Piękną jesień mamy tego lata.

Ale narzekać nie zamierzam i choć pokładam się non stop, to wcale mi nie przeszkadza taka pogoda.

Dlaczego?

Dlatego, że po pierwsze, gdy pilnie pracuje nie jest mi żal, że za oknem słońce świeci a ja za….dam.

A po drugie deszczowe dni sprzyjają zanurzaniu nosa w książkach co zdecydowanie uwielbiam.

My Polacy lubimy sobie ponarzekać na politykę, złe samopoczucie i……. no właśnie przede wszystkim na niesprzyjającą aurę.

Upał źle, pada źle, wieje jeszcze gorzej no najlepiej wyemigrować i cieszyć się słońcem w Anglii i chłodem w Hiszpanii.

Ale wiecie co?

Ja uwielbiam ten nasze narodowe malkontenctwo.

To ono jest główną przyczyną dla której mieszkam w Polsce a nie gdzie indziej.

Śmieszy mnie to i rozczula.

Choć sama jestem optymistką i nie skarżę się na rzeczy i sprawy, na które wpływu nie mam, to lubię sobie posłuchać jak moi ziomale przejmują się tymi drobnostkami.

Zamiast cieszyć się z tego, że są zdrowi, mają piękne i zdolne dzieci, domy, pracę i szczęśliwe życie narzekają na pogodę. No tak na coś muszę, bo przecież to leży w ich narodowej naturze.

I dobrze!!!

O wiele to lepsze niż np. hiszpańska „manniana” , która mnie osobiście totalnie irytuje. W tym kraju nie da zrobić się prawie nic ponieważ wszyscy wszystko przenoszą na dzień następny i w ten sposób nigdy nic nie zostaję wypełnione, bo manniana nigdy się nie kończy, a Hiszpanie mają to po prostu gdzieś. Słonce świeci, w środku dnia sjesta, pod koniec fiesta i czym tu się przejmować?

Podczas, gdy my- pracowite mróweczki- zap….my  zanim jeszcze ktokolwiek nam powie cokolwiek ma zostać zrobione ha ha ah.

Oczywiście generalizuję i odwołuję się do stereotypów, ale trochę mieszkałam w Hiszpanii i wierzcie mi, że to podejście do życia dla mnie, jako osoby skrupulatnej i obowiązkowej było totalnie roz….dalające.

Kocham zatem swoją ojczyznę i jej mieszkańców.

I co z tego, że lata ni ma.

Jest za to jesień.

Nie ponosisz sobie pięknych, nowiutkich złotych sandałków na koturnie?

No i trudno się mówi.

Możesz natomiast zaopatrzyć się w kurtkę przeciwdeszczową i kalosze i mieć wszystko w d…pie.

A jeszcze lepiej kup sobie strój płetwonurka i z dumą przechadzaj się w deszczu leśnymi dróżkami.

Oj chyba przesadziłam.

Wyobraźnia poszła ciutkę za daleko (to wszystko przez te książki ha ha ha).

Ale tak naprawdę wszystko zależy tylko od nas naszego nastawienia, inwencji twórczej i odwagi.

A narzekactwo?

Pielęgnujmy je, ale po cichu.

Natomiast na glos pokazujmy światu, że mamy jaja i nie straszny nam deszcz i wichura.

Przecież z cukru nie jesteśmy, a parasole też nie stanowią towaru deficytowego.

Korzystajmy póki możemy, bo nigdy nie wiadomo czy jakiś głupek na górze znowu nie wymyśli, żeby zamknąć nam parki, lasy i inne miejsca do których możemy się udać, aby nabrać wdech i wydech.

A taki oddech w codziennym życiu jest niezmiernie ważny.

Jeśli siedzisz większość dnia przy biurku, tak jak ja, to uwierz mi, że krótki spacer w Twoim życiu może zdziałać cuda.

To właśnie obok książek spacery są tym, co kocham najbardziej.

Lubię wywietrzyć sobie łeb i dotlenić płuca.

Często też ze sobą zabieram któregoś z moich synów.

W ten sposób mamy czas tylko dla siebie.

Wtedy właśnie dowiaduję się najciekawszych rzeczy- w przypadku młodszego niestworzonych historii, a starszego- tajemnic, które zdradza tylko mnie.

To wspaniały sposób na podtrzymanie więzi z dzieciakami.

Nie ma więc co narzekać na pogodę lepiej już ponarzekać na cukier w cukrze czy sól w soli.

To, że dupa urosła lub inne tragiczne wydarzenia.

Na coś w końcu trzeba ha ha ha.

Zachęcam was serdecznie do tego, aby swoje narzekactwo wychodzić na spacerze i poczuć się naprawdę dobrze.

Tlen, którego dostarczycie do płuc i mózgu pozwoli wam zupełnie inaczej spojrzeć na pewne sprawy, bo w dotlenionej głowie myśli stają się bardziej różowe.

Zatem odejdź już od tego komputera lub schowaj komórkę.

Wyjdź na spacer i napisz w komentarzu gdzie i z kim byłaś.

Udanego marszu.

Wszystkiego najlepszego.

Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD

Fot.: Free-Photos