i zrobić to, co do Ciebie należy.

Jak działać i nie poddawać się?

Jestem kobietą pracującą i żadnej pracy się nie boję. Nie poddaję się łatwo. Nie rezygnuję z marzeń. Nie zatrzymuję się na przeszkodach. Próbuję, testuję, eksperymentuję, szukam rozwiązań. Pukam do każdych drzwi. Jak mnie nie wpuszczają, to wchodzę oknem. Tam, gdzie diabeł nie może, tam mnie pośle?

Czy masz w sobie tyle siły? Czy masz w sobie tyle determinacji? Oczywiście, że przychodzą chwile zwątpienia, ale to tylko chwile. Nie daj się im. Nie poddawaj się. Nie rezygnuj. To działanie daje Ci wewnętrzny spokój i poczucie, że masz wpływ na swoje życie.

Upadłeś? Powstań! Ile razy? Tyle, ile będzie trzeba! Każdy z nas coś ma. ChAD? Schizofrenia? Jeszcze inne problemy? No cóż, nic z tym nie zrobisz. Jedyne, co możesz, to się pogodzić, zaakceptować diagnozę, brać regularnie leki i żyć. Żyć pełnią, korzystać, robić to, co umiesz najlepiej. Starać się codziennie być coraz lepszym człowiekiem. Dla siebie i dla innych.

Na moim blogu opowiadam o mojej walce z Chorobą Afektywną Dwubiegunową i o tym, jak żyć z nią pełnią życia. Wiem, że nie jest to łatwe, ale wiem też, że jest to możliwe. Dlatego napisałam e-book “Ja się nie chowam jestem ChaDowa”, w którym dzielę się z Tobą moją historią i moją drogą do uzdrowienia. Znajdziesz w nim wiele rad i wskazówek, jak radzić sobie z ChAD i jak pomagać osobom z ChAD. Pokazuję też, że ChAD to nie wyrok, a szansa na lepsze życie. Może on Ci dać siłę i motywację do zmiany swojej sytuacji.

E-book jest dostępny do pobrania za darmo na mojej stronie. Wystarczy, że podasz swój adres e-mail, a otrzymasz link do pliku.

Nie zwlekaj, pobierz go już dziś i zacznij swoją podróż do zdrowia i szczęścia.

Ale to nie wszystko. Jeśli chcesz porozmawiać ze mną osobiście i uzyskać dodatkowe wsparcie, zapraszam Cię na moje rozmowy wspierające. To indywidualne sesje online lub telefoniczne, na których możemy porozmawiać o Twoich problemach, emocjach, planach i celach. Pomogę Ci znaleźć Twoje mocne strony, pokonać lęki i ograniczenia, zbudować pewność siebie i poczucie własnej wartości. Razem stworzymy plan działania, który pomoże Ci osiągnąć to, co chcesz. Rozmowy wspierające są płatne.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o moim e-booku lub o moich rozmowach wspierających, zapraszam Cię na moją stronę lub na mój profil na Facebooku. Tam znajdziesz więcej informacji i kontakt ze mną. Nie czekaj, skorzystaj z mojej oferty i zacznij żyć z ChAD i nie bać się pracy. Nie chowaj się, bądź ChaDowa!

A na koniec powiem Ci, że JESTEŚ PIĘKNA/ PIĘKNY TAKI, JAKI JESTEŚ!!! I poradzisz sobie ze wszystkim – prędzej czy później.

Dobrego dnia – z wiarą w siebie i swoje możliwości.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Julia Małecka

JAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACY

JAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACY

Każda historia jest innaJAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACYWitajcie, jak wiecie jestem Julka Małecka, pisarka i Praktyk Wyzdrowienia ChAD. Na moim blogu  dzielę się z Wami moją historią walki z Chorobą Afektywną Dwubiegunową, która jest jednym z typów zaburzeń...

czytaj dalej
CZEKAJĄC CZEKAM

CZEKAJĄC CZEKAM

Każda historia jest innaCZEKAJĄC CZEKAMJestem osobą niesamowicie punktualną. A może raczej niepunktualną, bo zawsze jestem na spotkaniach co najmniej dwadzieścia minut wcześniej. Kiedyś usłyszałam, że to nie jest dobre, bo ktoś może nie być gotowy w 100%. Nauczyłam...

czytaj dalej
SUPERMOCE

SUPERMOCE

Każda historia jest innaSUPERMOCEKażdy z nas ma jakieś supermoce. Jedni są megaskrupulatni, inni robią piękne grafiki, są też demony porządku, które dbają o to, aby w ich domu zawsze można było jeść z podłogi. Ja osobiście supermocy mam bardzo wiele i tak, jak jest...

czytaj dalej

CZEKAJĄC CZEKAM

CZEKAJĄC CZEKAM

Każda historia jest inna

CZEKAJĄC CZEKAM

Jestem osobą niesamowicie punktualną. A może raczej niepunktualną, bo zawsze jestem na spotkaniach co najmniej dwadzieścia minut wcześniej. Kiedyś usłyszałam, że to nie jest dobre, bo ktoś może nie być gotowy w 100%. Nauczyłam się więc docierać dokładnie o umówionej godzinie. Ale wcześniej czekam gdzieś w pobliżu, w kawiarni albo w samochodzie. I co robię w tym czasie? NIC.

Czekając czekam.

W moim życiu jest tyle zajęć, że kiedy mam okazję nic nie robić, być sama ze sobą i swoimi myślami, cieszyć się chwilą spokoju, to korzystam z tego.

A czy ja w życiu czekam?

Zdecydowanie NIE!!!

Działam, działam, działam od świtu do zmierzchu.

Bo przecież są dzieci, praca, dom… I czasem coś się nie układa i trzeba znaleźć nowe rozwiązanie.

Czy mam siłę i pomysły na te działania? Jakoś daję radę. Okazuje się, że wrodzona inteligencja pomaga, a wyćwiczona pomysłowość też nie przeszkadza.

A Ty?

Jak żyjesz? Pędzisz przez życie z planem na każdą chwilę? Czy może tkwisz w rutynie i brakuje Ci motywacji do zmian?

Mieć plany, marzenia, cele – to ważne i piękne. Ale prawda jest taka, że najpierw trzeba uporać się z podstawowymi sprawami, z rzeczywistością dookoła. Można śnić o Malediwach i myśleć jak się tam dostać, ale jeśli chcesz zadbać o to, co najważniejsze, to musisz skupić się na TU I TERAZ. Rozwiązać bieżącą sytuację, a potem planować dalsze kroki. Nie mówię, że nie można mieć marzeń. Oczywiście, że trzeba je mieć, bo bez nich życie byłoby szare i smutne.

Ale ja CZEKAJĄC CZEKAM.

Dlaczego?

Bo rzadko mam czas na odpoczynek i relaks. Na nic nierobienie, nic nie myślenie, bycie wolną w myślach i czynach.

Można działać i czekać. To ma sens. Bo działając według sensownego planu można jednocześnie realizować inne rzeczy, które zbliżają nas do tego, o czym marzymy.

Co pomaga?

PRAGNIENIE!!!

Jak się bardzo chce, to można. (nawet jak nie wypada ????)

Czy potrafisz więc wywołać w sobie tak wielką chęć, by ją spełnić?

Przeszkody się pojawiają – to normalne. Ważne jest jak sobie z nimi radzimy. Błędy też się zdarzają. Czy uczymy się z nich? Czy popełniamy je tylko raz, podnosimy się i idziemy dalej?

Nie poddawaj się. A jak masz czas, to CZEKAJĄC CZEKAJ.

Jak mówi Jacek Walkiewicz: „Jak się przewrócę to się podniosę. A jak się nie podniosę to sobie poleżę. Zaufanie do siebie nie jest tym samym co wiara w siebie. Zaufanie do siebie wynika z doświadczenia.”

A Ty?

Masz zaufanie do siebie?

Masz tę wiarę opartą na Twoim doświadczeniu? Wierzysz w to, że skoro poradziłeś sobie tysiąc razy to poradzisz sobie też po raz tysiąc pierwszy?

Ja CZEKAJĄC CZEKAM, bo czasem nie mam innego wyjścia. Czasem nie mam wpływu na sytuacje. Nie mam wpływu na to co myślą, mówią i robią inni ludzie. Ludzie nie zawsze mądrzy, nie zawsze dobrzy, nie zawsze uczynni.

Ale wiesz co?

C…j z tym!!!

Najwyżej sobie poleżę…

Lubisz leżeć? Pewnie nie na ziemi, w błocie, ubrudzona. Nie przejmuj się. Takie chwile miną. Już raz byłam w sytuacji, w której ktoś powiedział mi: „Nie przejmuj się. Wiem, że teraz moje słowa mogą Cię zdenerwować, ale uwierz mi zły czas minie i docenisz to doświadczenie. Wszystko się jeszcze odmieni i spojrzysz za siebie z dumą, że przez to przeszłaś.” I tak faktycznie było. Przeszłam to!!!!

Ilekroć w moim życiu pojawiają się mało komfortowe sytuacje przypominam sobie te słowa. Wiem, jak to jest brać jedzenie z CARITAS’u, wiem, jak to jest zarabiać 800zł a 700zł płacić za wynajem mieszkania. Wychowywać samotnie małe dziecko i usłyszeć, że ktoś na Ciebie donosi do opieki społecznej, że się nim nie zajmujesz, podczas gdy ty nie tylko pracujesz, ale jeszcze kończysz studia. Słabo? Tak było. I wyszłam z tego. Było jeszcze kilka innych trudnych sytuacji. Dałam radę? Dałam!!!

I jeszcze nieraz poradzę sobie!!!

Jeśli jesteś zdiagnozowany/zdiagnozowana wiesz o tym jak „fajnie” jest w szpitalu psychiatrycznym…. Byłam w takich 5 razy!!! Dałam radę? Dałam!!! Za każdym razem stając się silniejsza, mądrzejsza i …. Cwańsza.

Każde doświadczenie czegoś nas uczy. Czasem dłużej, czasem krócej. Nieraz mogłoby się nam wydawać, że trwa to w nieskończoność, że nagromadzenie niefortunnych zdarzeń jest tak ogromne, że przygniata nas już ich mnogość. Wtedy…. obejrzyj się dokoła i po prostu poproś o pomoc. Pamiętaj to nie wstyd.

Piszę o tym, że jestem taka silna, taka zaradna i taka wspaniała, ale prawda jest taka, że gdyby nie moje siostry, mój szwagier, moja rodzina, przyjaciółki i wszyscy bliscy mi ludzie, to pewnie byłoby mi makabrycznie trudno.

I dziś tak jest….

Dziękuję zatem wszystkim, którzy przy mnie są.

Wspominając o moich różnych kolejach losu pamiętaj, że napisałam e-book “Ja się nie chowam jestem ChaDowa”, który jest dostępny do pobrania na mojej stronie. W nim opowiadam o mojej historii i mojej drodze do uzdrowienia. W nim dzielę się moimi radami i wskazówkami dla innych osób z ChAD i ich bliskich. W nim pokazuję, że ChAD to nie wyrok, a szansa na lepsze życie.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o moim e-booku lub o mnie samej, zapraszam Cię na moją stronę lub na mój profil na Facebooku. Tam znajdziesz więcej informacji i kontakt ze mną.

Dziś życzę Ci dużo, dużo SIŁY a także…. Okazji ku temu, by CZEKAJĄC CZEKAĆ.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Kalina Alabrudzińska

 

JAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACY

JAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACY

Każda historia jest innaJAK ŻYĆ Z ChAD I NIE BAĆ SIĘ PRACYWitajcie, jak wiecie jestem Julka Małecka, pisarka i Praktyk Wyzdrowienia ChAD. Na moim blogu  dzielę się z Wami moją historią walki z Chorobą Afektywną Dwubiegunową, która jest jednym z typów zaburzeń...

czytaj dalej
CZEKAJĄC CZEKAM

CZEKAJĄC CZEKAM

Każda historia jest innaCZEKAJĄC CZEKAMJestem osobą niesamowicie punktualną. A może raczej niepunktualną, bo zawsze jestem na spotkaniach co najmniej dwadzieścia minut wcześniej. Kiedyś usłyszałam, że to nie jest dobre, bo ktoś może nie być gotowy w 100%. Nauczyłam...

czytaj dalej
SUPERMOCE

SUPERMOCE

Każda historia jest innaSUPERMOCEKażdy z nas ma jakieś supermoce. Jedni są megaskrupulatni, inni robią piękne grafiki, są też demony porządku, które dbają o to, aby w ich domu zawsze można było jeść z podłogi. Ja osobiście supermocy mam bardzo wiele i tak, jak jest...

czytaj dalej